Serduszkowi terroryści
Wczoraj przygotowując audycję, musiałem zagadać do paru osób na pewnym portalu społecznościowym. Wszyscy są mili i uprzejmi, odpowiadają jak należy. Jak to śpiewał Grechuta - "chociaż był wyjątek. Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic"...
Są kobiety niezdobywalne. Zwłaszcza, kiedy nikt nie chce ich zdobywać. Toteż zadając kilka dziennikarskich pytań zostałem skrzyczany i powiedziano mi, że jak chcę ją wyrwać, to muszę się lepiej postarać, a nie wymyślać jakieśtam audycje.
Jak to mówię ja - LOL. Kocham ten skrót, tyle wyraża ...
Boli mnie jednak, że co roku przed walentynkami ludzie dostają kota. To, że owa panienka uznała, że tekst o audycji to tylko podryw, jest w sumie zrozumiałe w krainie, gdzie dresy nike i kreatyna są podstawą zdobywania panienek
Bardziej mnie wkurza, że kiedy zdarza mi się wyjść z domu w Walentynki, nigdzie nie mogę przejść, bo wszędzie widzę stoiska kwiaciarskie, maskotki, kartki z życzeniami, lizaki w kształcie serduszek po cenach takich, jakby były wytwarzane co najmniej z czystej kokainy... misie w sklepach wręcz zalewają półki, co i rusz ktoś wciska mi w sklepie jakieś kwiatki. A to kup dziewczynie, a to "rozdajemy za darmo z okazji dnia zakochanych". Kiedy jest ta pierwsza opcja z reguły odpowiadam coś w stylu "mój facet jest uczulony na róże", co powoduje opadnięcie szczęki (no tak, w końcu geje to jakiś nowy temat w Polsce, prawda?), a to drugie... cóż.
Jakoś przywykłem do bycia singlem i nie szukam kobiety. Więc kiedy pani w Empiku daje mi kwiatek, najlepiej tulipana, docelowo chyba po to, bym dał go swojej wybrance, bezczelnie wkładam główkę kwiatu do ust i zjadam. Mina równie bezcenna. Kiedyś doigram się i wreszcie napiszę wymarzonv reportaż z wariatkowa...
Dziś jednak nie będę miał narzędzia zemsty. Idę z koleżanką do kina. Tak się umawialiśmy na weekend, bilety zarezerwowane, żadne z nas nie zauważyło, że jest święto zakochanych, czyli jedyny dzień w roku, kiedy tylko zakochani mają prawo chodzić publicznie w konfiguracji: jeden facet, jedna kobieta. Coś czuję, że w kinie najem się tych tulipanów do bólu. A ile promocji dziś na nas czeka. Zaatakują nas różyczki, czekoladki, karteczki, naklejeczki, kwiatuszki, misie, pieski, kotki i wolę_nie_wiedzieć co jeszcze. Przydałby się Walentynkowy Jezus, który rozpędziłby ten biznes ze świątyni miłości, że tak wzniośle powiem. W końcu przegonił kupców, gdy zobaczył, że handlują w Domu Bożym, więc i teraz dałby radę...
Tak czy inaczej, trzymajcie kciuki. Za to, byśmy wytrwali, oraz za to, żeby kiedyś to święto kojarzyło się z miłością, a nie miłością do pieniędzy.
Komentarze
-
-
Ewa Wiktoria Redel 27.03.2010, 21:25
zaloguj się aby komentować



...jak to mówią jak pech to pech i zostaniecie wpisani na listę zakochanych, coto się szlajają po kinach wtuleni w siebie i cielęcymi oczkami na świat patrzący.....nawet jak nie będziecie iść pod rękę czy nawet bez kwiatka, to i tak nie ma zmiłuj....powiedzą iż albo pierwsze spotkanie, albo że towarzyszysz nieszczęsnej pannie, coby nie czuła się osamotniona w to, jakże piękne do omdlenia w stanie różowym święto...........
.....a tulipan ścięty jest tak samo długotrwały jaki uczucie wyzwolone z takiej pięknej okazji jak dziś...