Komorwski vs. Kaczyński, czyli wszyscy ludzie prezydenta
Za nieco ponad tydzień wybory prezydenckie, ich wynik zaważy na scenie politycznej przynajmniej do najbliższych wyborów parlamentarnych. Kto wygra wybory nie jest wcale pewne- wedle PO Bronisław Komorowski, według PiS jedynie Jarosław Kaczyński godzien jest pełnić ta funkcję.
Przyglądając się poczynaniom obozu PiSowskiego skłonny jestem twierdzić iż przespano tam kampanię; bazując na smoleńskiej tragedii, śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, polityków i wysokich urzędników związanych niegdyś z PiS skupiono się na ludzkich uczuciach( w tym litości) zapominając o tym co w polskiej polityce najważniejsze: bezwzględność, ostra i cięta riposta, nawet cynizm. Kto był autorem pomysłu by prezesa Kaczyńskiego schować po 10 kwietnia przed mediami pozwalając tym samym na agresywną kampanię Bronisława Komorowskiego nie dowiemy się nigdy, chyba że to Kaczyński wygra wybory. Sukces ma wielu ojców, do porażki ciężko się przyznać i szuka się kozła ofiarnego. Czyżby miał nim zostać sam prezes Jarosław? To on przecież wyraził zgodę na taki a nie inny kształt swej kampanii prowadzonej przez Pawła Poncyliusza(nieudolnie) i Joannę Kluzik- Rostkowską (może oczarować niejednego wyborcę płci męskiej). Niestety, kampanii niemej i niemrawej. Pomysł z kampanią niemą nie jest dobry co zrozumiano po niewczasie. Zbyt późno prezes Kaczyński zaczął pojawiać się mediach, jego oficjalny start w wyborach zbiegł się z powodzią w Polsce. Kto tam zwróci uwagę na polityka ogłaszającego swój udział w wyborach prezydenckich podczas klęski żywiołowej? Wystarczyłoby przyśpieszyć decyzję o starcie o jeden, jedyny dzień.
Podczas pierwszych dni/ tygodni kampanii przychylne Jarosławowi Kaczyńskiemu media punktowały: 1:0 dla Kaczyńskiego, 2:0… Przy podjętych decyzjach personalnych Bronisława Komorowskiego mianującego na najwyższe stanowiska w państwie ludzi przez siebie zaproponowanych można orzec że jest może i dwa la Kaczyńskiego, ale dla Komorowski zbliża się do dwucyfrówki, jeśli jej jeszcze nie osiągnął. Szef BBN, szef Sztabu Generalnego WP, dowódca Wojsk Lądowych, szef NBP- wszyscy zaproponowani przez Komorowskiego; lada dzień straci rację bytu stara Krajowa Rada Radiofonii. Kto ma media ten ma władzę, pod warunkiem że wie jak to wykorzystać. Tego niestety nie wiedzą w PiS, nie potrafią wykorzystać tej siły licząc na media Tadeusza Rydzyka który już lamentuje nad zamachem na publiczne media. Zaiste, czy publiczna TV jest niezależna? Jeśli dominują w niej publicyści związani ze środowiskiem „Rzeczpospolitej”, aż roi się w niej od programów stricte katolickich, brak w niej miejsca dla dziennikarzy otwarcie popierających środowiska skrajnej lewicy na przykład… Wyobrażam sobie gdyby ktoś w włodarzy wpadł na pomysł by zaproponować autorski program któremuś z redaktorów antyklerykalnej prasy bądź Jerzemu Urbanowi. Wtedy to byłby zamach na wolne media, promocja cywilizacji śmierci czy spisek żydo-masoński?
Jarosław Kaczyński zbyt późno zrozumiał że unikanie kamer telewizyjnych może mu zaszkodzić a nie pomóc. W prasie, paradoksalnie mu nieprzychylnej, kpiono że prezesowi PiS rośnie gdy się nie wypowiada publicznie a spada gdy na żywo przekazuje swoje myśli. Czyżby w obozie PiS pilnie śledzono wrogą sobie prasę? Jeśli tak to stosowanie się do tych sugestii okazało się błędem. Zagadką jest dla mnie brak w kampanii prezesa Kaczyńskiego wiernych mu druhów, zaprawionych w bojach wyjadaczy: Kurskiego, Kamińskiego i Bielana. O tym pierwszym często powtarzam że taki Kurski to Leszek Miller za swoich najlepszych lat, wyszczekany, pewny siebie, szyderca-kpiarz. Kamiński i Bielan wymyślili sposób na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych i prezydenckich w 2005 roku, jakże owocnych dla PiS. Dziś ci panowie zostali w cieniu; czy spowodowały to sowite brukselskie apanaże? Czy też gotowość oddania się pod komendę młodemu gniewnemu, również euro deputowanemu?..Kto wie, może oni byliby w stanie dać odpór Januszowi Palikotowi który na każdym kroku ośmiesza Jarosława Kaczyńskiego używając sobie ile wlezie. Jak to wygląda: Kluzik- Rostkowska niemale błagająca premiera i marszałka Komorowskiego by uspokoili Palikota. W ten sposób wyborów się nie wygra, to już nie branie wyborcy na litość lecz na żałość, a tego polityka nie lubi. Politycy PiS są też niekonsekwentni: raz pytają co robi na wałach powodziowych premier z marszałkiem Sejmu, innym razem zaś ich samorządowcy również je wizytują. Poddaje się miażdżącej krytyce członków społecznego komitetu wyborczego Komorowskiego( Władysława Bartoszewskiego i jego wypowiedź o hodowcy zwierzątek futerkowych zmieszano z błotem uznając za demencję starczą), prof. Jadwigę Staniszkis wynosi się pod niebiosa gdy porównuje ona zachowanie polityków PO witających się z Rosjanami do uścisków godnych Breżniewa. Wyborca, zarówno ten PiS jak i PO, wszystko to widzi i słyszy. A Komorowski? Jest konsekwentny, nie czeka na wybory i ich wyniki obsadzając swoimi ludźmi najważniejsze w kraju stanowiska. Gdy wygra będzie miał komfortową sytuację, gdy przegra to problem będzie miał Jarosław Kaczyński. W nadchodzący tydzień karty po raz kolejny rozda Komorowski nie przyjmując sprawozdania KRRiTV co zakończy jej żywot. Karty znaczone gdyż kto wybiera jej członków? Dwóch Sejm, jednego Senat i dwóch wykonujący obowiązki prezydenta. Żeby było śmieszniej-spośród osób wyróżniających się wiedzą i doświadczeniem w zakresie środków społecznego przekazu. Wszyscy ludzie P.O. prezydenta…
Komentarze
zaloguj się aby komentować



http://www.youtube.com/watch?v=MjoSLeEEY7c&feature=related
sondaże.