Muzyka filmowa I
Tym razem nieco mniej literacko, a bardziej muzycznie. W końcu to muzyka często czyni film magicznym... i nierzadko zapada w pamięć bardziej, niż zawiłości fabuły. Stąd pomysł na nieco subiektywny przegląd muzyki filmowej, mam nadzieję, ukazujący się odtąd cyklicznie.
W tym wpisie - utwory z filmów, które ukazały się przed rokiem 2000.
1. Simon & Garfunkel - The sounds of silence
Napisana przez Paula Simona w 1964 roku, po śmierci Kennedy'ego. Pojawiła się w wielu filmach, w tym aż 3 razy w "Absolwencie" M. Nicholsa.
To jedna z tych piosenek, w których można się zakochać. Prosta melodia, czysty wokal i poruszające słowa - co w obecnych czasach nie jest częstym zjawiskiem. Pierwszy raz czytając tekst piosenki pomyślałam, że można go traktować jako poezję. I to taką z górnej półki.
2. Queen - Princes of the universe
Przyćmiona nieco przez "Who wants to live forever" piosenka będąca jednym z motywów filmu "Nieśmiertelny", wykonawcy przedstawiać nie trzeba - sam zespół wystarczy za rekomendację.
Tym, którzy oglądali "Nieśmiertelnego" pewnie przypomni Christophera Lamberta w roli dzielnego, wymachującego mieczem Szkota, biegającego w szarym prochowcu i białych sportowych butach po XX-wiecznym Nowym Jorku. Taak, trzeba przyznać, że specyficzny klimat jest mocną stroną tego filmu.
3. Bryan Adams - (Everything I do) I do it for you
Chociaż w obsadzie "Robin Hood: Książę złodziei" można było zobaczyć takie postacie jak Kevin Costner (tytułowy Robin), Morgan Freeman, czy Sean Connery, to ta piosenka przyczyniła się do rozsławienia go na szeroką skalę.
Jest nazywana jedną z najpiękniejszych ballad miłosnych - i trudno się z tym nie zgodzić.
4. Tito & Tarantula - After dark
Nie ma chyba osoby, której na hasło "Od zmierzchu do świtu" nie stanęłaby przed oczami scena tańca Salmy Hayek - i alkohol lejący się po jej nodze prosto do ust samego Tarantino.
Scena zmysłowa, mroczna - tak samo, jak piosenka.
5. Juliette Lewis - Hardly wait
Właściwie jest to utwór dziwny. Tak samo jak film (zatytułowany zresztą "Dziwne dni") w którym piosenkę tą zaśpiewała odtwórczyni jednej z głównych ról - Juliette Lewis.
Nie każdemu przypadnie do gustu, jest jednak miłą zmianą w tej spokojnej mini-kompilacji.
Komentarze
-
-
Właściwie to nie wiem czy się pan Czaplarski chwali czy żali w swoich komentarzach. Wszędzie ich pełno a nie koniecznie wnoszą .. kropki? ekhem - cokolwiek.
Towarzyszu, ku ścisłości, piosenka Queen nosi tytuł A Kind of magic.
pozdrawiam
Jarosław Redel 17.03.2010, 00:11 -
...no tak, pomyliłem się.
Komentują, a i owszem. Przynajmniej piszący widzą iż ktoś przeczyta to co oni napiszą. No ale poza komentarzami i czasami coś też napiszę, więc myślę, że aż tak źle nie jest ze mną......
Adam Czaplarski 17.03.2010, 10:54 -
Ważne jest by ludzie mieli świadomość, że nie publikują tylko dla siebie. Chciałbym by wiedział pan, iż cenie sobie taką postawę. Każdy tu ma prawo wypowiedzieć się w sposób jaki uzna za stosowny, aczkolwiek niektóre komentarze pozostawiają w mojej głowie pytanie, po co?
Z tego miejsca chce sprostować moją wcześniejszą myśl, która najwidoczniej wyszła nazbyt dosłownie.
Nie jest chyba tak źle a ja nie miałem na celu tego stwierdzać. Chciałem zauważyć, co chyba mi pan przyzna, że co poniektóre komentarze są zgoła nieprzemyślane :-)
Jarosław Redel 19.03.2010, 09:21
zaloguj się aby komentować



...Julka Lewis przeca śpiewa i to całkiem nieźle. A w strange days, to toważyszył jej zespół, w którym śpiewa nadal...
...Queen i I king of magic, to właciwie jest ścieżką filmową Highlander'a.......