Dziewczyno, nie oczekuj
autor:
Natalia Laskowska

Pan, z którym rozmawiałam jest żebrakiem. Dlatego tym bardziej przykro było usłyszeć, dlaczego nie mieszka z córkami. One są szczęśliwe, on im nie chce przeszkadzać... Od razu myślimy o jakichś możliwych kategoriach kulturowych, które pozwolą nam wyobrazić sobie, że tak ma być i, że to jest normalne. Ale to nigdy nie jest normalne, nigdzie na świecie. To "azjatyckie pogodzenie się z losem" to przecież orientalistyczna blaga...
W tej kulturze dzieci maja obowiązek opieki nad rodzicami. Ale "w tej kulturze", czyli w jakiej kulturze? W malezyjskiej kulturze? Czyli w jakiej? Kultura malezyjska to kultura malajska, muzułmańska, to też kultura chińska, to też kultura indyjska, hinduistyczna, buddyjska, chrześcijańska... bo Malezyjczycy to głównie Malajowie, Chińczycy i Hindusi (jak Hindusi, to przede wszystkim Tamilowie z południa Indii i ze Sri Lanki). Pan jest Tamilem, więc możemy mówić o kulturze indyjskiej. Czyli jakiej? Pan jest chrześcijaninem, nie hinduistą... w kraju muzułmańskim (około 60% Malezyjczyków to muzułmanie). Zatem o jakiej kulturze mówimy? Trudne to.
Ale generalizując, na "Wschodzie" uważa się, że w "kulturze Zachodu" więzi rodzinne są bardzo słabe, że dzieci nie obchodzi los starzejących się rodziców, a rodzina nie ma wielkiego znaczenia. "Na Wschodzie" ma. Tym bardziej przykre jest to, że stary człowiek spędza życie na ulicy, bo nie chce przeszkadzać swoim dzieciom.
Ale, ale może on wcale nie myśli w ten sposób? Może nie to ma znaczenie? Może to, co sprawia radość i to, co sprawia ból jest gdzieś indziej, poza moim "zachodnio-szkolnym" pojmowaniem życia. Chyba tak, bo to w nim jest spokój, a nie we mnie. I to on umie grać na trąbce, ja nie umiem.
foto: Olga Praga
A rozmowa tutaj: "Dziewczyno, oczekuj nieoczekiwanego"
Komentarze
zaloguj się aby komentować


