Medialna POWÓDŹ bzdur
Wczoraj, kiedy stałem sobie w największym korku na Wisłostradzie, jaki w życiu widziałem, zadzwoniła do mnie mama. Płacząc powiedziała, że mówili w telewizji, iż z powodu powodzi będą zabijać bizony w ZOO.
Kiedy więc tylko wydostałem się z korka, czym prędzej udałem się pod ZOO, z planem zapobiegnięcia jakimkolwiek sposobem egzekucji Bogu ducha winnych bizonów. Przybyłem, i co?
Woda w Wiśle wysoka, ale do poziomu ZOO brakuje co najmniej jeszcze ze dwa metry. Gdyby postawili w tym miejscu wały, potrzebny byłby kolejny metr. Tymczasem to była już prawie kulminacja fali, mówiło się co najwyżej o wzroscie wody o jakieś pół metra. Atmosfera spokojna, ludzie całymi rodzinami przychodzą i obserwują rzekę...
Więc po co sianie tej paniki, robienie ludziom wody w mózgu? Moja mama mieszka w małym miasteczku, nie zna Warszawy, a na podstawie płaczliwych doniesień wyobraża sobie, że stolica już niemal pod wodą...
Otóż po to cała ta panika, by podnieść sobie oglądalność - im bardziej dramatycznie, tym lepiej... Ach, cóż to było: ze smutną miną, obłudną mordą, nadawać LIVE transmisje z zagłady bizonów...
STOP medialnym hienom! Chcę rzetelnej, obiektywnej informacji - nie tylko o powodzi.
Komentarze
zaloguj się aby komentować



...a do tego powódź doskonale zalewa katastrofę smoleńską, prawda? i gajowy może sobie pospacerować gospodarskim krokiem...