Debaty - a o czym tu debatować?!
autor:
Juan Drzynski
![]()
300 mld nowych długów w 4 lata
300mld złotych nowych długów w cztery lata. Deficyt budżetowy na poziomie 52mld złotych. Dziura Bauca miała 32mld złotych. Więcej pytań nie mamy - skoro jest tak dobrze, mamy zieloną wyspę, wzrost gospodarczy, dlaczego firmy deklarują zwalnianie ludzi?, skoro mamy zieloną wyspę i wzrost gospodarczy, dlaczego spadają wpływy podatkowe?, skąd się bierze dług na poziomie 800mld złotych? I wszystko to mimo chaotycznej wyprzedaży najlepszych firm, mimo podniesienia VAT'u, mimo gigantycznego ograniczenia inwestycji w infrastrukturę transportową. Gdzie się podziało te 300mld pytał Kaczyński - i facet miał rację. Co rząd zrobił z tą gigantyczną sumą?
decyzję rządu PIS i rządu PO - kto jest wolnorynkowy?
Wielu niezależnych ekonomistów podnosi dziś, że Polskę przed kryzysem uratowały dwie decyzje - aby pozostać poza strefą EURO i ta dot. obniżenia kosztów pracy poprzez obniżenie składki rentowej. Obie decyzje podjął rząd PIS'u. Z faktami się nie dyskutuje - zaraz podniosą się głosy, że tekst jest polityczny. Ale na końcu to nie Kaczyński a Tusk jeszcze we wrześniu 2009 roku !! mówił, że Polska wejdzie do Euro w roku 2011. To nie rząd PISu a rząd PO po szumnych zapowiedziach dot. obniżenia obciążeń podatkowych zamroził kwotę wolną od podatku i podniósł VAT co uderzyło w konsumpcję i ograniczyło popyt. Firmy polskie przeżyły kryzys i utrzymały zatrudnienie dzięki wzrostowi konkurencyjności na skutek bycia poza strefą EURO, oraz dzięki popytowi wewnętrznemu w Polsce, który utrzymał się po zmniejszeniu podatków PIT przez PIS. Obniżenie kosztów pracy ( również przez rząd PIS) podniosło atrakcyjność zatrudnienia - co zdaniem wielu, wygenerowało w polskiej gospodarce setki tysięcy miejsc pracy.
Kryzys dopiero przed nami
Dziś po zabiciu konsumpcji poprzez podwyżkę podatku VAT, po wzroście cen, któremu świadomie nie przeciwdziała się wystarczająco stanowczo ( wyższe ceny oznaczają wyższe przychody podatkowe państwa), oraz na skutek nieodpowiedzialnej polityki dot. długu Polska stoi na progu głębokiego kryzysu. Konieczność ograniczenia deficytu wynikająca z konstytucji oznaczać będzie dalszą chaotyczną wyprzedaż firm, wzrost cen energii, wzrost podatków i opłat, ( VAT, akcyza, być może także PIT i CIT), wzrost opłat za transport, ciepło, oraz silną presję na inflację, która doprowadzi do silnego zubożenia społeczeństwa i pogłębienia recesji.
PR i propaganda zielonej wyspy zamiast pracy i reform
PO Premiera Tuska miała cztery lata, aby pójść w ślady Węgier, Czech, Estonii, WB, Niemiec i ograniczyć wydatki i zreformować bądź przynajmniej przemodelować system podatkowy. Nie zrobiono nic. Zamiast poważnej dyskusji i prawdziwych zmian jesteśmy od czterech lat karmieni propagandą sukcesu. PO nie jest zdolna do zmiany systemu ani redukcji wydatków. Nawet w trakcie kryzysu zwiększano wydatki na pensje, premie, zwiększano zatrudnienie w administracji i spółkach Skarbu Państwa. O czym tu debatować? - te 300mld nowych długów będziemy spłacać przez następne dziesięciolecia, nie czas na jałowe PR'owskie sztuczki panów od wizerunku PO, czas na konkrety. Redukcja etatów w administracji o przynajmniej 30%, czasowe zamrożenie pensji, likwidacja większości, spółek i gremiów, które powstały za rządów PO, podatek bankowy, podatek na telekomy i duże sieci handlowe wyliczany nie wg. zasad CIT a od obrotu. ( Dziś duże firmy sztucznie zaniżają zyski transferując koszty za granicę np. do Francji).
Szwecja i Dania
I znowu, paradoksalnie jedyną partią, która o tym mówi jest podobno nie wolnorynkowy PIS. Świat jest pełen paradoksów. Nie jest jednak paradoksem, że najbogatszymi państwami na Świecie są "socjalistyczne" ( ale tylko na poziomie symboli) Szwecja i Dania. Żeby móc dać obywatelom, trzeba mieć z czego.
