Historia bez happy endu
![]()
W sytuacji , kiedy wielu naszych rodaków przyjeżdża na podbój Wysp bez znajomości języka i bez gwarancji pracy , osoba płynnie mówiąca po angielsku i z wieloletnim doświadczeniem jako nauczycielka , wydawałoby się jest skazana na sukces . Jednak w życiu potrzeba czasem przysłowiowego łutu szczęścia , a tego naszej bohaterce zabrakło
Annę poznałem w polskim sklepie w Sunderlandzie . Przyniosła ulotki reklamujące prowadzone przez nią lekcje języka angielskiego dla naszych rodaków. Ciekawy temat na artykuł ,pomyślałem i zaproponowałem rozmowę w pobliskim pubie. Deszczowe popołudnie, w pubie pusto o tej porze , siadamy w kącie obok kominka w którym za szyba pali się ogień , atmosfera idealna do rozmowy. Po dłuższej chwili rozmowy już wiem , nie będzie to artykuł o prowadzonym przez moja rozmówczynie małym biznesie , będzie to artykuł o kobiecie której życiorys mógłby posłużyć za scenariusz do dobrego filmu przygodowego.
BAJKOWY POCZATEK DOROSŁOŚCI
Pewnego sobotniego popołudnia grupa studentek wybrała się do dyskoteki . Na młodą dziewczynę o kruczo czarnych włosach zwrócił uwagę przystojny obywatel Libanu. Omar bo tak ów przystojny Arab miał na imię był przedstawicielem dużej linii lotniczej w Polsce. Znajomość trwała kilka miesięcy , były kwiaty , spacery , zazdrosne spojrzenia koleżanek , aż pewnego razu przystojniak oznajmił , że właśnie dostał propozycje objęcia funkcji dyrektora w liniach lotniczych w jego rodzinnym kraju i czy ona , dziewczyna z Polski zdecyduje się z nim wyjechać do Libanu. Dla 25-letniej dziewczyny podjęcie decyzji o rozpoczęciu nowego życia w nieznanym kraju , gdzie inne jest wszystko , język , religia , kultura wcale nie było proste. Miłość jednak wygrała z obawami i moja rozmówczyni z dwoma walizkami i ukochanym u boku wylądowała w Bejrucie . Z czasem na świat przyszły dzieci , dziewczynka i chłopiec. Wtedy Anna poznała różnice w podejściu do wychowania dzieci w krajach arabskich. Dużą wagę przywiązuje się tu do kształcenia chłopców, natomiast dziewczęta kształcone są jedynie do 14 roku życia, a potem są przygotowywane do roli żon i matek. Oboje z mężem zadecydowali ,że zarówno syn jak i córka będą kształcone we francuskiej szkole dla dzieci dyplomatów w Bejrucie. Czesne wynosiło kilka tysięcy dolarów rocznie , ale przy dobrych zarobkach Omara nie była to znacząca kwota w ich domowym budżecie. Anna pracowała jako nauczycielka matematyki i angielskiego w szkole . Życie jak z bajki trwało kilka lat . Wybuchła wojna Libańsko – Izraelska
- Izraelsko –Libańska – ostro protestuje Anna – to oni na nas napadli , i to ich samoloty bombardowały nasze miasta i lotniska. Wiele razy musiałam z dziećmi uciekać przed nalotami, to był bardzo trudny okres w naszym życiu . Dzieci odesłaliśmy do Polski , podczas jednego z bombardowań straciliśmy dom . To czego człowiek dorabiał się latami w jednej chwili legło w gruzach .
DRUGI ETAP ŻYCIA
Każdy zły okres w życiu człowieka ma to do siebie , że kiedyś się kończy. Niestety w życiu mojej rozmówczyni końca kłopotów nie było widać , a sprawy przybierały coraz gorszy obrót. Właściciel linii lotniczych w której pracował Omar sprzedał je a nowy właściciel stopniowo wyprzedawał samoloty , zaczęły się kłopoty z wypłatami dla pracowników. Anna wróciła do Polski i założyła szkołę językową . Niestety wtedy w naszym kraju najpopularniejszym słowem było słowo kryzys a większość obywateli myślało o tym jak przetrwać od pierwszego do pierwszego i niewielu troszczyło się o językowej edukację swoich dzieci. Szkoła upadła.
