Jan Paweł II i Adolf Hitler
![]()
W Pokoju Redakcyjnym Radia Wnet odbyła się burzliwa dyskusja poświęcona istocie "mądrości". Czym jest mądrość, jak ją ocenić, jak zmierzyć? Czy jest pojęciem skrajnie relatywnym, czy przeciwnie - absolutnym?
Teza sformowana przez profesora Wowo Bielickiego i ambasadora Jana Bisztygę, na podstawie przytoczonych przez siebie definicji "mądrości" brzmi:
Zarówno Jan Paweł II i Adolf Hitler byli mądrymi ludźmi.
Akademia Wnet zaprasza do dyskusji!
Komentarze
- zobacz starsze komentarze 6
-
-
Zgadzam się z panem Romualdem. Tytuł: Jan Paweł II i A Hitler, bardziej pasuje do magazynu fakty i mity niż do radia wnet. Pomijam więc prowokacje słowną. Przytoczę definicję mądrości z podręcznika dla początkujących adeptów filozofii " Mądrość: 1) dogłębna wiedza o całości rzeczywistości w świetle jej pierwszych zasad i ostatecznych przyczyn; 2) rozumienie sensu i celu (celów) życia oraz umiejetność przyjmowania zgodnej z nim postawy. Arystoteles podaje w Metafizyce następującą charakterystyke m. : jest wiedzą o wszystkim (choc nie o "poszczególnych rzeczach z osobna"), dotyczy tego co trudno poznać (wykracza poza poznanie zmysłowe), , odkrywa przyczyny, "jest godna wyboru dla niej samej". Taka koncepcja m. jako teoretycznej i rozumowej wiedzy o przyczynach bytu różni się znacznie od innych starożytnych koncepcji m., np. od hebrajskiej (biblijnej) koncepcji m. (m. jako zaangażowana postawa życiowa zaufania i posłuszeństwa Bogu:" bojażń Pańska jest mądrością") lub rzymskiej koncepcji m. (m. jako sztuka życia szczęśliwego)." Antoni B Stępień, Wstęp do filozofii. Dla tych, którym pojęcia filozoficzne (jak intelekt,wola,mowa serca,poznanie wyrazne itd.) nie są obce i mają już jakiś warsztat filozoficzny przytoczę (przypomnę) definicje wolności z Elementarza metafizyki prof. Gogacza. " Mądrość - sprawność intelektu możnościowego przejawiająca się w mowie serca, gdy intelekt skłania wolę , by zgodnie ze swą naturą kierowała nas do bytu jako dobra; udoskonalona w poziomie mowy wewnętrznej i zewnętrznej, stanowi po udoskonaleniu umiejętność rozpoznania bytu jako prawdy i dobra dla nas. Skłania wolę by kierowała nas nie do każdego bytu, który jest dobrem sam w sobie (in se), lecz do bytu, który jest dobrem dla nas (Quo ad nos). Jest więc umiejętnością ujmowania bytu w wywołanych przez niego skutkach i rozpoznania go jako przyczyny. Jest wnikliwym odbiorem prawdy, czyli wszystkiego, czym byt jest i co sprawia jako pryncypium i zespól pryncypiów. Jest zarazem umiejętnością ukazywania woli dobra dla nas. Polega na ujmowaniu bytu zarazem z pozycji prawdy i dobra dla każdego bytu dzięki identyfikowaniu przyczyny z pozycji skutku, co cechuje metafizykę bytu. Artystoteles wprost przez mądrość rozumiał ujmowanie przyczyn i skutków i nazywał metafizykę mądrością. Dziś trzeba powiedzieć, że metafizyka jest skutkiem mądrości." Jęsli chcą państwo zgłebiać mądrośc nie pozostaje nic innego jak zacząć studiować filozofię (umiłowanie mądrości). Tak na marginesie, dzis bardzo często utożsamia sie mądrość z erudycją i choć erudycja bardzo często pozwala nam stawać się mądrzejszymi to nie jest gwarantem, że tak będzie. Zapewne każdy z nas spotkał na swej drodze tzw. prostych ludzi (nie mylić z prostakami) o dużej mądrości oraz ludzi na pozór wykształconych a zarazem wręcz głupich.
