Dyskutujemy o GMO
Dyskutujemy o problemie GMO. Po zamieszczeniu " Apelu polskich naukowców w sprawie GMO" pojawiła się korespondencja polemizująca z Apelem. Dyskusja trwa. Dziś zamieszczam list od człowieka, którego zawsze podziwiałam za wyważone zdanie i niesłychaną skromność. Szanuję to coś co jest w człowieku a nadaje mu wielkiej charyzmy mimo, że nie znamy go osobiście. Rzecz wspaniała, że przy tak wielkiej wiedzy do dziś Pan Ludwik określa się - SYNEM ROLNIKA - mówiąc o dumie z kawałka ziemi na którym wyrósł i czuję w tym troskę...naturalną dla umiłowania przyrody.
Oddaję głos - w Radio Wnet- Ludwik Tomiałojć
Odpowiedź Koledze Naukowcowi z Grabowa. Widać różnie nas nauczano, bo mnie uczono że ważne jest CO SIĘ MÓWI, a nie KTO MÓWI. Gdyby słuszne było to drugie, nauka by nie powstała, bo grona ideologiczne, władzy lub opiniodawcze (nieraz zależne od władzy-koncernów) decydowałyby co jest prawdą, a co nie. Pańskie szczegółowe wątpliwości wszystkie znajdują mocne odpowiedzi, ale nie mam na nie tu miejsca. Nie trzeba być „wielkim naukowcem z listy filadelfijskiej” (albo może niedługo z listy z innej planety!) aby dostrzegać fakty niezgodne z twierdzeniem, że wszystkie GMO są jednakowo nieszkodliwe. To może dostrzec i zwykły lekarz i zwykły rolnik i nawet krowa nie lubiąca zjadać roślin GMO. A tysiące takich niezgodnych faktów wymienia właśnie w 99 raportach miesięcznych witryna www.gmwatch.org. oraz inne cytowane publikacje. I czy jeśli są wybrane tylko negatywne, to ich nie ma? To obowiązkiem nas, naukowców, jest brać pod uwagę wszystkie głosy, a nie tylko potwierdzające lub przeczące. Ale skoro publicznie nie można u nas przeczytać nic poza jednostronną propagandą, i to uprawianą przez niektórych uczonych z PAN, to z konieczności uwypuklamy to, co z nią niezgodne. Aby ją zrównoważyć. Szkoda, że nie zauważył Pan takiej wypowiedzi na początku mego tekstu! Radzę uważniej przeczytać ponownie. Zwracam uwagę Czytelników, że aspekt szkodliwości dla zdrowia ludzkiego jest zupełnie na marginesie w mej wypowiedzi, bo jej celem było pokazanie jak manipuluje się w Polsce informacją o GMO (co i Młody Naukowiec robi, ale chyba z emocji – taką mam nadzieję), jak uniemożliwia się publiczne wypowiedzi obywatelom-profesorom równie uprawnionym do korzystania z wolności słowa, jak biotechnolodzy. Drugim aspektem, było pokazanie możliwych skutków przyrodniczych, tak dla gleb i upraw rolnych, jak i dla dzikiej przyrody. Wreszcie trzecim było rozważanie decydujące o (nie)celowości wprowadzania upraw GMO do Polski -- dla jakich względów, w czyim interesie, i z czyją szkodą może to nastąpić. Lobbing wg Pana jest legalny. Ale czy zawsze uczciwy, a zwłaszcza czy zgodny z interesem SPOLECZNYM naszego kraju? Czy zyski kilku handlarzy paszami oraz zyski garstki bogatych kontraktatorów upraw zagranicznego ziarna GM przeważą straty społeczno-gospodarcze, jakimi może być wywołanie (jak w Indiach) bankructw wśród wykonkurowanych drobnych rolników niemogących sprzedać swoich płodów. A co w konsekwencji może zwiększyć bezrobocie o milion czy dwa miliony! O tym pisałem.
