Radio Wnet Grunwald
-
Rycerz z rycerzem pod Grunwaldem Katarzyna Matuszkomentarze (1)Co przyniosła rozmowa rycerza 1410 z rycerzem 2009? Krzysztof Górecki, organizator inscenizacji historycznych „Grunwald 1410” w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim o życiu historycznym i rodzinnym. 19.07.2009, 02:53
(Ostatnia modyfikacja: 30.03.2011, 16:08) -
Kuglarze i artysci Krzysztof Skowrońskiposłuchaj terazJest szczęśliwym człowiekiem. Rycerzem, odpowiedzialnym za wszystkie zdarzenia artystyczne w czasie bitwy pod Grunwaldem. Ijan jest postacią kultową, jest jednym z organizatorów i dowódców całkowicie pochłoniętych wizjami średniowiecza. 17.07.2009, 05:24
(Ostatnia modyfikacja: 30.03.2011, 16:18) -
-
15 lipca... 2009 Katarzyna Matusz
Od 11 lat na polach Grunwaldzkich spotyka się ponad 3000 miłośników średniowiecza z całego świata, m.in. Niemiec, Włoch, Francji, Finlandii, Czech, Słowacji, Węgier, Rosji, Białorusi, Ukrainy a nawet Stanów Zjednoczonych. Głównym punktem spotkania jest inscenizacja bitwy z okazji rocznicy Bitwy pod Grunwaldem. Na pole wychodzi ponad 1400 rycerzy, aby wziąć udział w największej plenerowej… 16.07.2009, 21:15
(Ostatnia modyfikacja: 30.03.2011, 16:08) -



Jestem "młodą" słuchaczką Radia Wnet i chciałabym dodac kilka słów na temat tych właśnie tzw. inscenizacji wydarzeń historycznych, które mnożą się na naszej polskiej ziemi w zastraszającym tempie. Jestem absolutnie przeciw, to według mnie po prostu zabawa dojrzałych panów (a właściwie w cudzysłowie dojrzałych, bo niedojrzałych), którzy chyba nie mieli dzieciństwa takiego jakie powinni miec, czyli innymi słowy, jest to zabawa, która nikomu nie jest potrzebna i te fundusze, które pochłaniają, to pieniądze wyrzucone w błoto. Ja akurat miałam dzieciństwo, takie jak powinno miec każde dziecko z zabawą lalkami (a miałam 1), szyciem ubranek, zabawami w "chowanego", wymyśliłam też zabawę w "pozy" (może miałam wtedy 12 lat ?), a polegało to na tym, że jedna z nas (było nas trzy koleżanki) stała tyłem, a dwie wymyślały różne figury i ta która spodobała się wygrywała itd. Drugą zabawą, którą wymyśliłam była zabawa w "teatr", choc nie mieliśmy jeszcze wtedy telewizora (połowa lat 60-tych) wykonałam inscenizację na trzepaku u koleżanki, zasłaniając tzw. kurtyną siebie, bo byłam narratorem, a bajką był wiersz J.I. Kraszewskiego (chyba?) "Był sobie dziad i baba...", koleżanki poubierały się w ubrania, które przyniosłam ze strychu, mojej mamy (jedną sukienkę spaliłam żelazkiem). Zwołałyśmy kolegów z ulicy i był to taki mini teatr, bardzo krótki, a chłopcy uznali to za bardzo krótkie i poszli. A ja miałam do siebie żal, że nie do końca to przygotowałam. W zimie jeżdziłam z koleżanką na sankach (sama sanek nie miałam), ale ona świetnie prowadziła, nigdy nie miałyśmy żadnej kraksy, jeżdziłyśmy z góry (nie było wtedy drogi na naszej ulicy) i wpadałyśmy na sam dół (może 50 m) w zaspy, co to była za frajda. Super. A to co przedstawiają ci podtatusiali panowie - to po prostu dziecinada, która nikomu i niczemu nie służy. Bardzo chciałabym, aby ktoś zajął się tą "sprawą" i zakazał absolutnie tych wygłupów. Gdy ktoś np. chce "wczuc" się w epokę, niech weżmie do ręki książki, literatury ci u nas dostatek i wyobrazi sobie te kostiumy, rozgrywające się bitwy itd. itd.
Maria Zawada 26.12.2009, 21:04