Pawel Manelski 10.11.2011, 06:53 -
Ja bym podszedł do tego w taki sposób (introwertycznie): "Mądrość jest umiejętnością szczęśliwego i spełnionego życia; (lub ekstrawertycznie): "Mądrość jest umiejętnością uszczęśliwiania innych".
Marek Sawicki 10.11.2011, 08:58 -
Zestawienie postaci jest szokujące. Prowokuje umieszczeniem ich w jednym zdaniu. Formułowanie takich kontrastowych kwestii jest mocnym zaproszeniem do dyskusji. Oczywiście chodzi o dyskusję merytoryczną (na zadany temat), wychodzącą poza emocje, które wywołuje przedstawiona teza. Ja podszedłbym do tego tak: jest mądrość głęboka i jest mądrość płytka. Świadomie pomijam - na tym etapie - definiowanie pojęcia "mądrość". Tym bardziej, że można spotkać bardzo różne definicje mądrości Zamiast tego wprowadzam stopniowanie (ilościowe?, jakościowe? wielowymiarowe?) mądrości. Dla przykładu: czy matematyk jest mądry czy głupi (por. fraszka "Na matematyka" Jana Kochanowskiego). Dodałbym też oś czasu. To oznacza, że do pewnego momentu można być mądrym, a później być głupim. Uważam, że Jan Paweł II był mądry do końca. Jeżeli przypiszemy Adolfowi Hitlerowi określenie "mądry", np. na podstawie - co by nie mówić - jakichś osiągnięć, to będę się wówczas upierał, że - jeżeli przyjąć, że był - to był taki tylko do pewnego momentu. Według mojego światopoglądu nazwanie zbrodniarza "mądrym" jest jednak niedopuszczalne. Wiem, że inny światopogląd dopuszcza, że zbrodniarz jest mądry do momentu, kiedy daje się złapać (dopiero wówczas jest głupi). Dla mnie człowiekiem mądrym jest "człowiek sprawiedliwy" analizowany przez Sokratesa. Kwestia "Czy mądrość jest pojęciem relatywnym czy absolutnym?" jest roztrząsana bardzo dokładnie w "Państwie" Platona (księgi od I do IV). Są tam przedstawione argumenty i za jedną, i za drugą odpowiedzią. Jeżeli przyjąć, że człowiek mądry, to człowiek sprawiedliwy (według wartościowania Sokratesa) - to Jan Paweł II jest przykładem człowieka sprawiedliwego. Adolf Hitler na pewno nie. Według Sokratesa, mądrością jest wiedza, która dyktuje czyny przyczyniające się do równowagi wewnętrznej między trzema "pierwiastkami": intelektem, pożądliwością i temperamentem. Natomiast głupota jest "mniemaniem", dyktującym czyny psujące tę harmonię, prowadzące do postępowania niesprawiedliwego i do wyrządzania krzywd. Czyny niesprawiedliwe Sokrates przedstawia jako chorobę duszy, a głupotę traktuje jako czynnik chorobotwórczy.
Marek Iskrzyński 10.11.2011, 23:33 -
I mnie zaskoczyła ta tezę. Oczywiście uważam , ze jest fałszywa i zdziwiło mnie to, ze obaj panowie zgodzili się na takie stwierdzenie. Nie po to je jednak umieściliśmy by szokować , a po to by poszukać wspólnie definicji mądrości . Akademia to miejsce gdzie trzeba zbudować fundamenty komunikacyjne czyli ustalić ( tam gdzie się da ) znaczenie podstawowych słów.
