Czy krzyż jest pretekstem, by sie warcholić?
![]()
Obłudna walka dwóch obozów politycznych? Światopoglądowe przebudzenie ospałego narodu czy manipulacja? Głęboka wiara czy dewocja? Prawo czy demagogia?
Rozgorzała dyskusja na temat krzyża postawionego przez harcerzy na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Polecających przeniesienie krzyża pomawia się o celowe działania polityczne, brak dobrej woli. Naród daje się w to wciągać.
Ktoś w obronie krzyża stawia argument, że wiele jest krzyży postawionych na drogach przez bliskich ofiar wypadków i nikt ich nie rusza.
Ktoś odpowiada, że szosa, a ruchliwa ulica w środku miasta, to co innego.
Ktoś kogoś ordynarnie wyzywa pod samym krzyżem itp.
Czy z powodu dzisiejszych nieporozumień i warcholstwa nie należałoby wprowadzić prawa zakazującego całkowicie takiej samowolki? Dwóch sie bije, trzeci decyduje? Czy koniecznie potrzebne są coraz bardziej drobiazgowe zakazy i nakazy?
A czy taki scenariusz nie byłby lepszy:
Wzruszeni harcerze stawiają krzyż. Na czas oficjalnej żałoby zostają uszanowane ich uczucia i nikt nie usuwa tego symbolu. Wszyscy są połączeni skupieniem i powagą żałoby. Potem harcerze sami w pokoju i ciszy wynoszą swój krzyż.
"Krzyż parkingowy" - zdjęcie opublikowane na Facebook przez Marka Dębowskiego
Komentowanie tego materiału zostało wyłączone.


