Mądrość dawnego ludu Tolteków
Tysiące lat temu w południowym Meksyku żyło plemię lub naród Tolteków znani antropologom jako „ludzie, którzy wiedzą”. Byli uczonymi, artystami, przechowywali mądrość przodków dotyczącą sposobu życia, wyrażającym gotowość do przyjęcia szczęścia i miłości.
Gdy pojawia się nowy człowiek ze swoją wrodzoną zdolnością eliminacji i skupiania się tylko na tym, co chce odbierać, my za wszelką cenę chcemy zawładnąć uwagą nowego umysłu. Pod hasłem tradycja rodzina, Państwo, Religia, system, szkoła i etc. wprowadzić mu wszystkie istniejące już prawidła, zasady, normy, wiedzę itd.. W ten sposób tak naprawdę skazani zostajemy na brak możliwości dokonywania wyboru naszych wierzeń, wartości czy czegokolwiek innego. Przyjmujemy od innych, to co uważali za słuszne bez rozpatrywania słuszności tego. Przyjmujemy też często zdanie, opinię innych jako swoje. Każda literka, słowo, zdanie to swoistego rodzaju umowa, którą zawarliśmy z innymi i z sobą.
System wierzeń i wartości przypomina Księgę Zasad.
Rządzi ona naszym umysłem i przyjmujemy ją jako naszą prawdę.
Jest coś takiego w naszym umyśle, co nieprzerwanie osądza wszystko i wszystkich. Wewnętrzny Sędzia, który posługuje się Księgą Zasad do wyrokowania o wszystkim co robimy - czego nie robimy, co myślimy, a czego nie myślimy, co czujemy, a czego nie czujemy. Wszystko żyje pod tyranią owego sędziego.
Ilekroć robimy coś niezgodnego z Księgą Zasad, Sędzia feruje wyrok: „Winny”, a więc musimy ponieść karę, musimy się wstydzić, mieć wyrzuty sumienia i ….
Stąd tworzy się inna część naszego ”Ja” - Ofiara. Zbiera ona wszystkie osądy, wyroki, znosi wyrzuty, poczucie winy i wstyd.
To jest ta część nas samych, która mówi: „Nie jestem wystarczająco dobry, wystarczająco inteligentny, wystarczająco atrakcyjny... Nie zasługuję na miłość. Jakiż ja jestem biedny.”
Wszystko to opiera się na systemie wierzeń i wartości, których sobie sami nigdy nie wybieraliśmy.
Zauważamy, że cokolwiek nie zgadza się z Księgą Zasad wywołuje dziwny skurcz w splocie słonecznym. To lęk. Łamanie prawideł księgi otwiera nasze emocjonalne rany i pobudza wytwarzanie zabójczych przeciwciał, wyzwalając tym samym emocjonalne trucizny.
Dlatego właśnie potrzebujemy bardzo dużo odwagi, aby przeciwstawić się własnym wierzeniom i wartościom, bo mimo, że ich nie wybraliśmy, to zgodziliśmy się je zaakceptować - przyjęliśmy swoistego rodzaju umowy. Umowa ta czy ugoda jest tak silna, że nawet gdy rozumiemy błędność jej założeń, mamy poczucie winy i wstydu, ilekroć łamiemy przyjęte zasady.
W procesie życia, uczenia się, dojrzewania stykamy się z nowymi koncepcjami i próbujemy podejmować niezależne decyzje. Dochodzimy w końcu do tego by mówić nie.
Jednak musisz mieć sporo silnej woli, bardzo wiele odwagi i siły, aby zrywać stare nieopatrznie zawarte umowy i pozwolić na powrót energii do tworzenia nowego.
Możesz przejść zdumiewające przeobrażenie, jeśli będziesz umiał zawrzeć nowe umowy i żyć z nimi w zgodzie.
Oto „Cztery umowy” zalecane przez Tolteków:
Szanuj swoje słowo
Bądź uczciwy w tym, co mówisz.
Mów tylko to, co naprawdę myślisz.
Unikaj słów, które by ci szkodziły i nie obmawiaj innych.
Używaj siły swego słowa tylko dla dobra prawdy i miłości.
Żyj bez potrzeby brania czegokolwiek do siebie
Cokolwiek inni robią, nie robią tego z twego powodu.
To, co mówią i robią, jest wyłącznie projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnych snów.
Kiedy uniezależnisz się od opinii i poczynań innych ludzi, przestaniesz niepotrzebnie cierpieć.
