wspomnienie Ojca Joachima
Uwielbiał spotkania z młodymi ludźmi, uwielbiał rozmowy i kiedy zadawało się pytania. Zawsze odpowiadał na wszystkie. Jego twórczość i działalność miała jeden wspólny mianownik, była dla ludzi, dla wszystkich i dla każdego z osobna. Był pomostem między ludźmi, a żywym Bogiem, o którym mówił.
Rok temu poznałam Ojca Joachima podczas pobytu w Krakowie, u znajomych z duszpasterstwa "Beczka". Usiedliśmy wszyscy razem w sali w klasztorze. Spotkanie było niezwykłe. Ojciec pomimo swojego wieku oczarował nas swoim sposobem bycia i rozmową. Wręcz powalił nas na kolana poczuciem humoru, wewnętrzną radością i młodością ducha. Byliśmy wpatrzeni w Ojca jak w obrazek, słuchaliśmy Jego opowieści z zapartym tchem, nikt z nas nawet nie drgnął. To było tak oczywiste, że mamy do czynienia z człowiekiem, który spotkał Boga i nie umiem tego wyjaśnić, nie potrafię opisać w słowach naszego zachwytu i przemiany jaka się w nas dokonała po tym spotkaniu. Po prostu zachciało nam się prawdziwie żyć. Zaprgnęliśmy Boga.
Komentarze
zaloguj się aby komentować



Poznałem o. Badeniego dość późno bo zaledwie 2 lata temu. Od tamtego czasu przeczytałem trzy książki i muszę stwierdzić, że to faktycznie mistrz duchowości. Nie teologii ale duchowości na codzień. Jeżeli natomiast chodzi o różne humorystyczne anegdotki to na pewno mnie rozśmieszyły ale raczej nic głębokiego z nich we mnie nie zostało. Na koniec powiem, że dzięki jego książce "Kobieta boska tajemnica" zacząłem lepiej rozumiec moją żonę :)