Cztery miniaturki z serii Rozmowy Mistrza z Uczniem. Miniaturka druga
II
Pewnego razu uczeń rzekł do Mistrza - „w zasadzie to nie wiem, po co właściwie żyję na tym świecie…”
- „Może dla kobiet?” - spytał Mistrz.
- „Owszem, bardzo lubię kobiety, chociaż tak naprawdę to mi z nimi wcale tak dobrze nie idzie…”
- „Pewnie popełniasz jakieś błędy” - rzekł Mistrz.
- „Właśnie, a Ty, mój Mistrzu, pomożesz mi je naprawić, prawda?”
- „Zrobione” - rzekł Mistrz i dodał: „mnie też dziwią te twoje błędy. Masz masę zalet, jesteś niesamowicie utalentowany i pracowity, możesz osiągnąć w życiu wszystko, o czym tylko zamarzysz”.
- „Dzięki Ci Mistrzu, dzięki, jak zwykle nie zawiodłem się na Tobie, natychmiast, jak to masz w zwyczaju, w swojej niby to luźnej uwadze zawarłeś najistotniejszą i jakże w sumie prostą wskazówkę - muszę stać się sławnym a wówczas każda kobieta będzie moją. One to lubią. Z uwagi na moją pracowitość i rozliczne talenty mogę stać się sławnym malarzem, rzeźbiarzem, pisarzem, reżyserem, politykiem czy bankowcem… kim tylko zamarzę… Tak, dzięki Ci Mistrzu, wskazałeś mi właściwą drogę. Drogę, która raz na zawsze rozwiąże moje problemy”.
- „To nie droga rozwiąże problemy, to Ty je rozwiążesz, uzbrojony w wiedzę czerpaną z moich wskazówek!” - upomniał ucznia Mistrz. „Ale sprawa nie jest znowu taka łatwa” - dodał tajemniczo. „Weź przecież pod uwagę - że jeśli staniesz się sławny, to kobiety będą Cię chciały, może nawet bardzo, ale nie dla Ciebie Samego, tylko dla twojej sławy... Będą chciały poznać i być blisko sławnego bankowca, polityka, reżysera, pisarza, rzeźbiarza czy malarza a nie blisko Ciebie. Ciebie prawdziwego mogą tylko poznać w twej nieskażonej karierą postaci - jako zwykłego ucznia niezwykłego Mistrza. Ta, która odważy się ciebie poznać TERAZ, odkrywszy potem wszystkie twoje zalety, powinna być prawdziwie oczarowana. Oczarowana tobą, a nie twoim gabinetem, pracownią czy listą wydanych pozycji. Ta też będzie z tego bardzo szczęśliwa i pozostanie z tobą na zawsze. Karierę zrobisz potem”.
- „Dzięki, stokrotne dzięki najukochańszy Mistrzu! Znowu nauczyłeś mnie czegoś niesłychanie wartościowego i jak zwykle uczyniłeś to w sposób niezwykle wyrafinowany, pozwalając mi najpierw wysnuć niewłaściwy wniosek z Twojej nauki a następnie szybko to prostując. Nie zrobię zatem żadnej kariery, nie będę niczego prezentował na sprzedaż, będę natomiast czekał na tę, która odważy się mnie poznać takiego, jakim jestem naprawdę” - dodał uszczęśliwiony uczeń.
Niestety, uczeń był owszem, bardzo zdolny i pracowity, ale miał bardzo nieświeży oddech i paskudną powierzchowność, co sprawiło, że żadna kobieta nigdy nie odważyła się go poznać…
Komentarze
zaloguj się aby komentować


