Kostrzyn n/O: napadnięta kobieta zmarła oczekując na 20-minutowy przyjazd karetki. Zszokowani mieszkańcy żądają wyjaśnień.
21-latek przegrał pieniądze na automatach. Zaatakował właścicielkę obsługującą punkt Lotto. Kobieta zmarła na oczach policjantów i świadków oczekujących na długotrwały przyjazd karetki. Mieszkańcy są wściekli i żądają wyjaśnień.
Tragedia rozegrała się w miniony w czwartkowy wieczór, kiedy właścicielka kolektury Lotto i salonu gier kończyła pracę. Sprawca zadał kobiecie ciosy w głowę, po czym zbiegł. 53-letnią ranną kobietę próbowali reanimować przechodnie.
Policja na samym początku unikała podawania bliższych szczegółów napadu.
- Mimo długotrwałej reanimacji, kobieta zmarła – poinformował jedynie oficer dyżurny Artur Chorąży z lubuskiej policji.
Według świadków, w trakcie prób reanimacji, przez przypadkowych przechodniów,część z nich dzwoniła do miejscowego szpitala o przysłanie jakiegokolwiek lekarza. Dzwoniący usłyszeli ze strony szpitala, że od takich spraw jest pogotowie ratunkowe.
Miejsce tragedii od szpitala dzieliło zaledwie dwa kilometry. To dwie minuty jazdy samochodem.
Przybyła na miejsce policja, według świadków, poprosiła ich o odsunięcie się z miejsca napadu. Policjanci nie podjęli, wg obserwatorów, reanimacji rannej kobiety. Nie sprowadzono także straży pożarnej dysponującej specjalistycznym sprzętem do ratowania życia ludzkiego. Próbę reanimacji przeprowadzał, zawiadomiony telefonicznie przez rodzinę rannej kobiety, burmistrz miasta Andrzej Kunt, będący z zawodu lekarzem.
Karetka pogotowia na miejsce napadu przybyła dopiero po ponad 20 minutach.
Mieszkańcy są zdruzgotani i wściekli na opieszałość działań pogotowia ratunkowego i pierwszych działań policji.
Okazało się bowiem, że miasto dysponuje jedną karetką! Druga, specjalnie podarowana miastu przez Jurka Owsiaka za pomoc w organizowaniu tutaj Przystanku Woodstock – stacjonuje w Witnicy, miejscowości oddalonej od Kostrzyna o 28 km. Właśnie ta karetka przybyła na ratunek. Kostrzyńska karetka akurat w tym czasie przewoziła pacjenta wraz z lekarzem do Gorzowa.
Dzień później policja wydala specjalny komunikat o zatrzymaniu domniemanego napastnika. Zatrzymano go już w dniu rozboju po godz. 20. Jest nim 21-latek, mieszkaniec Kostrzyna. W poszukiwaniu uczestniczył pies tropiący.
Motywem zbrodni mógłby być rabunek. - Został zatrzymany 21-latek pod zarzutem rozboju i zabójstwa. Grozi mu dożywocie – stwierdził rzecznik lubuskiej policji Sławomir Konieczny.
Prawdopodobnie podejrzany, Daniel O. grał w kolekturze na automatach do gry. Przegrał całą swoją wypłatę. Doszło najpewniej do sprzeczki i szarpaniny z właścicielką punktu Lotto. Wyszedł, powrócił z kamieniem. Chciał odebrać swoje przegrane pieniądze.
Daniel O., wg znajomych, nie cieszył się dobrą opinią. Nie tak dawno chrzcił swoją córeczkę. Mieszkał z nią i z matką dziecka w Dobroszynie blisko Kostrzyna. Jedna z wersji mówi, że sam zgłosił się na policję jako świadek, namówiony przez rodzinę i to wówczas został zatrzymany.
Odbyła się wizja lokalna z udziałem podejrzanego.
- Podejrzany podczas składania wyjaśnień przyznał się do winy i opisał przebieg rozboju. Swoje postępowanie tłumaczył kłopotami finansowymi – mówi krótko rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie, Dariusz Domaracki.
Daniel O. z kolektury zabrał ok. 1 tys. zł.
- Kobietę próbowali ratować policjanci i część świadków – stwierdza z kolei Konieczny z lubuskiej policji w Gorzowie. - Wszystko przebiegało bardzo szybko, więc możliwe, że w pewnym momencie policjanci nie dopuszczali kolejnych osób do rannej kobiety.
