Golgota przez cały rok
Kiedy przez cztery ostatnie lata zajmowałam się pracą związaną z promocją Golgoty Młodych, gdzieś w środku, po cichu, trochę buntowałam się przeciwko tej nazwie. Co to w ogóle za nazwa dla spotkania młodych ludzi? Z promocyjnego punktu widzenia - komplenie "niemedialna". Kto dziś przyjedzie na "golgotę"? Chyba jacyś pomyleńcy.
Dziś, po tych kilku latach widzę, że nie ma lepszej. I nie chodzi tylko o to, że spotkanie to nie jest proste, że przekazywane treści nie są lekkostrawne, i dosłownie "ryją banię". To też, ale nie tylko. Nazwa ta doskonale oddaje rzeczywistość, jaka dzieje się nie tylko podczas trwania spotkania, ale już po nim. Zwłaszcza po nim.
Bo Golgota tak naprawdę nie trwa przez ostatni tydzień sierpnia każdego roku. Właściwie to ona zaczyna się dziś. I potrwa do kolejnego spotkania tu w Serpelicach.
Pozostaje tylko zastanowić się, jak odpowiemy na pytanie, z którym pozostawił nas wczorajszy dzień. Czy podejmiemy ryzyko, wyzwanie, które stawia nam Bóg?
Golgota Młodych to tylko przystanek na trasie pomiędzy Tarszisz a Niniwą. Pomiędzy wykreowanymi miejscami złudzeń, a jedyną prawdziwą ucieczką.
Powrót do problemów, być może w domu, w szkole, w rodzinie nie jest optymistyczną perspektywą. Świadomość, że do następnej GM pozostało 365 dni też nie pociesza. Ale nie o to chodzi.
Chodzi o to, żeby wziąć swój krzyż i wyruszyć w drogę. Inaczej się nie da. Można uciec, owszem. Ale na ile? Dzień, miesiąc, rok? Jak się nie weźmie krzyża, to on i tak będzie się za nami ciągnął, wlókł, spowalniał. Ale kiedy podejmie się wyzwanie, to krzyż staje się lekki. "Słodki ciężar".
Niniwa. Tarszisz. Tarszisz. Niniwa. W którą stronę wyruszysz?
Komentarze
-
-
dziękujemy! i wzajemnie :)
Golgota Młodych 27.08.2010, 22:15
zaloguj się aby komentować



Dziękuję za te słowa. Dużo dobrego. Pozdrawiam.