Salam
Rok 1989 przyniósł mnóstwo zmian w życiu Polaków. Upadek komuny pozwolił na obnoszenie się ze swoją religijnością czy nawet dewocją bez najmniejszych konsekwencji. Przez kilka lat transformacji ustrojowej jak grzyby po deszczu powstawały w kraju nowe związki wyznaniowe; jedne przychodziły do nas z Zachodu, inne znikały tak szybko jak się pojawiły. Panujący wówczas klimat sprzyjał i temu by w 1993 roku powstał w stolicy Polski meczet. Zaadoptowano do tego celu willę w której prócz wyznawców islamu są mile widziani innowiercy. Meczet z prawdziwego zdarzenia planuje się zbudować w Warszawie w okolicy Ronda Zesłańców Syberyjskich, takie przynajmniej są przymiarki.
Przez bez mała 10 lat pobytu w Warszawie miałem okazję przyjrzeć się różnicom panującym między stolica a prowincja. Mieszanina kultur, języków, narodowości, wyznań, lokale dla mniejszości seksualnych, ośrodki skupiające lewicę, prawicę, narodowców, liberałów… Anonimowy tłum jest pomocny dla wszystkich chcących się w nim ukryć. Mało kogo obchodzi skąd przybyłeś i gdzie podążasz, czy jesteś katolikiem, prawosławnym, innowiercą czy ateistą. Jednakże od kilku dobrych lat w Polsce działa silne lobby mające na celu obrzydzić jedynie słusznym wyznawcom wszelkie inne religie konkurencyjne wobec religii katolickiej. Groteskowe stowarzyszenie Effatha Ryszarda Nowaka , jednego z ulubieńców skromnego zakonnika z Torunia, piętnuje związki wyznaniowe które są w pełni legalne w świetle polskiego prawa i zarejestrowane. Czyżby były niezgodne z prawem kanonicznym?
Ostatnia wypowiedź prof. Bogusława Wolniewicza o zagrożeniu ze strony żyjących w Polsce muzułmanów(30-40 tysięcy) to ukłon w stronę hierarchów Kościoła katolickiego i wskazanie drzwi wyznawcom islamu. Profesor Wolniewicz to nieco starsza wersja red. Tomasza Terlikowskiego z ultrakatolickiej „Frondy”. Dziś pokutujący za swoje winy za nieboszczki komuny i skrywany przed niewtajemniczonymi swój ateizm. Pan profesor nie bawi się w dyplomację i stawia sprawę jasno: „Nie wiem czy potrzebny jest meczet wyznawcom islamu, on nie jest potrzebny Polakom”. Gdyż byłaby to inwazja islamu na Europę… Taliban we wsi stoi a wy katolicy patrzycie ma to spokojnie???My sobie żadnych meczetów i minaretów nie życzymy. MY! Czyli kto? Radiomaryjni słuchacze, dyrektor z Torunia, wierchuszka z Episkopatu czy znajomi pana profesora? Strach i obawa przed konkurencją która jest otwarta na wszystkich i może wyrwać owieczki ze stada pozbawiając tym samym dochodów Kościół katolicki? Niegdyś straszono zalewem Europy poprze żółtą rasę, dziś przestrzega się przed islamem. Stawianie znaku równości między wyznawcą islamu a fundamentalistą terrorystą detonującym ładunek wybuchowy w tłumie ludzi jest tak samo trafne jak to że każdy katolik jest przedstawicielem Świętej Inkwizycji. Stąd już tylko krok do sławetnej cywilizacji śmierci przed którą straszy się nas na każdym kroku. Pozostało nasłuchiwać mędrców których nie brakuje na skrajnej prawicy by islam w Polsce zdelegalizować. A już nie do pomyślenia wydaje się im możliwość postawienia przy meczecie minaretu z którego muezin nawołuje wiernych do modlitwy. Skąd strach i zabobonny lęk przed jego głosem? Z jaką pogardą mówi się o ateistach i wszystkich tych którym przeszkadza walenie w dzwony powtarzając że powinni czuć euforię i radość słyszą decybele dzień w dzień „umilające” im Zycie nieraz o 7 rano. Nagle tym wszystkim dla których bicie w dzwony jest miodem na serce boi się minaretu?
Kilkanaście lat temu zapomniany już i odesłany na śmietnik historii Henryk Goryszewski reprezentujący nieboszczkę ZCHN podzielił się z wyborcami swoją myślą: „Nieważne jaka będzie Polska, biedna czy bogata ale ważne by była katolicka”. Od lat kolejne rządy robią wszystko by religia katolicka stała się dominująca a nawet państwową. Obecność na świętach państwowych przedstawicieli religii jedynie katolickiej, katolickie symbole religijne w miejscach publicznych czy nadawanie ulicom, szkołom i innym miejscom imienia katolickich niekoniecznie świętych, konkordat podpisany ze Stolicą Apostolską podczas gdy relacje z innymi związkami wyznaniowymi reguluje ustawa. Tymczasem Konstytucja RP stanowi iż kościoły i wszystkie związki wyznaniowe są równouprawnione, władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Ale kogo obchodzi władza świecka?
Swego czasu przeglądałem Koran.Natknąłem się w rozdziale 2 al-Baqarah(Krowa) na tekst:
"Wśród nich są tacy, którzy mówią:
"Wierzymy w Boga i w Dzień Ostatni!"
Lecz oni wcale nie są wierzącymi.
Oni usiłują oszukać Boga
i tych, którzy wierzą,
lecz oszukują tylko siebie samych;
oni tego nie pojmują.
W ich sercach jest choroba,
a Bóg jeszcze powiększa ich chorobę.
Spotka ich kara. bolesna
za to, że kłamią.
A kiedy im mówią:
Nie szerzcie zepsucia na ziemi!"
oni mówią:
"My tworzymy tylko dobro!"
Czyżby?
Zaprawdę oni szerzą zgorszenie
i nie są tego świadomi!
A kiedy im mówią:
"Uwierzcie tak, jak wierzą ci ludzie!" oni mówią :
"Czyż my mamy wierzyć, jak głupcy.Czyżby?
Zaprawdę, to oni są, głupcami , lecz oni nie wiedzą!
A kiedy spotykają tych, którzy wierzą, mówią:
"My wierzymy!"
A kiedy są sami ze swoimi szatanami, to mówią:
"My przecież jesteśmy z wami. My sobie tylko żartujemy!"
Nie spotkałem jeszcze duchownego katolickiego któy po takim dictum wdałby się w polemikę z tymi słowami.
a może problem nie leży po stronie księży tylko świeckich? dziękuję za swietny artykuł. Pozdrawiam serdecznie