Prawo autorskie w internecie
Porcja informacji na temat prawa autorskiego w internecie, zebrana w artykule z portalu eioba.pl (udostępniona do publikacji na innych stronach www, w poniższej formie ). Polecam jeszcze dwa, bardzo interesujące artykuły: "Złodziejstwo intelektualne. Prawo autorskie w Internecie" oraz Prawo cytatu w internecie. Natomiast na stronie www.net7.pl znaleźć można bardzo ciekawe pytania z odpowiedziami na podobne tematy.
Prawo autorskie w Internecie // <![CDATA[ var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www."); document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E")); // ]]>// <![CDATA[ try { var pageTracker = _gat._getTracker("UA-8238206-4"); pageTracker._trackPageview(); } catch(err) {} // ]]>Komentarze
-
-
Nie do końca jest tak źle... jeśli napiszesz artykuł, który będzie fachową, krytyczną analizą omawianego utworu, to jeśli go przytoczysz, to będzie wszystko O.K.
Ale to musi być Twoje, prawdziwie twórcze podejście do tematu, jednym słowem stworzenie odrębnego 'utworu'. I wówczas ów wyjątek jest usprawiedliwiony. A napisanie np. : 'o kurde, jaki znalazłem super utwór!!!' pod zamieszczonym plikiem mp3 - jest już nadużyciem tego prawa...
Romuald Bartkowicz 17.02.2010, 13:37 -
no, tak, lecz się okazać może, że do podobnych wniosków już ktoś wcześniej doszedł i umarł w butach. A jak jeszcze zabraknie linków do innych komentatorów to też guzik z tego.....
..no ale jak się daje przykład na określenie, czy omówienie danego okresu twórczego, czy rodzaju muzyki, rejonu z jakiego pochodzi, to można podpiąć pod nauczanie.
...tylko nie wiem, jak miałbym udowodnić, że jest to utwór rozpowszechniony, bo to że mam płytę, czy mp3 zakupione z jakiegoś wydawnictwa, to niestety marny argument dla sępów i prawników...
Adam Czaplarski 17.02.2010, 13:46 -
Rozpowszechniony' - to znaczy opublikowany - przy czym nie ma znaczenia ile osób go widziało czy słyszało...
"Cytowany przez nas fragment musi być już wcześniej za zgodą twórcy udostępniony publicznie. Zawsze należy podać dokładne źródło pochodzenia cytowanego fragmentu oraz jego autora".
Jak masz płytę, czy mp3 legalnie kupione, to przecież musiała być zgoda autora. Osobną sprawą jest legalność niektórych serwisów sprzedających, ale trudno podejrzewać, że np. utwór Zappy kupiłeś taki, który nigdy wcześniej nie rozpowszechniony!
Romuald Bartkowicz 17.02.2010, 14:00 -
..niby tak, ale może poprzestane na razie na wypisywaniu swoich ulubionych płyt, bo tego mogą mi zabronić, a że jest w takim a nie innym zastawie i w takiej a nie innej kolejności, więc jest unikalne. Tytułu wydanych już płyt nie podlegają prawu autorskiemu, jak rozumiem, kiedy w celach poznawczo - nauczających (bo mym celem jest zapoznanie, co za tym idzie szerzenie wiedzy na temat artystów) - niekomrercyjnego przedstawienia szerszej publiczności.
...a najfajniejsze jest to, ze stowarzyszenia tfurfów roszczą sobie prawa do nagrań takich ludzi jak atari teenage riot, starych anarchistów, walczących z przejawami ograniczeń, prawnych też, o prawie autorskim już nie wspomne. Albo radiohead, którzy to udostępnili swoje nagrania za darmola w sieci, czy kanadyjczycy Danko Jones, praktycznie nieznani w polsce, nie mówiąc już o możliwości zakupu jakiejkolwiek płyty w sklepie, a swego czasu mieli na swojej stronie chyba ze 40 utworów za free...
Adam Czaplarski 17.02.2010, 14:51
zaloguj się aby komentować



Art. 29 ust. 1 prawa autorskiego stanowi, iż:
"Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości."
........................................
znaczy się jak rozumiem ten przepis o Prawie Autorskim, prawo sobie a stowaryszenia od opłat sobie.....noto pięknie...