Żyj bez potrzeby zakładania czegokolwiek „z góry”
Znajdź w sobie odwagę zadawania pytań i otwartego wyrażania swoich rzeczywistych pragnień.
Wyrażaj własne myśli tak jasno, jak tylko to jest możliwe, a unikniesz nieporozumień, smutków, dramatów.
Już ta jedna umowa całkowicie odmieni twoje życie.
Rób wszystko najlepiej jak potrafisz
Czynienie wszystkiego jak najlepiej jest uzależnione od twoich możliwości w danej sytuacji, nie jest czymś stałym, zmienia się z dnia na dzień: co innego oznacza, gdy jesteś chory i co innego, gdy jesteś zdrowy.
Jednak każdych okolicznościach po prostu staraj się na tyle, na ile cię stać, a unikniesz wyrzutów sumienia, poczucia winy i żalu.
Felieton napisałam po przeczytaniu książki "Cztery umowy" Don Miguel Ruiz, którą polecam
Komentarze
-
-
przykro mi, że Mateuszu nie czytasz tekstów, nie chodzi tylko o moje, ale w wielu wnetowych miejscach. Adaś tak ładnie dla/do Ciebie napisał. Być może nie "osądzałbyś" na podstawie pierwszych kilku wersów, logo i sobie tylko znanych opini.
Jeśli chodzi o Tolteków "jesteśmy w stosunku do nich zapewne o tysiąc lad do przodu w rozwoju" być może. Ale czy wszyscy ?
Wszelki dorobek wszechczasów jest dany nam po to, by stawać się doskonalszymi. Tak jest Adamie - każdy z nas ma przejść swoją drogę doskonaląc się. Tylko w sobie, w swoim wnętrzu mamy dokonywać transformacji. I stąd ta droga w pewnym sensie jest "samotna". Świat zewnętrzny ma być pomocny w budowaniu siebie "nowego".
Maria Magdalena Damaszk 18.03.2010, 16:05 -
...wiem, że nie, ino to miało zabrzmieć, że w swym radykaliźmie starasz się zrównać z ziemią, lub nawet i wbić w ziemię lub zakopać głeboko pod wszystkich swoich przeciwników, hihi. Tylko to, nic więcej.
Dibra, następną razą będe pisał mniej pokrętnie....
Adam Czaplarski 18.03.2010, 16:55 -
chyba się cieszę, że odwiedzasz moją stronę Mateuszu, gdyż tym samym ściągasz tu uwagę innych.
Może wiesz, że to, co mówisz o innych, to mówisz dokładnie o sobie. Jest tak po prostu, że możemy zobaczyć na zewnątrz tylko te elementy, których "pamięć" mamy w sobie. To, co nas drażni w drugim pokazuje dokładnie, co my sami mamy do "uzdrowienia". To, co odbieramy spokojnie daje znak o istniejącej harmoni z tym.
Maria Magdalena Damaszk 18.03.2010, 22:53 -
spokój i harmonia jest nam potrzebna póki żyjemy i działamy, by móc widzieć prawdziwie, by dać szanse na rozumienie.... a od rozumienia do świadomego działania. Po przejściu do innego wymiaru będzie to nam dane bez względu na wszystko, więc teraz nie ma co o tym myśleć .....
Maria Magdalena Damaszk 07.04.2010, 14:58 -
Dopiero teraz tu zajrzałem fajne. Jak zwykle w takich przypadkach troche ezoteryczne i stapajace ponad chodnikami. Fajnie od czasu sie zastanowić quo vadis? i po co sie zabijamy codziennie.
Dzieki przystanek postojowy w świecie pędzącym codzień.
Tomasz Jarzyna 22.04.2010, 11:12
zaloguj się aby komentować



...phi, nieco przypomina to, co na początku swojej działalności na wneciaku wpisałem. Historyczny, pierwszy tu mój wpis czyli Miyamoto Musashi "dokugyodo", czyli po naszemu "samotna droga"
mateusz, ty to byś powyrywał wszystkie drzewa, by cień nawet nie padł na KK. Ogołociłbyś ziemię, zrównał ją, bo wszystko, co nie po twojej stronie, uważasz za złe. A poza tym zdajesz sobie sprawę, że skoro bronisz zażarcie KK, to bierzesz na swoje barki całą ich działalność. Wszystko. Bez wyjątku.
No i jszcze jedno, po iluśtam latach kosciól przyznał iż się mylił w sprawie geocenrtyzmu, w sprawie nauk przyrodniczych, technicznych i wielu innych spraw.