Cztery miniaturki z cyklu Rozmowy Mistrza z Uczniem. Miniaturka czwarta
IV
Pewnego razu spytał uczeń Mistrza - „czemu na tym świecie są dwie płci, u zwierząt samice i samce a u ludzi mężczyźni i kobiety?”
- „Nie słyszałeś nic o genetyce?” - spytał Mistrz i dodał „to taka nauka, o genach, DNA, RNA i czymś jeszcze, chwilowo zapomniałem”.
- „Owszem, słyszałem, w dwupłciowości chodzi o zróżnicowanie genów, o ich ciągłą wymianę, modyfikację, wiąże się to z ewolucją. W wyniku różnych kombinacji genów pochodzących od dwojga rodziców każdy gatunek zwiększa swoje szanse przetrwania - produkuje bowiem osobniki, które są w stanie podołać różnym zarazom oraz takie, które nie są. Te, które nie są, po prostu umierają a te, które są - mnożą się dalej. W ten sposób stawiamy czoła wszelkim przeciwnościom losu a także zwyczajnemu życiu, takiemu, jakim ono jest, a jest okrutne, bowiem wszelkie zarazy i reprezentujące je bakterie też bezustannie mutują atakując nas bez przerwy. Różne kombinacje genów to nasza na to odpowiedź” - odpowiedział bardzo wyczerpująco uczeń.
- „To po cholerę pytasz, skoro tyle wiesz?” spytał niespodziewanie opryskliwie Mistrz po dłuższej chwili zasłuchania się w słowa ucznia.
- „Ale przecież to wszystko mogłoby być inaczej urządzone” - odparł uczeń. I dodał - „kombinacje genów kombinacjami, ale po co ta cała otoczka? To zdobywanie, te porażki, nieszczęśliwe miłości, tragedie, sam mi kiedyś Mistrzu mówiłeś, że począwszy od prehistorii, poprzez wojnę trojańską aż po czasy najnowsze - wszystko co złe, stało się przez kobiety”.
- „A jak myślisz, przez kogo jak nie przez kobiety. Nic nie dzieje się bez przyczyny, w przypadku braku innych przyczyn - zawsze pozostają kobiety, te pasują wszędzie” - odparł Mistrz nieco podniesionym głosem.
- „Czyżbyś Mistrzu, nie przepadał za kobietami?” - spytał uczeń.
- „Kobiety dla mnie nie istnieją” - odparł Mistrz i dodał „owszem, może TEŻ i to wszystko przez mężczyzn, ale gdyby nie było kobiet, byłoby łatwiej”.
- „Ale nie byłoby nas, Mistrzu, wszak obaj pochodzimy z łona kobiet, naszych matek”.
- „Sam zasugerowałeś, że mogłoby to wszystko wyglądać inaczej. Kobiety owszem, by rodziły, ale nic poza tym. Żadne miłości, litości, zazdrości i co tam jeszcze. Po prostu my żylibyśmy swoim życiem, raz na jakiś czas byśmy je zapładniali, one by były tylko od rodzenia i wychowywania. Szlus.
- To co byśmy wówczas, przed i po zapłodnieniu, robili? - spytał uczeń
- jest tyle pięknych zajęć, można podziwiać przyrodę… nieco niepewnie odparował Mistrz
- Ale w przyrodzie też wszystko ma dwie płci i jedna płeć goni za drugą! - zbyt wcześnie zatriumfował uczeń
- No to przyjrzyj się, mądralo, jak to w tej przyrodzie odbywa - rach, ciach, ciach… pstryk i… do widzenia. Samiec powraca na swą wolną drogę a samica po jakimś czasie rodzi młode i je wychowuje. Obie płci zajmują się tym, czym powinny i co lubią i nie wieszają się z powodu nieszczęśliwej miłości ani zabijają nawzajem w akcie zazdrości - wykrzyczał niemal Mistrz i dodał - my robimy dokładnie to samo, tyle że oprócz tego fundujemy sobie niepotrzebne przykrości.
- Zgoda Mistrzu - odparł wyjątkowo uparty tego dnia uczeń - my różnimy się od zwierząt tym, że znamy uczucie miłości. Czyż miłość nie jest czymś pięknym i wartościowym? - spytał niepotrzebnie rozmarzony uczeń.
- kochałeś kiedy jaką kobietę? - spytał nieoczekiwanie Mistrz.