300mld złotych nowych długów w cztery lata. Deficyt budżetowy na poziomie 52mld złotych. Dziura Bauca miała 32mld złotych. Więcej pytań nie mamy - skoro jest tak dobrze, mamy zieloną wyspę, wzrost gospodarczy, dlaczego firmy deklarują zwalnianie ludzi?, skoro mamy zieloną wyspę i wzrost gospodarczy, dlaczego spadają wpływy podatkowe?, skąd się bierze dług na poziomie 800mld złotych? I wszystko to mimo chaotycznej wyprzedaży najlepszych firm, mimo podniesienia VAT'u, mimo gigantycznego ograniczenia inwestycji w infrastrukturę transportową. Gdzie się podziało te 300mld pytał Kaczyński - i facet miał rację. Co rząd zrobił z tą gigantyczną sumą?
decyzję rządu PIS i rządu PO - kto jest wolnorynkowy?
Wielu niezależnych ekonomistów podnosi dziś, że Polskę przed kryzysem uratowały dwie decyzje - aby pozostać poza strefą EURO i ta dot. obniżenia kosztów pracy poprzez obniżenie składki rentowej. Obie decyzje podjął rząd PIS'u. Z faktami się nie dyskutuje - zaraz podniosą się głosy, że tekst jest polityczny. Ale na końcu to nie Kaczyński a Tusk jeszcze we wrześniu 2009 roku !! mówił, że Polska wejdzie do Euro w roku 2011. To nie rząd PISu a rząd PO po szumnych zapowiedziach dot. obniżenia obciążeń podatkowych zamroził kwotę wolną od podatku i podniósł VAT co uderzyło w konsumpcję i ograniczyło popyt. Firmy polskie przeżyły kryzys i utrzymały zatrudnienie dzięki wzrostowi konkurencyjności na skutek bycia poza strefą EURO, oraz dzięki popytowi wewnętrznemu w Polsce, który utrzymał się po zmniejszeniu podatków PIT przez PIS. Obniżenie kosztów pracy ( również przez rząd PIS) podniosło atrakcyjność zatrudnienia - co zdaniem wielu, wygenerowało w polskiej gospodarce setki tysięcy miejsc pracy.
Kryzys dopiero przed nami
Dziś po zabiciu konsumpcji poprzez podwyżkę podatku VAT, po wzroście cen, któremu świadomie nie przeciwdziała się wystarczająco stanowczo ( wyższe ceny oznaczają wyższe przychody podatkowe państwa), oraz na skutek nieodpowiedzialnej polityki dot. długu Polska stoi na progu głębokiego kryzysu. Konieczność ograniczenia deficytu wynikająca z konstytucji oznaczać będzie dalszą chaotyczną wyprzedaż firm, wzrost cen energii, wzrost podatków i opłat, ( VAT, akcyza, być może także PIT i CIT), wzrost opłat za transport, ciepło, oraz silną presję na inflację, która doprowadzi do silnego zubożenia społeczeństwa i pogłębienia recesji.
PR i propaganda zielonej wyspy zamiast pracy i reform
PO Premiera Tuska miała cztery lata, aby pójść w ślady Węgier, Czech, Estonii, WB, Niemiec i ograniczyć wydatki i zreformować bądź przynajmniej przemodelować system podatkowy. Nie zrobiono nic. Zamiast poważnej dyskusji i prawdziwych zmian jesteśmy od czterech lat karmieni propagandą sukcesu. PO nie jest zdolna do zmiany systemu ani redukcji wydatków. Nawet w trakcie kryzysu zwiększano wydatki na pensje, premie, zwiększano zatrudnienie w administracji i spółkach Skarbu Państwa. O czym tu debatować? - te 300mld nowych długów będziemy spłacać przez następne dziesięciolecia, nie czas na jałowe PR'owskie sztuczki panów od wizerunku PO, czas na konkrety. Redukcja etatów w administracji o przynajmniej 30%, czasowe zamrożenie pensji, likwidacja większości, spółek i gremiów, które powstały za rządów PO, podatek bankowy, podatek na telekomy i duże sieci handlowe wyliczany nie wg. zasad CIT a od obrotu. ( Dziś duże firmy sztucznie zaniżają zyski transferując koszty za granicę np. do Francji).
Szwecja i Dania
I znowu, paradoksalnie jedyną partią, która o tym mówi jest podobno nie wolnorynkowy PIS. Świat jest pełen paradoksów. Nie jest jednak paradoksem, że najbogatszymi państwami na Świecie są "socjalistyczne" ( ale tylko na poziomie symboli) Szwecja i Dania. Żeby móc dać obywatelom, trzeba mieć z czego.
Komentarze
-
-
ano wlasnie - teraz przez miesiac beda debatowac - Sejm jest od debatowania! -- kampania wyborcza jest od przedstawiania programu, rozliczania rzadzacych i wskazywania na sukcesy przez koalicje - a tak zapraszaja do studia 7 czy x osob i mamy chaos a nie szanse na zroumienie czegokolwiek, - koniec koncow jest mi wszytsko jedno czy sie facet ladnie usmiecha, czy ma ladny make up, i czy dobrze go TV pokazala, -- wazne sa fakty dot. rzadzenia, na dzis zmierzamy ku bankructwu, ---
Juan Drzynski 05.09.2011, 21:18
zaloguj się aby komentować



A wszystkie media zastanawiają się -jaka i na jaki temat debata-kompletna paranoja.