Wreszcie modernizacja rolnictwa, to nie tylko GMO i uprzemysłowienie
go (uzależnienie od ropy naftowej!), lecz może lepiej to kilka technologii nie
niosących tyle ryzyka: rolnictwo ekologiczne, biologiczna walka ze szkodnikami,
probiontyka, wspierany markerami molekularnymi dobór hodowlany, hydroponika,
etc.
Ludwik Tomiałojć (syn rolnika).
Komentarze
-
-
Również jestem synem rolnika, od trzech pokoleń wstecz na pewno.
Gene Peace 13.01.2012, 08:45
zaloguj się aby komentować



"Pańskie szczegółowe wątpliwości wszystkie znajdują mocne odpowiedzi, ale nie mam na nie tu miejsca." Domyślam się, że na tego typu dyskusję nie ma miejsca za to znajduje Pan miejsce na dyskusję o propagandzie, ochronie interesu polskiego rolnika (choć hodowcy kukurydzy chętnie by uprawiali GMO) http://www.agronews.com.pl/pl/33,101,3433,plantatorzy_kukurydzy_chca_gmo.html "jak uniemożliwia się publiczne wypowiedzi obywatelom-profesorom równie uprawnionym do korzystania z wolności słowa, jak biotechnolodzy." Kto Panu zabrania wypowiedzi? Jest Pan naukowcem, osobą z tytułem profesora, mającą w społeczeństwie duży kredyt zaufania. Ja nie zabraniam wypowiedzi Panu, tylko proszę o rzetelne i obiektywne przedstawianie sprawy GMO, tak aby zwykły człowiek mógł sam zdecydować co chce wybrać. Powołując się na publikacje Pusztaia, nieistniejące badania Ermakovej i ksiażki jogina i tancerza Jeffreya M. Smitha, sam Pan się kompromituje i Pan doskonale o tym wie! Gdzie Pańska etyka naukowca? Owszem, jestem jeszcze młodym naukowcem, ale nie potrafię tego zrozumieć. Jeśli Pan śledzi moje wypowiedzi, to na pewno zauważy Pan, iż nikogo nie zmuszam, ani nie namawiam do GMO. Ja na prawdę jestem za tym aby to społeczeństwo zdecydowało. Tylko aby to się dokonało musi być rzetelnie poinformowane. Wasze wypowiedzi (Pana, Pni Lisowskiej, Prof. Jodko, Prof. Żarskiego, i innych) są zwykłą manipulacją i tyle. Mówicie o szkodliwości glifosatu, ale już ie wspominacie o tym, że to jeden z najmniej szkodliwych herbicydów dostępnych na rynku. Mówicie, iż białko Bt to taka straszna toksyna, ale już nie wspominacie o tym, że stosuje się je w rolnictwie ekologicznym, o którym Pan wspomina. Mówicie o tym jak to rolnicy będą uzależnieni od Monsanto, ale nie mówicie, że obecnie i tak żeby gdzieś sprzedać swoje nasiona muszą posiadać kwalifikowany materiał oraz certyfikaty ważne jeden rok. Nie mówicie, o tym że rolnik który ma więcej pola wysianego niż zakupił materiału płaci wysokie kary. Pisze Pan o uprzemysławianiu, nawet o ropie naftowej, ale nie wspomina Pan o tym, iż są badania potwierdzające zmniejszone zużycie paliwa oraz mniejszą emisję gazów cieplarnianych w przypadku upraw GMO. (skoro można pole spryskać raz lub w ogóle, to logiczne jest że mniej się po tym polu jeździ). Piszecie o jakichś badaniach o szkodliwości kukurydzy, ale nie wspominacie że kukurydza GMO ma np. mniej mykotoksyn od tradycyjnej (a jest to spory problem). Powołujecie się na różnorodne organizacje rolników ekologicznych mające świadczyć o tym, iz rolnicy nie chcą GMO, ale już nie pytacie o zdanie innych rolników o zdanie (którzy są w tym kraju zdecydowaną większością). I tak mógłbym bez końca. Jeśli straszenie i przedstawianie sprawy w tylko czarnych barwach nazywa Pan dyskusją naukową, czy rzetelnym informowaniem ludzi, to przykro mi bardzo ale Pan mnie nie przekona.