- byłem zakochany, jak jeszcze byłem młodzieńcem, w służącej moich rodziców… wyszeptał uczeń i z jego oczu wypłynęły dwie małe łezki.
- Ten-tego też było… z nią… czy tylko platonicznie? - spytał zaciekawiony Mistrz.
- Ten-tego to nie, nie śmiałbym, była taka piękna… odparł jeszcze ciszej uczeń.
- No to co z tego miałeś? - sucho spytał Mistrz
- Cudowne sny, bicie serca, gdy czekałem, aby choć na nią przez chwilkę spojrzeć… a teraz… teraz cudowne wspomnienia - rozkleił się uczeń zupełnie.
- A to, że ta twoja wyśniona wyszła za mąż za starego, spoconego i wiecznie niedomytego kupca ci nie przeszkadzało? - spytał brutalnie Mistrz.
- Owszem, ale to moja wina, nie byłem jej godny, nie starałem się - zaszlochał uczeń.
- I Bogu dzięki! - rzekł Mistrz - wzięła by cię pod pantofel, życie byś zmarnotrawił. A poza tym, jakbyś ją teraz zobaczył… - zaczął Mistrz, ale uczeń mu przerwał wołając wzniośle - Zniósłbym dla niej wszystko! Wszystko przebaczył, byłbym jej najwierniejszym sługą!
- I znosił te chmary kochanków? - spytał Mistrz tonem zupełnie jadowitym.
- Znosił, była tak piękna, że szkoda by było, aby jej wdzięki służyły tylko jednemu - odparł uczeń.
- To rzeczywiście zdrowo cię dziabnęło - skwitował Mistrz i dodał - mam ja chyba jednak i na to lekarstwo - po czym pogrzebał gdzieś w przegniłym nieco tekturowym pudle, wyjął jakieś zdjęcie i powiedział - masz, obejrzyj sobie to…
- Mistrzu, czyje to… zdjęcie… i skąd je masz? Spytał uczeń po czym, po bliższych oględzinach zdjęcia, nagle zamilkł zupełnie.
- W zeszłym roku, jak wybrałem się do miasta aby kupić dla nas szpulkę nici i dwie igły, nakrycia nasze bowiem nieco się prują, natknąłem się na to zdjęcie leżące na ziemi obok wystawnego domu piekarza… Wcześniej coś niecoś dowiedziałem się o Twojej historii, opowiedział mi o tym karczmarz…
- Ty Mistrzu przekroczyłeś próg karczmy? - spytał z niedowierzaniem uczeń
- Strasznie padało… - wyjaśnił nieco stropiony Mistrz.
- Musiałeś to bardzo przeżyć - dodał uczeń.
- Owszem, wracając do kobiet… próbował wznowić dyskusję Mistrz.
- Kobiety zupełnie mnie nie interesują - odparł zdecydowanie uczeń, westchnąwszy przy tym ciężko. Zapadła bardzo smutna cisza.
- Wiesz Ty co? - spytał Mistrz. - Czytałeś co nieco Lema?
- Dawno temu, tak dawno, że nie pamiętam - odparł Uczeń.
- Ten miał łeb - stwierdził z zachwytem Mistrz. - w jednym ze swych opowiadań wymienił taką dziwną planetę, zamieszkałą przez osobników podzielonych nie na dwie, ale na pięć płci, Pięciorniakowie się nazywali. Nad tym się zastanów, skoro już zamilkłeś a rozważania dotyczące tylko dwóch płci skojarzyły ci się boleśnie z piękną niegdyś młynarzową. Zastanów się, czemu to tylko dwie płci mamy a nie pięć czy siedem? Jak by wówczas wyglądały nasze ziemskie trójkąty miłosne?
Uczeń jednak nie podchwycił chęci dyskusji, tylko milcząco upił łyk pokrzywy z popękanego i sczerniałego sporo kubeczka. Pomyślał bowiem, że mimo nieopisanego szczęścia, jakim było przebywanie z Mistrzem, takie przy tym nic nie warte szczęście z drugą płcią choć przez chwilę też mogłoby być interesujące.
Komentarze
zaloguj się aby komentować



...Ion Tichy, to miał przypadki, hihi, oj miał..
A w ostatniej "polityce" Stanisław Tym pięknie jedno zdanie, takie wyrwane z kontekstu, ale pasuje jak ulał do sytuacji",..."Ewa ugryzła jabłko, a ponieważ było niedobre, to oddała Adamowi....