Rodzaje korzeni
Kopiuję z blogu "Migotanie słów" - http://andsol.blox.pl/2010/07/Rodzaje-korzeni.html :
Tak, korzenie były. Nie ma potrzeby broniąc się przed ideologiczną papką, która chce utożsamić Polaka z chrześcijaninem, a jeszcze chętniej z katolikiem, dać się wepchać w podobnie niemądre postawy negujące religijne korzenie kultury polskiej. Kto, kiedy, jak i jakim kosztem wepchnął te obce korzenie w słowiańską glebę to całkiem inna historia i myślę, że nawet najbardziej miłujący tę religię rodacy nie będą głosić, że gdy tylko ludy te ziemie zamieszkujące usłyszały o pięknie religii z dalekich stron, wiarę ojców łatwo odrzucili. Wszak taki typ, co wiarę ojców bezmyślnie porzuca to drań, złoczyńca i w ogóle sukinsyn, a nie chcemy przecież uznać, że od sukinsynów się wywodzimy. Więc sprawa nie była szybka, prosta ani nadmiernie pokojowa, ale zostawmy w mogiłach tych, co nowe mniej niż stare i własne cenili, bo innemu elementowi historii parę linijek chcę dziś oddać.
Chodzi mi o odmienianie rzeczywistości przez zabiegi językowe. Zgoda, przez pewien czas ”chrześcijanin” było bardzo bliskie terminowi „katolik”, bo wydaje się, że nie docierały do naszych ziem we wczesnym średniowieczu podziały i alternatywne lektury ksiąg, więc nie było pogłębienia pojęć, ale uniknięto też części ówczesnych zbrojnych starć religijnych. Ale wykasowywanie z polskiej historii całego bogactwa myśli i tradycji protestanckiej jest jednocześnie głupotą i nieuczciwością. Zwycięzcy bardzo osobliwie pojęli hasło „nie mówić źle o zmarłych” i w ogóle nie mówiąc o nich starają się do dziś zatrzeć ślady ich istnienia. Nie raz zaskakiwała mnie informacja, że ten czy ów słynny Polak wcale nie był katolikiem a nawet sporo z tej przyczyny się nacierpiał.
To długa gawęda, dziś chcę tylko przypomnieć, że nawet gdy uznawano katolicyzm za wiarę Kraju, wcale nie było to tożsame z uwielbieniem Watykanu, które stało się niekwestionowaną oczywistością za pontyfikatu Jana Pawła II. Dlatego bardzo gorąco zachęcam do lektury (o ile go jeszcze nie znasz) tekstu Janusza Tazbira Proroctwa o polskim papieżu, a w postaci zachęty zamieszczam wyjętą stamtąd tę historię. Tazbir pisze o Andrzeju Fryczu Modrzewskim, a potem wprowadza kolejnego katolika, który nie był wielbicielem Watykanu :
"W znacznie ostrzejszym tonie było utrzymane pismo Stanisława Orzechowskiego do Juliusza III (1551), w którym żonaty ksiądz domagał się przyznania mu prawa legalnego posiadania małżonki. Orzechowski znajdował się wówczas w szczególnie krytycznej sytuacji; włodarz jego diecezji, Jan Dziaduski, wyklął go uroczyście jako heretyka, a sąd biskupi skazał na wygnanie i konfiskatę mienia. Samo zaś małżeństwo uznał za nieważne. Przekonany o poparciu ze strony szlachty, Orzechowski niezbyt się tym wszystkim przejął. Jego słynną suplikację do papieża, którą ogłosił niebawem drukiem w Bazylei, trudno by nazwać uniżoną prośbą. Była to raczej niedwuznaczna groźba, przypominająca o prawach i przywilejach polskiego szlachcica.
„Nie z Włochem, ale z Polakiem masz do czynienia - pisał krnąbrny ksiądz do papieża - u nas prawo ponad wszystkim. Nie powie mi król na Twój rozkaz: «Orzechowski, Juliusz papież chce, abyś szedł na wygnanie». Prawa nasze zabraniają mu [to jest: polskiemu monarsze] więzić i wyganiać. Skaż mnie ty na śmierć, a sprawa zostanie przekazana do rozstrzygnięcia sejmowi...”. W ostrych słowach Orzechowski krytykował nepotyzm papieża, skłaniający go do powoływania krewnych i faworytów na stanowiska, których nie mogli godnie sprawować. Wytykał Juliuszowi III naganną skłonność do prowadzenia wojen, nie omieszkując przy tym przypomnieć, iż przejawiali ją i inni papieże. Rozwodził się nad swobodą obyczajów, a właściwie rozpustą, uprawianą bezkarnie w Świętym Mieście. Orzechowski cieszył się jednak tak wielką popularnością wśród szlachty, że w końcu uzyskał z Rzymu dyspensę od celibatu (pod warunkiem, że nie będzie sprawował funkcji kapłańskich), corocznie przedłużaną. Pozostawił po sobie pięcioro dzieci; talent polemiczny Orzechowskiego, wprzęgnięty w służbę kontrreformacji, sprawił, iż Kościół, nie chcąc tracić tak cennego pióra, musiał je wszystkie uznać za poczęte w legalnym związku, a panią Magdalenę Orzechowską, z domu Chełmską, za prawowitą małżonkę."
Polecam również:
- http://andsol.blox.pl/2009/11/Program-odmiany-studenckiej.html
- http://adamczewski.blog.polityka.pl/?p=1834
- http://wyborcza.pl/1,75248,8142920,Kosciol_bez_przelomu_o_pedofilach.html
PS. Podaj dalej :-) - http://www.fathead-movie.com/index.php/2010/04/05/interview-dr-uffe-ravnskov/
Komentarze
zaloguj się aby komentować


