AFRYKA NOWAKA - WIELKI FINAŁ, rozmowa z Tadeuszem Matwiejczykiem
![]()
MOŻE SIĘ UDA, o swoim udziale w ostatnim etapie sztafety „AFRYKA NOWAKA“ mówi TADEUSZ MATWIEJCZYK emerytowany pedagog szkolny, wieloletni instruktor
ZHP w tym społeczny komendant Hufca ZHP Lubartów w latach 1972-74,podróżnik z zamiłowania, organizator
niezliczonych rajdów pieszych i rowerowych, obozów , biwaków, wycieczek
krajowych i zagranicznych dla młodzieży,współorganizator największej cyklicznej imprezy
sportowo-rekreacyjnej w Europie pn.Lubartowskie Święto Roweru,autor pierwszego
przewodnika rowerowego „Okolice Lubartowa“
wydanego na Lubelszczyźnie.Pasjonat turystyki rowerowej,założyciel i
jednocześnie od 15. lat prezes Miejskiego Koła Turystyki Rowerowej Relaks w
Lubartowie, który przejechał na rowerze wiele krajów europejskich.
Grzegorz Postek: Kiedy kupiłeś
pierwszy rower?
TM:
Młodzi czytelnicy nie uwierzą, że dopiero w wieku 21 lat, kupiłem sobie waganta firmy ROMET za pierwszą pensję i
pojechałem nim nad Balaton. Wcześniej podprowadzałem czasami czeską eskę
starszemu bratu za co zdarzyło mi się dostać lanie.Dużo więcej jeździłem na
ojca "ukrainie"( rower nie do zdarcia),którym to ojciec mój dojeżdżał
do pracy.
GP: Czy wyjeżdżałeś już poza Europę?
TM: Tak, ale nie rowerem. Byłem w Indiach,Nepalu, Pakistanie, Tajlandii,Izraelu, Palestynie.
GP: Jaka była twoja najdłuższa wyprawa rowerowa?
TM:
W 2010 roku wyprawa z
Lubartowa do Rzymu, rajdo-pielgrzymka do grobu Ojca Świętego Jana Pawła II,
ponad 2600 km. Była to rowerowa pielgrzymka dla młodzieży Relaksu i
młodzieży ze stowarzyszenia Alwernia działającego przy zakonie Braci
Kapucynów w Lubartowie. Jadący ze mną ojciec Marcin organizował noclegi w
klasztorach we Włoszech na największych wzniesieniach , często nie po drodze.
Stąd taka suma przejechanych km. W 2007 roku jadąc także z Lubartowa do Rzymu licznik
zarejestrował niecałe 2100 km.
GP: Kiedy dowiedziałeś się o wyprawie Nowaka do Afryki?
TM:
Kilka lat temu od mojego szwagra Ryśka (wymieniłem go z imienia bo mam ich
kilku i też podróżnicy). Byłem pełen
podziwu dla wyczynu tego wybitnego podróżnika ,wydawało mi się to
nieprawdopodobne, żeby w latach trzydziestych w pojedynkę objechać w większości
kontynent afrykański na rowerze.
GP.Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o projekcie Afryka Nowaka?
TM: Na początku sierpnia bieżącego roku. Zdecydował czysty przypadek. Otrzymałem maila od Norberta Skrzyńskiego członka Zarządu Stowarzyszenia Afryka Nowaka, który znalazł kontakt do naszej organizacji w internecie.W mailu Norbert pytał mnie czy możliwa jest organizacja 21. etapu - Przystanku Afryka Nowaka w Lubartowie. Zgodziłem się bez wahania ( dla niewtajemniczonych powiem, że organizatorzy Sztafety Nowaka zmuszeni byli przerwać przejazd przez Niger . Z powodu dużych upałów,nie można było wynająć wielbłądziej karawany a Nowak etap nigeryjski pokonywał wyjątkowo na wielbłądzie).Organizatorzy sztafety postanowili zorganizować w tym czasie etap polski z miejsca zamieszkania podróżnika z Boruszyna k/Poznania do Stryja na Ukrainie -miejsca urodzenia Nowaka, popularyzując w ten sposób postać naszego wielkiego podróżnika. W Firleju w Ośrodku wypoczynkowym Wodnik ,Zbyszek Gałęza zaprezentował zebranym przejazd przez Sudan.
GP: Skąd pomysł, żeby dołączyć do tej wyprawy?
TM: Na spotkaniu naszych gości z burmistrzem Lubartowa Januszem Bodziackim byłem pełen podziwu dla tej arcyciekawej inicjatywy i trochę zazdrościłem poznanym "Afrykańczykom" ich przygód. Zażartowałem ,że też chciałbym być uczestnikiem sztafety.Na co obecny na spotkaniu Norbert Skrzyński odpowiedział- Tadeusz finałowy etap sztafety jest etapem otwartym , zapraszam w dniach 7.12-22.12.2011.Dalej sprawy potoczyły się bardzo szybko. Pasjonająca lektura książki Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd,strony internetowej Afryki Nowaka,kontakt z organizatorami sztafety, szczepienia , kompletowanie sprzętu, przegląd roweru, poszukiwanie sponsorów , kompletowanie dokumentów do otrzymania wizy, treningi -słowem Afryka Nowaka przesłoniła mi wszystko.