Kostrzynianie, mimo kilkudniowego upływu czasu - żądają nadal wyjaśnień. Ciąg wydarzeń związanych z zabójstwem kobiety pokazał ułomność wszystkich służb odpowiedzialnych za zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców.
- W tym dramacie nałożyło się kilka spraw – relacjonuje Waldemar Wypych, mieszkaniec ul. Orła Białego, gdzie umiejscowiona jest owa kolektura Lotto. - Brak karetki, brak pomocy ze strony policji, blokowanie udzielenia pomocy od innych, bałagan w pogotowiu, zła prywatyzacja szpitala miejskiego i brak jasnych procedur, które zezwalałyby na wysłanie jednostki ratowniczej strażaków. A jeżeli właśnie była ta szansa, że ta kobieta by przeżyła? To boli mnie najbardziej – dodaje na koniec.
Przed kostrzyńskim szpitalem, który przeszedł pod zarząd spółki Nowy Szpital – stoi … pięć karetek. - To pic na wodę! - denerwuje się Andrzej Uglik. - To złom, karetki są zdezelowane i bezużyteczne, nie nadają się do użytku, Cóż, tyle karetek przed szpitalem, to musi robić wrażenie...
- W tym wszystkim jest jeszcze jeden koszmar – informuje pani Maria. - Okazało się, że jeden z ratowników pogotowia pracuje w prywatnej firmie pogrzebowej. Horror!
Mieszkańcy mają nadzieję, że tragedia ta pozwoli wreszcie rozwiązać narastające patologie w mieście. Przyznają jednak, że będzie to stąpanie po gruzach.
- Nasze miasto cierpi za Przystanek Woodstock! - mówi, nie owijając w bawełnę Krzysztof Raś. - Wszędzie bowiem tylko słyszymy: co wy chcecie, macie przecież ten wasz Przystanek!
18-tysięczny Kostrzyn każdego roku na początku sierpnia, kiedy na teren po byłym poligonie wkracza Jurek Owsiak – nie schodzi z czołówek mediów. Do miasta jednocześnie ściągane są siły policyjne, karetki pogotowia, lekarze. Cuda, cuda się dzieją.
- To jakaś paranoja! – dorzuca pani Anna. - Szpital nie funkcjonuje, karetek nie ma, policjantów jest kilkoro. To chore miasto rozreklamowane przez urzędników lubuskich i Przystanek Woodstock...
Okazuje się, że o ilości karetek decyduje wojewoda!
- Wynika to z wojewódzkiego planu ratownictwa – tłumaczy rzecznik prasowy wojewody, Paweł Siminiak. - Sprawdzamy, czy w danym przypadku nie doszło do nieprawidłowości. Dopiero wówczas będzie można konsultować się w sprawie dodatkowej karetki dla miasta.
Emocje są nadal. Na portalach internetowych ciągle grzeją do czerwoności wypisywane posty.
- Jesteście tacy sami, jak ten biedny chłopak, który spaprał sobie życie. Biedny, bo nie znalazł na swojej drodze nikogo, kto nauczyłby go przetrwać w tym bagnie, które nazywamy życiem. Jest identyczny, jak wielu, którzy piszą o tej tragedii. Mam wrażenie, gdyby rozdać wam cegły, to tłuklibyście się po tych durnych łbach – komentuje Lola.
- Do jego rodziny nie można było pójść ze skargą, że ich dzieci dokuczają innym na osiedlu, bo zaraz skakali do oczu – wyjawia Asia. Weronika dorzuca: - Niektórzy zachowują się jak hieny. Snują swoje spekulacje, aż uszy więdną. Rodzinę Daniela zbesztali z błotem, a przecież należy teraz aż trzem rodzinom jakoś pomóc w przeżyciu tego dramatu! Z kolei XYZ wyjawia: - Mówi się na mieście, że miał problemy. Kto nie ma problemów? Zdrowo myślący człowiek nie idzie zabijać. Nie miał perspektyw? A kto może mieć lepsze perspektywy niż młody, zdrowy mężczyzna? - pyta retorycznie.
Mario oburzony zauważa: - To cały system w Polsce zawinił, że m.in. jest jedna karetka pogotowia na kilkutysięczne miasto. Dlatego stąd się wyprowadziłem i zamieszkałem za granicą, w normalnym kraju!
Komentarze
zaloguj się aby komentować