Krzysztof Skowroński 12.11.2011, 16:59 -
Jakkolwiek niewiele jest rzeczy które by mnie naprawdę szokowały - i owo zestawienie mnie nie szokuje - to akurat tutaj budzi ono mój sprzeciw ze względu na "miejsce akcji"... bowiem są to media. A w nich przecież stosuje się czasem tego rodzaju drastyczne zestawienia na zasadzie przyciągnięcia uwagi odbiorcy, co nie kojarzy się najlepiej. I mimo, że chodzi tu o wspólne szukanie definicji mądrości - optowałbym za tym, aby szukać jej w sposób mniej, za przeproszeniem, efekciarski... Myślę, że można się zgodzić, iż w przypadku Hitlera (jednostki przecież pod pewnymi względami nietuzinkowej) występuje coś w rodzaju syndromu "mądrości Kalego". Jego "mądrość" (z subiektywnego punktu widzenia narodu niemieckiego), była czymś co nie miało i nie ma najmniejszych szans przy próbach obiektywnego porównania z jakąkolwiek definicją mądrości, reprezentującą którykolwiek ze światopoglądów. I nie ma wg mnie żadnej potrzeby "podpierania się" w tego rodzaju dyskusji wybitnymi postaciami z przeciwnego bieguna. Przecież i bez tego można ustalać znaczenie podstawowych słów.
Romuald Bartkowicz 12.11.2011, 22:22 -
W owej dyskusji zabrakło właśnie Mądrości. Mądrości, która stała zapewne gdzieś całkiem niedaleko i przysłuchiwała się poziomowi rozmowy z niedowierzaniem. Mądrości, która uderzyłaby pięścią w stół, mówiąc: "Silentium, Panowie!".
Karolina Marchlewska 13.11.2011, 13:30 -
Panie Romualdzie, jeszcze nie jedno Pana zszokuje i wzbudzi Pański sprzeciw - i to nie tylko w mediach (wszelakich). To tylko kwestia czasu - a przy tym przyspieszeniu jazdy po równi pochyłej tylko patrzeć coraz to ciekawszych nowinek. I im większa będzie groza, tym bardziej wyrafinowany stanie się bełkot intelektualny. Pani Karolino, okazuje się, że to właśnie kobieta wykazała się tu zdrowym rozsądkiem. Gratuluję! Jedna tylko uwaga: mądrość z reguły nie przysłuchuje się, takim rozmowom, lecz ze smutkiem (zaprawionym lekkim obrzydzeniem) ulatnia się z miejsc, tak zapowietrzonych oparami absurdu.
Roman Zawadzki 13.11.2011, 14:57 -
Nie zgadzam się z Panami i Paniami. Dyskusja w pokoju 261 była bardzo ciekawa a fakt, ze dwóch Panów z których jeden jest byłym ambasadorem a drugi profesorem Akademi Radia Wnet zgodziło się, ze tak absurdalne konsekwencje nie zmieniają ich definicji mądrości było przyczyna dla której tezę opublikowaliśmy. Jeśli chodzi o miejsce zamieszkiwania mądrości, to na pewno jest ona w okolicach miejsca w którym się myśli. A może by pan Roman Zawadzki odpowiedział na pytanie: Co to jest mądrość.
Krzysztof Skowroński 13.11.2011, 17:18 -
Szanowny Panie Krzysztofie.Wiem, że to nieładnie mówić o sobie, lecz odsyłam Pana do mojej książki "Mądrość w szatach błazna i szaleńca" (którą swego czasu omawiałem w radiu WNET na zaproszenia państwa Wasowskich, którzy jakoś dziwnie zniknęli z ramówki). Wspominam o tym tylko dlatego, że wywołał mnie Pan do tablicy. Ponadto w odróżnieniu od Pana nie uważam, żeby sama tylko chęć czochrania o siebie półkul mózgowych wystarcza do prowadzenia rozmowy na idiotyczne tematy. I jeszcze jedno: z całym szacunkiem, najwspanialsze nawet tytuły i otrzymane honory nie są żadną gwarancją czegokolwiek naprawdę istotnego,
Roman Zawadzki 13.11.2011, 17:34
zaloguj się aby komentować



Rozumiem, że można się zastanawiać nad tym, czy Hitler był mądrym człowiekiem... ale po co do tego mieszać Jana Pawła II?! Komentarz p. Romana Zawadzkiego do mnie trafia.