dziennik podróży
Dzisiaj jest bardzo fajny dzień, chociaż bardzo wyczerpujący. Jestem bardzo zmęczony. Zaczęło się wszystko o 7 godz. rano. Śluza była skuta lodem, ale ponton, na którym była ekipa przygotowująca materiał z wyprawy pokruszył lód i było mi łatwiej płynąć. Mimo wszystko pierwszy odcinek był naprawdę ciężki. Na dalszym odcinku warunki na Wiśle były lepsze, ale za to tym razem pogoda nie dopisała. Silny wschodni wiatr wiał mi cały czas w twarz. Hamował mnie dość mocno. No i temperatura była niska. W nocy ponad 10 na minusie.
Jest zimno, ale ludzie mają gorące serca. Bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa. Wasze zaangażowanie dodaje mi sił. Spotkałem dzisiaj wielu ludzi, i starszych i młodszych. Niektórzy biegli brzegiem krzycząc do mnie, na którym kilometrze jestem:) Nie spodziewałem się takiego odzewu, to jest naprawdę wzruszające. Z całego serca wszystkim dziękuję, a szczególnie tym, którzy czekają na mnie nawet kilka godzin na brzegu.
Po drodze minąłem Niepołomice, gdzie na kilka minut spotkałem się ze znajomymi. Praktycznie cały dzień spędziłem w kajaku. O zmierzchu dopłynąłem do Opatowca. Namiot rozbiłem już po ciemku.
Po drodze widziałem bobry i ptaki, których nazw nie znam. Ludzie pali trawy na łące.
Zauważyłem pewną kombinację Wisły i ludzi, których nad nią spotykam. Tak jak każdy odcinek Wisły jest inny, tak samo różnią się ludzie żyjący na tych odcinkach. Ale oczywiście w pozytywnym sensie. Na przykład pewien mężczyzna krzyknął do mnie - Jesteś już na terenie województwa świętokrzyskiego! Inni podają kilometry Wisły itp. Niemożliwe jest by przedstawić wszystko na blogu.
W tej wyprawie najfajniejsi są ludzie, którzy mi towarzyszą, czyli Wy! No i oczywiście urokliwa i dzika Wisła, która wciąż się zmienia. Na każdym odcinku posiada ona jakieś inne cechy. Teraz jest zdecydowanie więcej przełomów.
Komentarze
zaloguj się aby komentować



Towarzyszę myślą...i mam prośbę by ekspedycję polecić wszystkim:)