Bogdan cudotwórca
![]()
Wielu nazywa go Midasem polskiej piłki ręcznej. Wielu twierdzi, że gdyby nie on, polska reprezentacja nie osiągnęłaby w ostatnich latach żadnego sukcesu. Jedno jest pewne - Bogdan Wenta na stałe zapisał się na kartach historii polskiego szczypiorniaka
Popularny „Wentyl” urodził się w 1961 roku w Szpęgawsku (pow. starogardzki). Już od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie sportem, szczególnie lekkoatletyką. Podczas jednych z zawodów, trener Wybrzeża Jerzy Wallerand zaproponował Wencie grę w zespole z Gdańska. Tym sposobem 17- letni Bogdan rozpoczął swą wielką - jak się później okaże - przygodę z piłką ręczną.
- Zawsze byłem przekonany, że Boguś zajdzie daleko. Jest dla mnie jak syn. Nauczyłem go tego sportu. Przyjeżdża do mnie często i spowiada się ze swoich trenerskich błędów, ode mnie nauczył się też ochrzaniać zawodników - mówi po latach Wallerand, pierwszy trener Wenty.
Z drużyną Wybrzeża Bogdan Wenta wielokrotnie zdobywał złote i srebrne medale mistrzostw Polski. Dwa razy wystąpił również w finale Pucharu Europy (dzisiejsza Liga Mistrzów). W 1989r. Wenta trafił do hiszpańskiego zespołu Bidasoa Irún, gdzie szybko zyskał uznanie dla swoich umiejętności. Już w drugim sezonie został uznany za najlepszego obcokrajowca ligi i w konsekwencji odszedł do słynnej Barcelony, z którą zdobył po dwa Puchary Zdobywców Pucharów i Puchary Króla oraz Superpuchar (lata 1993-1995).
Pobyt w stolicy Katalonii Wenta często wspomina z powodu znajomości z gwiazdami piłkarskiego "Dream Teamu" Johana Cruyffa.
- Z piłkarzy najlepiej znaliśmy się z Christo Stoiczkowem, który często bywał na naszych meczach. Sympatycznie rozmawiało się też z Laudrupem, Guardiolą, Koemanem - śmieje się trener reprezentacji Polski.
Po trzech latach spędzonych w Barcelonie Bogdan Wenta zdecydował się przyjąć lukreatywną ofertę klubu z Bundesligi, TuS Nettelstedt-Lübbecke, a następnie SG Flensburg-Handewitt. Rozpoczął się kolejny ważny rozdział w jego karierze. W 2000r. w wieku 39 lat Wenta postanowił zawieścić buty na kołku, obejmując jednocześnie posadę asystenta menedżera Flensburga. Jak czas pokaże, wyjątkowa mentalność zwycięzcy sprawi, że Wenta również na ławce trenerskiej będzie osiągał sukcesy. W 2007r. prowadzona przez niego drużyna SC. Magdeburg wygrała Puchar EHF, a reprezentacja Polski zdobyła srebrny medal Mistrzostw Świata (Wenta łączył pracę w klubie i zespole narodowym od 2004r.). Dwa lata później cieszyliśmy się z brązowego medalu Mistrzostw Europy. Warto przy okazji zauważyć, że to właśnie dzięki sukcesom reprezentacji Wenty diametralnie wzrosło zainteresowanie piłką ręczną w Polsce.
Wielu ludzi zadaje sobie pytanie: jak on to robi? Odpowiedź kryje się w profesjonaliźmie i zaangażowaniu „Wentyla”. On po prostu żyje meczem. Słynne słowa: „tylko spokojnie, mamy dużo czasu” wypowiedziane podczas dramatycznego ćwierćfinału ME z Norwegią są tego doskonałym przykładem. W każdej drużynie - nieważne na parkiecie czy ławce trenerskiej - Wenta zostawia cząstkę siebie.
- Jeśli chcesz pracować z ludźmi, zwłaszcza w grach zespołowych, nie możesz ich ciągnąc czy pchać. Oni mają za tobą podążać - przedstawia swoją filozofię Wenta.
Życie Wenty nie jest jednak wolne kontrowersji. W 1997r. Wenta przyjął niemieckie obywatelstwo (jednocześnie zrzekając się polskiego) i zaczął występować w reprezentacji tego kraju, grając m.in. na Igrzyskach Olimpijskich i finałach MŚ. Jak można się domyślić, decyzja ta przysporzyła mu wielu wrogów.
- Pochodzę z Pomorza, a tam chyba każdy ma jakieś związki z Niemcami. Oczywiście, że miałem rozterki. Tym bardziej, że ja nie przyjąłem podwójnego obywatelstwa, tylko zmieniłem polskie na niemieckie. Teraz nie mam polskiego paszportu. To była trudna decyzja, ale musiałem ją podjąć. Urodziło mi się dziecko, chciałem pozostać w Niemczech - tak po latach tłumaczy swoją decyzję.
Od czerwca 2008r, Wenta oprócz reprezentacji Polski prowadzi drużynę VIVE Targów Kielce, z którą zdobył Mistrzostwo Polski. W obecnym sezonie VIVE z powodzeniem radzi sobie w Lidze Mistrzów, przechodząc wszelkie oczekiwania. Możemy mieć tylko nadzieję, że zaangażowanie Wenty w budowanie kieleckiego zespołu nie będzie miało wpływu na grę polskiej reprezentacji na zbliżających się MŚ w Austrii.
Bartłomiej Kepiński
Komentowanie tego materiału zostało wyłączone.


