Policjanci i złodzieje to jedna banda
Przedstawiciele państwa i prawa, stróże porządku najczęściej stają po stronie sprawcy przestępstwa, nie ofiary. Robią to wiedzeni instynktem klasowym.
Policjanci, prokuratorzy, sędziowie, komornicy, cały aparat wymiaru sprawiedliwości jawi się wielu pokrzywdzonym ludziom jako jedna banda wysługująca się złodziejom, nieuczciwym deweloperom, mafiosom, którzy wykorzystują istniejący system, żeby oskubać biedaków. Odebrać im mieszkanie, zarobek, ostatnią koszulę.
Przedstawiciele państwa i prawa, stróże porządku najczęściej stają po stronie sprawcy przestępstwa, a nie ofiary. Robią to wiedzeni instynktem klasowym. Wolą dobrze ubranych, otoczonych adwokatami, radcami prawnymi złodziei od ubogich, nieporadnych biedaków robionych w trąbę.
Oczywiście dość powszechne jest w narodzie przekonanie, że ci wszyscy nieźle opłacani z naszych podatków stróże prawa są po prostu skorumpowani. I tak oczywiście bywa, i to nierzadko, ale nie jest to regułą. Zwykle sprawca oszustwa czy przestępstwa określanego w kodeksie karnym jako „wyzysk” czy „oszustwo” należy do lokalnej elity finansowej i jest powszechnie szanowanym obywatelem, więc funkcjonariuszom szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości łatwiej się z nim identyfikować czy spojrzeć przez palce na łamanie bądź naginanie przepisów niż z pokrzywdzonym biedakiem, emerytem, lokatorem, dłużnikiem.
Równie dużą rolę pełni zwyczajne lenistwo. Ofiara zwykle nie potrafi sprecyzować, na czym polega przestępstwo, które przywiodło ją do zguby, podczas gdy prawnicy złodzieja przynoszą gotowe wyjaśnienia poparte „paragrafami” i prawie zawsze leniwi sędziowie i prokuratorzy przytaczają niemal dosłownie w uzasadnieniach niesprawiedliwych wyroków czy niesłusznych postanowień o umorzeniu dochodzenia te właśnie argumenty przygotowane przez prawników przestępcy. Za to wyjaśnienia ofiary określane są zwykle jako niespójne i nie poparte żadnymi argumentami prawnymi.
Siłę własnych pieniędzy bogaci poznają zwłaszcza na szczeblu władzy samorządowej.
Był taki biznesmen, który podczas kampanii samorządowej w miejscowości Suwałki wsparł finansowo wszystkie uczestniczące w wyborach komitety. Ktokolwiek wygrał, musiał mu być wdzięczny i tę wdzięczność objawiali radni przy okazji wszystkich przetargów, których szczodry sponsor po prostu nie mógł przegrać. To działo się na początku lat 90-tych. Dziś robi się to o wiele subtelniej.
Bystry obserwator łatwo zauważy, że obywatel skarżący sprzeczne z prawem decyzje burmistrza czy prezydenta w pierwszej instancji przegrywa. Nie dlatego, że sędzia wziął, ale dlatego, że najprawdopodobniej w wąskim kręgu miejscowej socjety ci ludzie muszą się znać z brydża, balów charytatywnych czy wspólnych polowań.
Sukces finansowy czyni automatycznie jedną stronę sporu sądowego bardziej szacowną i godną zaufania. Tymczasem bieda piętnuje, bo w myśl panującej nam miłościwie ideologii liberalnej biedak to leń, któremu się nie chce pracować i dbać o interesy swoje i rodziny. Nierówność ekonomiczna rodzi więc nierówność wobec prawa między instytucją i obywatelem, między równymi teoretycznie ludźmi.
Po Polsce grasują zorganizowane grupy przestępcze, które trudnią się wyłudzaniem mieszkań od ludzi zadłużonych, których zgodnie z definicją zawartą w przepisie karnym, oszukują by doprowadzić ich do niekorzystnego rozporządzenia własnym majątkiem. Najpierw jawią się jako zbawcy wyciągający z długów ludzi, którzy nie radzą sobie ze spłatą zobowiązań. Do lichwiarzy kierują zwykle tzw. doradcy finansowi, którzy przekonują, że umowa jest korzystna, bo wprawdzie lichwiarz dostaje akt własności mieszkania, ale już niedługo doradca załatwi prawdziwy kredyt bankowy i dom będzie można odzyskać, a długi spłacić. Z chwilą jednak podpisania aktu notarialnego, doradca (ten od kredytu bankowego) przestaje odbierać telefony, a lichwiarz natarczywie domaga się przejęcia jedynego dachu nad głową dłużnika.
W działalności Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej pojawia się wiele takich spraw. Najbardziej charakterystyczna jest jednak działalność pana Pawła T. lichwiarza, który działając „wspólnie i w porozumieniu” z panią Ewą Z. (doradcą finansowym) wyłudził już wiele takich aktów notarialnych. Schemat się powtarza, osoby sprawców też, jednak nie ma sposobu, aby prokuratura zechciała prowadzić te sprawy łącznie, bo wówczas trudniej byłoby je umarzać. W jednym z takich aktów notarialnych ustalono karę umowną za zaleganie ze spłatą pożyczki w wysokości 1% dziennie. Taki procent jest niezgodny z prawem i każdy, kto oglądał filmy o mafii wie, że pobierają go tylko przestępcy. Ale nawet tutaj, mimo iż po odwołaniu od postanowienia o umorzeniu dochodzenia sąd nakazał prokuraturze dla Warszawy Woli dalsze dochodzenie, prokurator nie dopatrzył się znamion przestępstwa.
Jest rzeczą oczywistą, że gdyby ci biedacy sprzedali swoje mieszkania po cenie rynkowej, to zostałyby im po spłaceniu długów jakieś pieniądze na dalsze życie. Po „pomocy” ze strony mafii zostają bez grosza i na bruku - próżno odwołując się do aparatu wymiaru sprawiedliwości o interwencję.
Lichwiarz nie przebiera w środkach. Nasyła silnie zbudowanych mężczyzn, wyłamuje zamki, a w popełnianiu tych przestępstw pomaga mu często policja, która zdaje się nie mieć pojęcia, że jest to działanie bezprawne, a notarialny akt własności nie daje nikomu prawa do naruszenia czyjegoś posiadania, miru domowego, jeżeli w czynności nie bierze udziału komornik zaopatrzony w tzw. klauzule wykonalności.
Pan Paweł T. na zakończenie rozmowy telefonicznej w sprawie tych przekrętów życzył dziennikarce, aby jej powyzdychało wszystko, co kocha. (Patrz: artykuł w Gazecie Wyborczej „Łapa lichwiarza” ). Czuje się pewnie, bo z jakichś niewytłumaczalnych względów kolejne prokuratury rejonowe umarzają sprawy przeciwko niemu.
Państwo polskie, które zgodnie z art. 2 Konstytucji miało być „demokratycznym państwem prawa opartym o zasadę sprawiedliwości społecznej” całą swoją potęgą staje zwykle po stronie silniejszego przeciwko słabszym. Po to, byśmy odzyskali zaufanie do władzy, musi ona być nasza, wszystkich, a nie tylko dla wybranych i dopiero wtedy będziemy mieli w Polsce demokrację.
www.super-nowa.pl 27.08.2010
Komentarze
zaloguj się aby komentować


