#5 Rzeczkoncesjonowana Polska
Polska koncesją stoi. Gdyby ktoś poprosił mnie o wskazanie wciąż żywego mitu założycielskiego XX-wiecznej Polski odpowiedziałbym, że jest nim koncesja. Przecież to w Jałcie wielka trójka łaskawie udzieliła koncesji na istnienie Polski i natenczas nadane nam ramy do dzisiaj determinują rzeczywistość, w której przyszło nam żyć.
Skoro już u zarania naszej nowożytnej ojczyzny stało zwykłe pozwolenie urzędników nie dziw więc, że naszym rodzicom i dziadkom przyszło żyć w rzeczywistości, w której to państwo łaskawie udzielało koncesji na bycie właścicielem czegokolwiek, czy na skrobnięcie kilku słów do lokalnej gazety. Koncesjonowana była nawet parlamentarna opozycja.
Szczęśliwie (oczywiście szczęśliwie z punktu widzenia 400 tys. państwowych urzędników) wracamy do tych minionych czasów. Miarą bogactwa obywateli są dwa warunki: po pierwsze rząd, który nie kradnie swoim poddanym pieniędzy, po drugie swoboda działalności gospodarczej. Jeśli chodzi o pierwszy czynnik to zabiera nam się prawie połowę wypracowanego dochodu. Jeśli zaś chodzi o swobodę gospodarowania to nasze ustawodawstwo jest jednym z najmniej przyjaznych przedsiębiorcom w Europie. Gdy w 1989 roku uchwalono ustawę o działalności gospodarczej, to koncesji wymagano tylko w 11 rodzajach działalności. Obecnie przedsiębiorcy muszą występować o 684 koncesje, zezwolenia czy dopuszczenia. Licencje i inne formy reglamentacji dotyczą 245 dziedzin gospodarki.
Czy rzeczywiście dobro wspólne - termin z lubością lansowany przez klasę polityczną - wymaga aż takiej kontroli ze strony urzędników? Wszystko wskazuje na to, że nie bo urzędowa kontrola jest tylko marnym cieniem najdoskonalszego kontrolera gospodarki, a więc wolnej konkurencji. To my, czując na plecach oddech konkurencji zmniejszamy ceny, zwiększamy jakość, rozwijamy wachlarz oferowanych towarów i usług- wszystko dla klienta, który chce u nas zostawić swoje pieniądze. Urzędnik utrudniający rozpoczęcie i prowadzenie działalności gospodarczej jedynie hamuje ten mechanizm - wrzuca piasek i kamienie pomiędzy naoliwione tryby.
Jak już wspomniałem wracamy w dawne - jak się wydawało słusznie minione - czasy. Oto rządząca partia nie tylko dąży do renacjonalizacji Rzepy, jednej z niewielu gazet gdzie uchowało się kilku myślących ludzi, ale też tworzy koncesjonowaną opozycję na czele z posłem Palikotem. To co niekoncesjonowane, to na co nie udzielono pozwolenia jest albo tępione przez media albo kontrolowane przez różne ciche służby.
Można by teoretycznie spokojnie czekać na upadek Rzeczkoncesjonowanej Polski podobnie jak można było czekać na upadek PRL. Problem w tym, że rozwój technologiczny uczynił nas obrzydliwie bogatymi i za słabo czujemy kaganiec, który nakładają nam rządzący. Machamy ręką nie tylko na zabieranie nam połowy naszych dochodów ale i na jawne traktowanie nas jak niewolników, czego pierwszym lepszym przykładem może być przymus ubezpieczeń, czy też rejestrowanie miejsca naszego pobytu podczas każdej rozmowy telefonicznej i przechowywanie tych danych na życzenie UE przez kilka lat.
“An nescis, mi fili, quantilla prudentia mundus regatur” czyli “Ach mój synu, gdybyś wiedział jak małą ilością mądrości rządzony jest świat”- napisał w XVII wieku do swojego syna Axel Oxenstierna. Mądrość jest warunkiem zarówno dobrego rządzenia jak i słusznego wyboru rządzących przez rządzonych. Jeśli w porę tego nie zrozumiemy i nie podejmiemy odpowiednich działań to pewnie niedługo i na samą mądrość będzie trzeba uzyskać koncesję.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


