List czytelnika w sprawie Apelu GMO
![]()
" Czytam ten apel i robi mi się smutno, a na myśl przychodzi powiedzonko Longina Podbipięty „Słuchać hadko”. Apel, który etykę umieszcza w tytule, niewiele ma z nią wspólnego. Apel skierowany do władz politycznych, ale i do naukowców, rozmija się z prawdą, i rozbija to, co w nauce najcenniejsze, a co trudne jest czasami do pojęcia dla obserwatorów z zewnątrz, czyli możliwość dyskusji i praktyczny brak elementów niepodważalnych.
Pewnie ostre to słowa, ale czytając niektóre sformułowania apelu, trudno o inną reakcję. Tylko przeciwnicy GMO są „orędownikami walki o prawdę naukową i interes publiczny”, cała reszta to krętacze „uwikłani w konflikty interesów”, oportuniści wszelakiej maści oraz ludzie, którym „zwisa”, mówiąc kolokwialnie, dobro publiczne. Więcej, nawet agencje rządowe, jak FDA, czy też powołane przez Unię Europejską, jak EFSA, też są fatalne, bo działają w interesie firm biotechnologicznych, a nie obywateli. Znakomite „ustawienie” przeciwnika i zaproszenie do „równoprawnej dyskusji”. Skądś już ten mechanizm znamy…
Zgadzam się w dwóch kwestiach. Po pierwsze, problem upraw GMO jest problemem politycznym i tylko przez polityków może być rozstrzygnięty. Nie dokonają tego jednak sensownie w atmosferze wrzawy medialnej tego typu. Po drugie, jeżeli jest tu spór naukowy, to powinien być rozstrzygany „na poziomie naukowym, pod warunkiem zachowania zasad etyki i poprawności metodologicznej”. Tylko tego nie czyni się w nauce za pośrednictwem mediów, ale w drodze badań naukowych i dyskusji wokół uzyskanych wyników!
W jednej za to się stanowczo nie zgadzam: rośliny transgeniczne pojawiły się w uprawach w połowie lat 90. XX wieku. Czasu było więc już dosyć na to, by dokonać rzetelnych badań, także w Polsce, i czas jest na to nadal. Żądania sygnatariuszy apelu to w istocie „skok na kasę” i domaganie się finansowania prac, których efekty z góry można przewidzieć.
Przykro mi to zauważać tutaj, ale list podpisało grono osób, które od lat znane są z negatywnego nastawienia do biotechnologii. Co więcej, wśród sygnatariuszy nie ma w ogóle osób, które zawodowo zajmują się różnymi aspektami biotechnologii. Są tu za to i takie, które walcząc z GMO dokonują manipulacji lub popełniają nieraz najprostsze błędy merytoryczne, co dyskwalifikuje je jako partnerów do dyskusji."
Publikujemy list zapraszając czytelników i słuchaczy do dyskusji.
kontakt do redakcji e: mail
programpomost@gmail.com
Komentarze
- zobacz starsze komentarze 39
-
-
@Panie Romualdzie Gdzie obraziłem Pana Tomiałojcia? Powiem więcej, czuję iż Pan Tomaiołć obraża mnie. Nie jestem w stanie pojąć faktu, przytaczania przez "naukowca" źródeł typu książki Jeffreya M. Smith'a oraz stron typu GMWatch. Być może sformułowanie o "wymierającym" gatunku, rzeczywiście jest za mocne. Jeśli Pan Prof. czuje się urażony to przepraszam. Niemniej, przebywając w tym środowisku widzę, że takich osób jest coraz mniej, co tylko dobrze prognozuje naszej nauce.
Gene Peace 10.01.2012, 09:56 -
Zachęcam wszystkich do zapoznania się z pracę przeglądową: The Economics of GM Crops z roku 2009. http://www.cof.orst.edu/cof/teach/agbio2010/Readings%202010/Economics%20of%20GM%20Crops%20Ann%20Rev%20Econ%202009.pdf Jest to praca przeglądowa obejmująca różnorodne zagadnienia związane z wpływem upraw GMO na ekonomię, środowisko, zdrowie oraz rolnictwo. praca, uważam, dobrze napisana. Wcale nie wychwalająca w niebiosa GMO, napisana rzetelnie i obiektywnie. Autorzy dostrzegają, iż uprawy GMO niekoniecznie muszą prowadzić do redukcji użycia herbicydów (w przypadku roślin odpornych na glifosat). Niemniej, zauważalne jest obniżenie kosztów produkcji poprzez zakup tańszych herbicydów (glifosat), obniżone zużycie paliwa oraz zmniejszenie wkładu pracy własnej. W USA, początkowo rolnicy nie uzyskiwali wzrostu dochodów z upraw GMO lub były one niewielkie. Jednak poprzez możliwość oszczędzenia czasu, mogli zarabiać biorąc dodatkowe prace. Sytuacja poprawiła się, w momencie gdy ceny nasion znacząco spadły, co spowodowało wzrost dochodów z upraw. W Ameryce Południowej, dochody z upraw roślin HT (odpornych na glifosat), były większe dzięki niższym cenom nasion oraz słabszej ochronie