Biedne partie polityczne czyli Tuska zamach na demokrację
W Polsce po 1989 roku miały miejsce duże zmiany. Reforma szkolnictwa, administracji państwowej, zdrowotna, emerytalna kosztowały nas sporo. Wiązały się z tym finansowe straty ponoszone niestety nie przez klasę polityczną lecz przez wyborców. Wprowadzający reformy w życie zostali nagrodzeni za swoje dzieła nagrodami pieniężnymi nawet wtedy, gdy skutki reform okazały się opłakane. Wprowadzający je nie mieli sprecyzowanego celu, nie wiedzieli co chcą osiągnąć poprzez zmiany i jak zmian dokonać. Zamiast określonego planu rzucano się na żywioł eksperymentując na tkance ludzkiej w myśl zasady „zobaczymy co to będzie”. Jakie są tego efekty każdy z nas odczuwa na własnej skórze gdy załatwia cokolwiek w Urzędzie Skarbowym, ZUS-ie, zakładając własny biznes itp. Miliony kłód pod nogi w gąszczu przepisów wzajemnie się wykluczających. W wolnorynkowej demokracji życie surowo weryfikuje nieudaczników i nieudolnych cwaniaków sprawiających pozory rzetelności, ale nie w Polsce. W kraju obowiązują zasady ustalane przez polityków dla samych siebie. Demokracja polega wg naszej klasy politycznej na siedzeniu na stołku, odbębnieniu swej kadencji i załapaniu się na następną. Wszystko to za pieniądze podatnika, czyli nasze, wszystkich Polaków.
Wszyscy ci powtarzający przed laty i dziś „Precz z komuną” czerpią paradoksalnie z niej właśnie pełnymi garściami. Socjaliści przytuleni do budżetu z roszczeniowymi postawami wobec państwa. Czy się stoi czy się leży ale posłowi się należy, a partii politycznej obowiązkowo. Propozycja premiera Donalda Tuska by zaprzestać finansowania partii politycznych spotkała się z zaskakującą wrogością braci poselskiej. Skoro jest kryzys, dowodzi premier, nic nie stoi na przeszkodzie by na pewien czas zawiesić dotowanie partii z budżetu bądź zmniejszyć je o połowę. Zamiast solidarności (pamięta ktoś jeszcze to słowo?) spotkał się z wrogością. Mariusz Błaszczak, w pewnych kręgach ironicznie nazywany Płaszczakiem, skrytykował Tuska. Można wszystko zamrozi, można też opozycje rozwiązać”. Nie darzę sympatią pana Błaszczaka i nie żałuję tego zapoznając się z coraz to nowymi przemyśleniami imć pana posła… Prawdziwy dramat dla PiS po prostu panie pośle! Wredny Tusk wspierany bez wątpienia przez SB, WSI, GRU i Putina chce dokonać zamachu na PiS odcinając jej nienależne budżetowe pieniądze! Toż to skandal! Pan Błaszczak idzie dalej:” Alternatywą dla finansowania partii z budżetu jest szara strefa. To niejasne powiązania między biznesem i politykami. Biznesmeni nie są altruistami. Jeżeli fundują kampanię polityczną to oczekują czegoś w zamian”. Czy w PiS i innych partiach które ssą z budżetu znana jest Konstytucja RP czy tylko prawo kanoniczne i „naturalne”? W rozdziale 1 Konstytucji, art.11, pkt.2 możemy przeczytać :”Finansowanie partii politycznych jest jawne”. O jakiej zatem szarej strefie pan poseł mówi? Co ciekawe znaleźli się sojusznicy PiS. Stanisław Żelichowski idzie dalej; wg niego propozycje Tuska spowodują że mający pieniądze kupią sobie partię polityczną. Zapewne pierwsze pod młotek pójdzie PSL? Grzegorz Napieralski sugeruje że pomysł Tuska to gra pod publiczkę. Ciekawe to, ale nie mające pokrycia w rzeczywistości stwierdzenia i teorie. Czy klasa polityczna chce swoimi komentarzami zasugerować ze do roku 2001 politycy byli przekupni, korupcjogenni i za kasę można było wszystko z nimi załatwić?
W przyszłym roku partie mają otrzymać w sumie o 9 mln. złotych więcej z budżetu. Wprowadzenie dotacji nie odbyło się po ogólnonarodowym dialogu lecz zostało szybko i sprawnie załatwione w gronie samych posłów. Wyborca został postawiony przed faktem dokonanym… Demokracja made in Poland. W kraju zewsząd słychać dramatyczne informacje z armii, policji, służby zdrowia i szkolnictwa. Powód jest jak zawsze ten sam: brak pieniędzy. Nie narzekają na takie niedostatki nie tylko partie tworzące koalicję rządzącą czy największa partia opozycyjna, ale nawet i sejmowy plankton.
Z danych przedstawionych przez Państwową Komisję wyborczą wynika iż w latach 2008 - 2009 na finansowanie partii politycznych przeznaczono ogromne środki:
Platforma Obywatelska za rok 2009 może liczyć na 40 430 797,40 zł,
Prawo i Sprawiedliwość na 37 805 465,31 zł,
Polskie Stronnictwo Ludowe- 15 119 448,77 zł,
Sojusz Lewicy Demokratycznej- 14 388 733 zł,
Socjaldemokracja Polska- 3 545 050,33 zł,
Partia Demokratyczna- 2 398 122,28 zł,
Unia Pracy- 521 330,93 zł,
Sumuje się to w „skromne” 114 208 948,71 zł. W roku 2008 partie kosztowały nas mniej, bo 107 262 898,65
Twierdzenie ze partie nie poradzą sobie bez subwencji jest kłamstwem. Wolny rynek to wolny rynek panowie politycy. Partia to posłowie, europosłowie, samorządowcy i pozostali członkowie. Uposażenie posła na Sejm wynosi obecnie prawie 10 tys. złotych miesięcznie, podobną sumę poseł otrzymuje na prowadzenie biura poselskiego. Dochodzi do tego dieta poselska w wysokości ok. 2,5 tys. złotych. W czym kłopot by oni sami utrzymywali partię którą darzą wielką miłością? Dlaczego to podatnik ma ponosić koszta istnienia tworów czyniących szkody dla państwa i jego mieszkańców? Dziwnym trafem nie słychać komentarzy kościelnych hierarchów tak rzekomo wyczulonych na sprawiedliwość społeczną. Kalkulują czy opłaca się zając stanowisko w tej sprawie czy milczeć? Kościół nigdy nie skrytykował partyjnych dotacji sam czerpiąc pełnymi garściami via Fundusz Kościelny. Swoista symbioza z polską klasą polityczną: my bierzemy swoje i wam też tego nie bronimy…
Państwowe subwencje miały być antidotum na finansowanie partii przez szemranych biznesmenów i miały zapobiec pojawianiem się pieniędzy niewiadomego pochodzenia, które różne dobre duszki darowały liderom partyjnym oczekując w zamian wdzięczności. Dawało to pole do popisu przeróżnym lobbystom forsującym korzystne dla siebie przepisy i ustawy. Stąd w otoczeniu polityków zaczęli pojawiać się Zbigniew Niemczycki, Kazimierz Grabek, Aleksander Gudzowaty, Jan Kulczyk i wielu innych. Dotacje budżetowe nie zmieniły niczego, wręcz przeciwnie. Afery: orlenowska, Rywina czy hazardowa ujawniły w części zakulisowe rozgrywki, w których nie liczy się dobro obywatela lecz wąskich grup interesu.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