GP: Co o twoim pomyśle sądzi żona i synowie?
TM:.Jesteśmy małżeństwem ponad trzydzieści lat, więc oswoiła się z moim kolejnym zamysłem wyjazdu.Akceptuje, ale bez entuzjazmu ( ryzyko, zagrożenie,spartańskie warunki). A synowie?Synowie mi kibicują ,doradzają, myślę,że są ze mnie dumni,że jeszcze mi się chce wybrać na tak ekstremalną wyprawę.Zresztą też lubią podróżować. Chyba mają to po mnie." Zaszczepiłem" ich aktywną turystyką, kiedy byli dziećmi, zabierając ich na obozy, rajdy czy też biwaki.
GP: Jaka jest trasa wyprawy?
TM.Z miejscowości Ouargla poprzez Touggourt, Bistrę do Algieru. W sumie ponad 830 km. 2/3 trasy przez Saharę a pozostałą część przez góry Atlas.
GP: Na jakim rowerze będziesz jechał?
TM: Na rowerze trekkingowym marki Author pożyczonym od syna Pawła.Nie dorobiłem się swojego( śmiech) .Na codzień jeżdżę na złożonej 10 -letniej ,trekkingowej szosówce.Bardzo delikatnej, nie nadającej się na jazdę po afrykańskich drogach pod obciążeniem.
GP: Twój wyjazd to świetna okazja do promocji Lubartowa i Lubelszczyzny, pewnie
nie możesz opędzić się od sponsorów?
TM: Niestety sponsorów mamy jak na lekarstwo. Może jest to za sprawą kryzysu gospodarczego.Wszyscy narzekają. Znajdowałem dotychczas sponsorów na wiele wypadów rowerowych bez większego trudu.Najczęściej pozyskiwałem sponsorów dla innych, teraz dla siebie i mam z tego tytułu duży dyskomfort .Próbuję zainteresować Afryką Nowaka władze samorządowe Lubartowa i Lublina, Akademię Mistrzów Sportu- Mistrzów Życia, do której zostałem nominowany w 2005 roku.Tak jak powiedziałeś jest to świetna okazja do promocji Lubelszczyzny i nie tylko.Może się uda.
GP: Czyta nas wielu zacnych ludzi, którzy doceniają takich wyczynowców. Mógłbyś podać ,dane kontaktowe w celu z finalizowania ewentualnej pomocy?
TM: Wszystkie dane można znaleźć na naszej stronie internetowej www.mktr-relaks.com. Można oferować pomoc przekazując środki także na stowarzyszenie Afryka Nowaka www.afrykanowaka.pl .Przekazane środki idą na wspólny cel Wielki Finał Sztafety Nowaka.
GP: Czego się obawiasz?
TM.Wyprawa jest wyjątkowo spartańska, najeżona wieloma trudnościami logistycznymi,przyrodniczymi ,kulturowymi. Będziemy jechać z całym swoim dobytkiem w sakwach, spać w namiotach na szczerej pustyni w towarzystwie skorpionów może i węży, będzie utrudniony dostęp do wody pitnej.W górach Atlas, może to być zaskoczeniem dla wielu czytających ten wywiad, że możemy się spodkać z opadami śniegu, deszczu.Pomimo tego "nie pękam". Przynależność do harcerstwa nauczyła mnie szkoły przetrwania, hartu ducha,przyjmowania świata takim jaki jest.Najbardziej boję się nocnych spadków temperatury co związane jest z łatwym przyziębieniem .
GP.Kto ci będzie towarzyszył?
TM.To ja raczej będę towarzyszył bohaterom Sztafety Nowaka. Jechać ma około 30 osób.Większość wybierających się na finał sztafety uczestniczyła we wcześniejszych etapach.Wykonują dobrą robotę.Promują Polskę, naszego wielkiego podróżnika Nowaka, Dają młodzieży przykład jak można poznać świat, jak walczyć z trudnościami, uczą ,że warto mieć w życiu pasje. Do Afryki pojedzie jeszcze ze mną trzech członków Relaksu. Mam nadzieję,że wspólnie z "Nowakologami" stworzymy dobrze rozumiejący się tim.
GP Czego się życzy turyście rowerowemu?
TM.W moim środowisku najczęściej życzą połamania szprych.Ja życzę turystom rowerowym dużo pary w płucach i powietrza w dętkach.
GP: I tego Ci życzę. Życzę Tobie również i całej Afryce Nowaka wielu fajnych przygód , dobrych ludzi na trasie przejazdu i szczęśliwego powrotu do kraju .
TM. Dziękuję
Komentarze
zaloguj się aby komentować



To zdjęcie to nie z Afryki tylko z wyprawy na Krym