Gulasz z turula
![]()
„Gulasz z Turula” Krzysztofa Vargi to książka mityczna. Jak tytułowy ptak widmo z którego ma być przyrządzone madziarskie danie. A reszta składników? W powieści jest ich cała masa: wykwintna Buda ze wzgórzem Gelerta, zamkiem, restauracjami, czerwonym wytrawnym winem dla turystów i bardziej pospolity Peszt z piwem „arany aszok”, bazarowymi budkami oraz słynnym dworcem „Keleti” na którego peronach, w oczekiwaniu na pociąg do Belgradu, Wenecji, Triestu czy jeszcze dalej, rozgrywa się szachowe partie niemalże o wszystko. Jesienią nad Dunajem unosi się mgła podszyta melancholią. O tej porze roku wszechobecni i wszechwiedzący kelnerzy roznoszą gulasz przyprawiony madziarskim duchem. O Węgrzech i o Węgrach napisano niemalże wszystko. Ta książka jest inna. Wchodzi w umysł i w całe ciało. Dotyka kości. Pod nimi skrywa się węgierska dusza. Ulotna niczym Turul. A czy ktoś widział duszę? Być może jeździ tramwajem numer „Cztery” z Pesztu na Moszkva Therm. Tam na tramwajowej pętli u kwiaciarek kupuje bukiet kwiatów i znika ponownie. Takich książek jak „Gulasz…”obecnie jest niewiele, można by je zliczyć na palcach.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


