Dwie zasady i słoń w pokoju
U nas wciąż wrze, jak i wrzało. Polecam wypowiedź z blogu red. Szostakiewicza na stronie "Polityki":
- http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=681#comment-133721 :
narciarz2 pisze:
2010-07-04 o godz. 23:19
"Uprzejmie protestuje w sprawie uzywania Generala Jaruzelskiego jako dyzurnego szatana, podanie reki ktoremu pograza czlowieka na wieki. Po pierwsze, sa swiadectwa, ze Jaroslaw Kaczynski podawal. (W ksiazce Ostatnie Slowo, o ile pamietam.) A moze Lech, bo jak powiedzial General, nie potrafil ich rozroznic. No, wiec Lech Jaroslaw Dwojga Imion Kaczynski podawal reke i opowiadal, ze majatek Kaczynskich byl niedaleko majatku Jaruzelskich. Jaroslaw Kaczynski dopiero wtedy odkryl, ze Jaruzelski to Eichmann, gdy General byl juz politycznie bezsilny. Dopiero wtedy Jaroslaw przeszedl na wlasciwa strone patriotyzmu.
Panstwo powinniscie wiedziec, ze w polityce obowiazuja dwie zasady. Zasada Pierwsza: jesli ktos cos dla polityka zrobi, to polityk powinien sie odwdzieczyc. Zasada Druga: powinien, ale tylko o tyle, o ile dobroczynca ma dalszy potencjal bycia uzytecznym dla polityka. Jesli dobroczynca nie daj Boze stracil potencjal, to polityk moze publicznie kopnac go w tylek, po czym przypisac sobie nieslychana odwage oraz spelniony czyn zbrojny na miare Powstania Listopadowego.
Generalowie Jaruzelski, Kiszczak, oraz inni z tego grona, do spolki z Rakowskim, Urbanem (niestety, z Urbanem tez), dokonali jednego ogromnego aktu odwagi i optymizmu. Podali mianowicie styropianowi Ojczyzne na talerzu. Jest w tym ich ogromna, niewyobrazalna wrecz zasluga. Niestety, w swoim optymizmie troche przedobrzyli, i sami stracili wladze. Co wtedy zrobil styropian? Patrz Zasada Druga.
Styropian moznaby szanowac za to, ze podjal wyzwanie najlepiej, jak umial. Moznaby go bylo szanowac o wiele bardziej, gdyby styropian ograniczyl sie do Zasady Pierwszej przynajmniej w tym sensie, ze nie zajalby sie wieszaniem psow na swoich dobroczyncach.
Niestety, styropian nie dorosl do wielkodusznosci pomimo obowiazkowej obecnosci na kazaniach ksiedza Jozefa Tischnera. I dlatego dzis trudno myslec o Czlowieku Ze Styropianu inaczej, niz z obrzydzeniem."
Mocne? To może jeszcze to:
- http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=681#comment-133725 :
narciarz2 pisze:
2010-07-05 o godz. 00:07
"W USA jest takie powiedzenie: there is an elephant in the room. W tym pokoju jest słon. Słon to jest takie zjawisko, osoba, albo splot okolicznosci, o ktorym wszyscy wiedzą, ale z rozmaitych powodow wolą nie rozmawiac. Wiec rozmawiają o czym innym, choc tak naprawde jedyny sens byłby w rozmowie o słoniu.
Takim polskim słoniem jest Koscioł Katolicki. Tego słonia widac gołym okiem. Przypomne Panstwu, ze ja o polskim słoniu napisałem przed wyborami tu na tym blogu, i w zasadzie przewidziałem ich wynik. To znaczy, przewidziałem, ze Koscioł zniweluje kilkanascie procent roznicy procentowej do tego stopnia, ze Jarosław moze wygrac. Jak Panstwo wiecie, tak sie stalo. Wyniki wyborow wciąz sie wazą.
Teraz wypada postawic pytanie, o co własciwie gra Koscioł? Dlaczego Koscioł poparł malwersanta, aferzyste, demagoga, czlowieka bez pogladow, i dodatkowo winnego smierci Blidy, przeciwko statecznemu i godnemu szacunku katolikowi? Odpowiedz mozna znalezc w ksiazkach Jasienicy. Przypomne, ze I Rzeczpospolita upadła, poniewaz jej władze kupowały sobie przychylnosc magnatow rozdając im majątki oraz przywileje. Rozdawały do tego stopnia, ze panstwo stało sie niewydolne i uległo dobrze zorganizowanym sąsiadom.
Historia sie powtarza. Koscioł gra o swoje przywileje. W tej chwili jedynym oligarchą, jesli pominac majaczenia tegoz Kaczynskiego o Krauzem, jest własnie Koscioł. Ten oligarcha dostal duzo, a chce dostac jeszcze wiecej. Wiec odbył sie handel. Dwadziescia procent głosow (plus/minus pare procent), ktorymi realnie dysponuje Koscioł, w zamian za przyszle przywileje. Jest to zgodne z z Pierwszą Zasadą, ktora dopiero co wyjasnilem. Jednakze podstawa handlu tak naprawde jest Zasada Druga. Koscioł uzyl swoich dwudziestu procent teraz, i zamierza ich uzyc takze w przyszlosci. Jaroslaw Kaczynski nie moze byc wybrany na prezydenta, ani jego wataha nie moze myslec o przejeciu władzy, jezeli zabraknie tych dwudziestu procent. W ten sposob Jarosław staje sie politycznym zakładnikiem Koscioła. Handel jest prosty. Przywileje za głosy, teraz i w dającej sie przewidziec przyszłosci.
Ten scenariusz sie zrealizuje, jesli Jarosław wygra dzisiejsze wybory. Gdyby mu sie to udało, to pełnia władzy staje sie realna po powtorzeniu tego manewru w wyborach parlamentarnych. Gdyby oba manewry sie udały, to przed Kosciołem otwierają sie tłuste lata.
Jesli sie nie uda, to wtedy pełnia władzy dla watahy staje sie troche mniej prawdopodobna i Koscioł nie moze byc az tak pewny profitow. Handel sie z Platforma nie jest az tak atrakcyjny dla Koscioła, bo Platforma najwyrazniej nie chce tak handlowac. Platforma ma własne wizje oraz przekonania, i bycie zakładnikiem Koscioła do nich nie nalezy. Oddawanie majatku kraju Kosciolowi tez raczej nie jest w planach Platformy. A przynajmniej, nie na taka skale, jak w przypadku ludzi, ktorzy sa gotowi przehandlowac absolutnie wszystko, byle tylko zdobyc wladze i sie przy niej utrzymac.
Do jutra nie wiadomo. Jutro bedzie wiadomo, czy Koscioł moze liczyc na kontrole polityczna kraju i na wynikajace z niej kolejne miliardy. O to własnie toczyła sie ta cała gra."
Polecam również:
- http://fzp.salon24.pl/206749,o-akcji-betlejewskiego-czyli-plonela-stodola-splonela-pustka
- http://www.altair.com.pl/start-4780
Komentarze
zaloguj się aby komentować


