Wiersze tatrzańskie II
Dziewczyna z taboriska
W wieczornej toalecie
Włosy czesała
Grzebieniem
Skalnej grani
Rankiem jasnym
Znów potargana czekała
Na dotknięcie gór
Dziewczyna rwie mi się…
Dziewczyna rwie mi się w Tatry do grani, turni,
Kolejek linowych i czort wie jeszcze do czego,
Namiętne w oczach jej płonie pragnienie…
Każe mi zaraz pakować dwa pojemne wory
I wsiadać w pociąg, żarcia bierze sporą górę
Wkłada sweter, anorak wciąga już przez głowę…
Płyną złomy granitu w niebo ponad hale
Zdrzemnie się świstak raptem w tatrzańskiej kolebie
W ciepły wieczór pochylą się smreki ku sobie…
Ot i Giewont w słoneczku budzi się leniwie
Z kuszetki już wybiegasz w pełnej betów zbroi
I z uśmiechem słodkim ciągniesz mnie za rękę
Do małego sklepiku na Krupówki
Gdzie para ślicznych botków stoi
Komentarze
-
-
:)
Marek Konecki 15.08.2010, 21:14 -
:))))
Krzysztof Gruca 28.09.2010, 16:42
zaloguj się aby komentować



Przewrotne :P Ale coś w tym jest :)