Harry Brown
![]()
Podstarzały mściciel wyrusza z bronią na opanowane przez bandytów ulice, by pomścić śmierć przyjaciela. Kolejne "Życzenie śmierci"? Niekoniecznie.
Zemsta jest dość popularnym tematem w kinematografii. Im większe trudności w mordowaniu kolejnych złoczyńców, tym dalej od kina klasy B. Tytułowy bohater filmu "Harry Brown" jest emerytem, cierpi na rozedmę płuc, umiera mu żona. Jest dobrze.
Harry mieszka na zniszczonym przez wyrostków osiedlu we wschodnim Londynie. Codziennie widzi akty wandalizmu i przemocy. Obserwuje, jak bandyci bez żadnych skrupułów napadają na ludzi, sprzedają narkotyki, wzniecają burdy. Do czasu śmierci żony, jego życie wypełniają wizyty w szpitalu i długie godziny w pubie, gdzie z Leonardem, swym jedynym przyjacielem może pograć w szachy.
Leonard (David Bradley**) również nie ma łatwego życia, bowiem wyrostki starają się na wszelkie sposoby uprzykrzyć mu życie. W końcu zabijają go pewnej nocy w przejściu podziemnym. Gdy okazuje się, że policja raczej nie doprowadzi do skazania zabójców, Harry'emu nie pozostaje nic innego niż wymierzenie sprawiedliwości na własną rękę, nawet za cenę stania się głównym podejrzanym w śledztwie dotyczącym ostatnich przestępstw*...
Fabuła, z wyjątkiem lekko zaskakującego motywu rozwiązania akcji, jest prosta jak konstrukcja cepa. Agresja -> motyw zemsty -> zemsta - "happy" end. Niemniej historia została ukazana o niebo lepiej niż w "Życzeniu śmierci". Daniel Barber bardzo skrupulatnie zadbał o stworzenie atmosfery zaszczucia i bezsilności. Umiejętnie odniósł się przy tym do klasyki filmów kryminalnych i policyjnych z lat '70. Motyw samotnego mściciela w mieście pełnym bandziorów nasuwa też lekkie skojarzenia z kinem rodem z dzikiego zachodu, co potwierdza też sam twórca: "Mój krótkometrażowy film - ‘The Tonto Woman’ był westernem, a 'Harry Brown' jest jego nowoczesną, wielkomiejską wersją". Mimo oparcia fabuły na motywie polowania na zbirów, Barber potrafił też zbudować odpowiednie napięcie, choć nie da się nie przyznać, że film momentami wydaje się lekko nużący.
Ponurym smaczkiem jest fakt, iż osiedle Harry'ego bardzo przypomina nasze polskie blokowiska. Pozostałoby zatem życzyć wszystkim, by nie chociaż wypełniły ich bandy wyrostków, które burzą krew oglądającym "Harry'ego Browna".
reżyseria: Daniel Barber
scenariusz: Gary Young
zdjęcia: Martin Ruhe
czas trwania: 103
dystrybucja: Monolith Films
W kinach od 15 stycznia.
Moja ocena: 8/10, niemniej fanom dynamicznych strzelanin i bullet-time'ów raczej nie polecam.
* nie kojarzy się to z "Życzeniem Śmierci 3"? ;-)
** Nareszcie zagrał w jakimś innym "Harrym.." niż "Harry Potter"...
Komentarze
zaloguj się aby komentować



Zgadzam się w 100% z recenzentem. Od siebie dodam tylko, że postać policjantki, która tropi Harry'ego przez cały, była nieznośnie sztampowa. Scenarzysta mógł się trochę bardziej wyslilić.
Moja ocena: 7/10