9 i 10 marca
![]()
Kiedy obudziłem się o 4 godz. rano, czułem się wciąż bardzo zmęczony i obolały. Wstałem, przygotowałem sobie posiłek i zapas herbaty na podróż. Noc była bardzo zimna. Za to rano kiedy wyszedłem z namiotu świecił jeszcze piękny księżyc. Po 7 godz. byłem już na wodzie. Na początku było zimno i ponuro, ale potem polepszyło się. Minąłem Sandomierz, piękny dopływ Sanu, Zawichost i Annopol. Widoki naprawdę piękne. Skupiałem się cały czas na drodze. Na trasie było wiele wirów i mielizn, trzeba było cały czas bardzo uważać. Nurt tez dość szybki. Nie było wiatru, więc nie hamował mnie jak wciągu ostatnich dni. Pogoda jak najbardziej sprzyjała mojej podróży. Na trasie zastanawiałem się gdzie wylądować i w końcu zdecydowałem się na Piotrawin. Wczoraj płynąłem jeszcze o zmroku, dzisiaj chciałem dobić do brzegu za dnia. Piotrawin 327 km Wisły. Jest to historyczne miejsce. Wiąże się z historią św. Stanisława.
Udało mi się zrobić dzisiaj 87 km. Po dotarciu na miejscu i rozbiciu obozu chciałem się chwilkę zdrzemnąć, a obudziłem się o 2 godz. w nocy.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla całego Sandomierza. Dziękuję za gorące przyjęcie.
Na koniec dnia dotarła do mnie smutna wiadomość. Zmarł Lech Mielnik, mądry i prawy człowiek. Jeszcze nie dawno jadłem nim obiad i rozmawialiśmy o współpracy.
Jestem zmęczony. To nie wszystkie relacje z dzisiejszego dnia, obiecuję, że jutro dokończę opowiadać historię tego dnia.
9 marca 2010
Dzisiaj pierwszy dzień kiedy nie wychodziłem w ogóle z kajaka. Jak wsiadłem o godzinie ok. 7:30-8:00 tak do 18 siedziałem w kajaku. Dzień w sumie dość ciężki. Rano spływała Wisłą ogromna kra z Dunajca. Potem mało przyjemny silny wschodni wiatr, ale do wytrzymania. Już pod koniec dzisiejszej podróży było trochę problemów z nawigacją po ciemku i znalezieniem miejsca do rozbicia namiotu. Udało mi się przybyć bezpiecznie do Baranowca Sandomierskiego. Pokonałem dzisiaj około 80 km. Dzisiaj koncentrowałem się tylko na płynięciu. Nurt był dość silny i z ludźmi prowadziłem krótkie rozmowy. Na brzegu Wisły czekało na mnie małżeństwo, które wręczyło mi odznakę Klubu Turystycznego z Polańca. Bardzo dziękuję:) Jeszcze teraz miałem gościa, który namierzył mnie za pomocą spot findera. Zamieniłem tylko kilka słów, ponieważ jestem bardzo zmęczony. Jednak bardzo dziękuję, że przebywacie często dalekie odcinki drogi, żeby się ze mną spotkać. Ciężko mi po całym dniu prowadzić intensywne rozmowy. Każda godzina składa się tylko z 60 minut, a ja muszę skupić się przede wszystkim na płynięciu. Spotkania z Wami bardzo dużo dla mnie znaczą, ale muszę w miarę rozsądnie podzielić czas. Jest 22 godz. kończę gotować wodę i idę spać. Muszę zregenerować siły i przygotować się na jutro. Życzę Wam dobrej nocy.
Komentarze
-
-
Piękny i niezwykły jest ten dziennik podróży i
Człowiek, który tak potrafi patrzeć, podrózować, pokonywać trudności, ile wytrzymałosci ile odwagi!
Ale już bym chciała, by ta podróż szczęśliwie się zakończyła.
każdego dnia czytam. Pozdrawiam jak najserdeczniej! Barbara
Barbara Petrozolin-Skowrońska 12.03.2010, 00:50 -
Piękny i niezwykły jest ten dziennik podróży i
Człowiek, który tak potrafi patrzeć, podrózować, pokonywać trudności, ile wytrzymałosci ile odwagi!
Ale już bym chciała, by ta podróż szczęśliwie się zakończyła.
każdego dnia czytam. Pozdrawiam jak najserdeczniej! Barbara
Barbara Petrozolin-Skowrońska 12.03.2010, 00:50 -
Zapewne Jan Paweł II zerka na pańską wyprawę życzliwym okiem...
Pawel Manelski 12.03.2010, 04:11
zaloguj się aby komentować



Hej słonecznym porankiem,
mroźno ale dzięki temu świt był niezwykle
ożywczy...pachnie jeszcze śniegiem.
Zatem pewnie się pojawi...
DOBREGO NA WODNYM SZLAKU