patentowej (zachowywano nasiona do siewu na kolejny rok). Uprawa roślin typu HT ma rownież pozytywny wpływ na środowisko. Mimo, iż nie obserwuje się spadku zużycia ilości herbicydów, biorąc pod uwagę grupę związków. Jednak zdecydowanie, jest ona mniej szkodliwa. Glifosat należy do IV grupy toksyczności wśród herbicydów (czyli mało szkodliwe związki). Uprawa takich roślin ma również wpływ na ograniczenie stosowania zabiegów agrotechnicznych, co prowadzi do zmniejszenia erozji gleby, spadku zużycia paliwa oraz spadku emisji gazów cieplarnianych. Sytuacja wygląda z goła odmiennie jeśli chodzi o rośliny z genem Bt. Ogólny wniosek jest taki, iż tam gdzie do tej pory używano znaczne ilości pestycydów do walki ze szkodnikami, tam również odnotowuje się znaczny spadek zużycia tych środków, po przestawieniu się na produkcję roślin Bt. Badania potwierdzają spadek użycia insektycydów oraz wzrost plonowania od kilku do 40% (Patrz Tabela na str. 672). Ocenia się, iż w latach 1996-2006 poprzez uprawę kukurydzy z genem Bt obniżono zużycie pestycydów o 128 milionów kg, co odpowiada 25% ogólnej całości. Zużycie insektycydów klasy I oraz II (a więc najbardziej toksycznych) spadło o 70% w Indiach oraz odpowiednio o 50% i 80% w Argentynie. Ma to również pozytywny efekt dla zdrowia ludzi. Poprzez mniejszą ekspozycję na pestycydy (w biednych krajach często rolnicy robią to ręcznie) spadła zachorowalność wywołana przez insektycydy. W roślinach takich obserwuje się również obniżoną zawartość mykotoksyn (substancji rakotwórczych), które stanowią spory problem w uprawach tradycyjnych odmian. Technologia ta sprzyja wzrostowi dochodu drobnych rolników, ale nie tylko. Dowiedziono, iż ma pozytywny wpływ na wzrost zatrudnienia w rolnictwie oraz innych sektorach z nim powiązanych. oceniono, iż każdy hektar upraw bawełny Bt w Indiach daje wyższe zyski o 82%, w stosunku do upraw tradycyjnych (str.674). Zachęcam do zapoznania się z tą publikacją. znajdą Państwo, tam również inne dane związane z wpływem GMO na ekonomię ale nie tylko.
Gene Peace 11.01.2012, 12:27 -
Oddaję głos - w Radio Wnet- Ludwik Tomiałojć Odpowiedź Koledze Naukowcowi z Grabowa. http://www.radiownet.pl/publikacje/dyskutujemy-o-gmo
Zofia Wojciechowska 12.01.2012, 18:55 -
http://www.radiownet.pl/publikacje/rewelacje-na-temat-agencji-efsa
Romuald Bartkowicz 12.01.2012, 19:03 -
@Panie Romualdzie Jest Pan dziennikarzem? Gdzie jest źródło do w/w informacji?
Gene Peace 13.01.2012, 09:19 -
Panie Andrzeju , przypomina mi Pan konkwistadora wciskającego szklane paciorki dla tubylców- czy tak trudno Panu zrozumieć , że społeczeństwo nie chce GMO?
Edyta Jaroszewska-Nowak 13.01.2012, 17:04 -
"że społeczeństwo nie chce GMO?" A czy społeczeństwo w ogóle wie co to jest GMO? Ja bardzo chętnie zgodzę się na referendum w tej sprawie, ale po rzetelnym przedstawieniu wszystkich "za i przeciw". Zgodzi się chyba Pani ze mną, iż społeczeństwo niewiele wie na ten temat. Tak, społeczeństwo jest negatywnie nastawione do GMO, głównie z powodu niewiedzy i nieznajomości. W takich warunkach człowiek zawsze boi się nowego i nieznanego, szczególnie gdy prowadzona jest taka negatywna kampania, często nie oparta na faktach. Gdy zada się pytanie czy są "za czy przeciw" to zdecydowana większość powie, że jest przeciw. Ale gdy zadawano pytania typu "czy byłaby Pani/Pan za GMO gdyby wiązało się to ze zmniejszonym zużyciem chemii w rolnictwie", czyli wskazując na zalety upraw GMO, to już odpowiedzi wcale nie są takie jednoznaczne. Więc nie jest takie oczywiste czy te społeczeństwo jest "przeciw". Co ciekawe, nawet nasz własny Minister Rolnictwa, w zamieszczonym w tym serwisie wywiadzie, sam prywatnie stwierdza "że nie ma zdania", no to przepraszam, ale o czym to świadczy?
Gene Peace 13.01.2012, 19:31 -
Świadczy to o tym, ze nawet Minister Marek Sawicki mimo tytułu naukowego nie jest przekonany co do nieszkodliwości GMO.
Edyta Jaroszewska-Nowak 15.01.2012, 17:43 -
Szanowni Państwo , dziękuję za dyskusje. Wątpliwości są po to by je rozważać. Pozdrawiam.
Zofia Wojciechowska 15.01.2012, 17:56
zaloguj się aby komentować



@Andrzej Z Grabowa - to zaczyna przekraczać granice przyzwoitości. Proszę nie obrażać prof. Tomiałojcia!