Jak wielu rodaków tak i ona rozwiązania swoich problemów szukała w pracy na Wyspach. Przygoda z Anglią dla dojrzałej już kobiety rozpoczęła się od pracy jako care assistant w jednym z Londyńskich domów opieki. W międzyczasie pomagała rodakom wypełniając wnioski do różnych urzędów o zasiłek , lub dodatek , przygotowywała obcokrajowców do zdania egzaminów państwowych z języka angielskiego, udzielała korepetycji . Po kilku miesiącach takiej egzystencji wydawało się ,że wreszcie los do Anny się zaczyna uśmiechać . Poznany na przyjęciu John otwierał właśnie kilka pubów w północno-wschodniej części Anglii i poszukiwał zaufanych osób do ich prowadzenia . Polka z doskonałą znajomością języka angielskiego wydawała się być idealną kandydatką , tym bardziej , że John chciał w ramach oszczędności zatrudnić więcej Polaków. Taka propozycja nie zdarza się co dzień- pomyślała - a ponieważ w ofercie było również mieszkanie służbowe , to tak jak nasz były premier tak i ona odpowiedziała „ Yes , Yes , Yes.”
MIŁE ZŁEGO POCZATKI
Sunderland , bo to właśnie tu mieścił się pub , którym miała zarządzać Anna przywitał ją słoneczną pogodą . John oprowadził nowa panią manager po „jej włościach” . Pub był bardzo duży , na pierwszym piętrze mieściło się obiecane mieszkanie służbowe . Do pierwszych zadań należało dopilnowanie remontu , oraz zatrudnienie ludzi do obsługi .
- To można powiedzieć ,że w końcu odniosłaś sukces- powiedziałem zamawiając gin z tonikiem
-Też mi się tak wydawało- odpowiada z uśmiechem Anna – ale tylko wydawało , bo prawda okazała się zupełnie inna. Po hucznym otwarciu John zabrał cały utarg , tak było przez cały czas działania pubu , czyli przez 2 tygodnie. Potem już się nie pokazywał , za to przychodzili ludzie , którym był on winny pieniądze , począwszy od ekipy remontującej pub , poprzez dostawców towaru , a na facecie od którego John dzierżawił pub skończywszy. Tak oto straciłam prace i mieszkanie . Teraz mieszkam kątem u babci jednej z pracownic i próbuje zarobić pieniądze na adwokata i powrót najpierw do Londynu a potem do Polski.
Postanowiłem , że musze jakoś pomóc Annie . Kilka dni wcześniej mój znajomy Litwin powiedział ,że w banku w którym pracuje potrzebują kogoś z dobrą znajomością polskiego bo wprowadzają specjalną ofertę dla emigrantów z naszego kraju. Zadzwoniłem do niego , on podał mi numer do działu HR . Anna zadzwoniła by umówić się na spotkanie . Pan był bardzo miły i spotkanie miało się odbyć następnego dnia. Myślałem ,że wszystko idzie wreszcie we właściwym kierunku. Niestety myliłem się i to bardzo. To co wydarzyło się później pokazało mi jak ważna jest odrobina szczęścia w życiu .
W tym samym dniu na ofertę odpowiedziała też druga Polka i mimo , że jej znajomość angielskiego była nieco gorsza niż Anny , mimo, że to Anna znała poza angielskim również francuski i arabski , mimo ,że to moja znajoma miała większe doświadczenie zawodowe to jednak jej konkurentka została wybrana ponieważ …… była młodsza.
Tak właśnie czasem się zdarza . Nie zawsze lepszy wygrywa , i choć często mówi się , że szczęście sprzyja lepszym , to jednak od tej reguły zdarzają się wyjątki i takim wyjątkiem jest chyba Anna.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


