List dziennikarzy obywatelskich do BBN
autor:
Romuald Bartkowicz
![]()
Z pewnym opóźnieniem informuję o wydarzeniu, które miało miejsce w poniedziałek, 8. sierpnia b.r. : w imieniu dziennikarzy obywatelskich a także dziennikarzy niezależnych - działających aktywnie lub mocno zainteresowanych sprawą zatrzymania biegu legislacyjnego ustawy o nasiennictwie - zaniosłem do Biura Bezpieczeństwa Narodowego pismo, którego treść odbiega nieco od powszechnie wysyłanych apeli o prezydenckie weto.
Biorąc w największym skrócie, jest to prośba do Ministra Kozieja, aby Biuro Bezpieczeństwa Narodowego - na potrzeby i w ramach trwającego Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego - przyjrzało się zagrożeniom, których tak bardzo obawia się społeczeństwo. W domyśle - aby BBN widząc te zagrożenia - wpłynęło na Pana Prezydenta w sposób który zaowocuje odrzuceniem ustawy o nasiennictwie.
Podstawowa część listu mówi o tym, że wielu dziennikarzy obywatelskich, a także dziennikarzy niezależnych mediów, stara się zrozumieć jakie są przyczyny ogromnego niepokoju społecznego, związanego z uchwaloną przez Parlament ustawą o nasiennictwie. Wiele do myślenia dawało niemal całkowite milczenie mediów na ten temat, przed głosowaniem i po głosowaniu (zarówno mediów publicznych jak i prywatnych) oraz metoda wprowadzania GMO do polskiego rolnictwa "tylnymi drzwiami".
Zwróciły też naszą uwagę inne, bardzo niepokojące zjawiska, jak np. sprzedaż 3 lipca b.r. „Centrali Nasiennej” w Kielcach prywatnemu właścicielowi (Skłodowski Spółka Jawna Zaręby Kościelne, jako jedyny w przetargu) - który współpracuje z producentem nasion genetycznie modyfikowanych MONSANTO, czy fakt nieudzielenia Redakcji Radia Wnet odpowiedzi przez Ministerstwo Rolnictwa, na istotne pytanie: „kto zadecydował o tym i na jakiej podstawie, żeby wykreślić z ustawy o nasiennictwie zakaz stosowania GMO?”.
Przez cały lipiec rozmawialiśmy z ekspertami, ze zwolennikami a także przeciwnikami genetycznie modyfikowanych roślin - oraz oczywiście z obywatelami, zatroskanymi o środowisko naturalne i bioróżnorodność. Pozwoliło to zdobyć całkiem pokaźną wiedzę na ten temat i dlatego z całą stanowczością możemy stwierdzić, iż jest zdecydowanie za wcześnie na odstąpienie od dotychczasowego zakazu, a nawet istnieje potrzeba zastosowania wieloletniego moratorium, które umożliwi polskim, niezależnym naukowcom (tzn. finansowanym jedynie przez państwo) dogłębne i uczciwe zbadanie wpływu GMO na środowisko naturalne a w tym na organizmy ludzi i zwierząt.
Napisaliśmy też, że nie chcemy używać sloganów i haseł, powielanych z pewnością w setkach apeli do władz, natomiast załączamy niepublikowany jeszcze artykuł profesora Ludwika Tomiałojcia, ekologa i członka Państwowej Rady Ochrony Przyrody, zatytułowany "UPRAWY I PASZE Z KONTROWERSYJNYCH ODMIAN GMO W POLSCE – MOŻLIWE SKUTKI EKOLOGICZNE I GOSPODARCZO-SPOŁECZNE" - w którym Autor dokonuje w sposób bardzo obiektywny i fachowy skrótowego przeglądu najważniejszych informacji o GMO, powołując się na autorytety naukowe, krajowe i zagraniczne, oraz wiele poważnych źródeł naukowych.
Co istotne, profesor Tomiałojć widząc konkretne zagrożenia dla społeczeństwa, wynikające z przyjęcia kontrowersyjnej ustawy o nasiennictwie, zaznacza wyraźnie: nie jestem ślepo przeciwny eksperymentom biotechnologicznym, i nie neguję wielu korzyści uzyskiwanych tą drogą. Wypowiadam się tutaj ostrzegająco przeciw niektórym rodzajom ingerencji ludzkiej w maszynerię dziedziczenia cech.
Profesor także wyraźnie zaznacza, iż wprowadzenie ziarna genetycznie zmodyfikowanego zagraża różnorodności genetycznej krajowych upraw, będącej spuścizną tak genetyczną, jak i rodzimych tradycji rolniczych. Zresztą podobnego zdania na temat zagrożeń jakie niesie ze sobą GMO są inni wybitni naukowcy, znawcy tematu GMO, chociażby tacy jak np. genetyk prof. M. Chorąży czy biolog molekularny dr hab. K. Lisowska, a także prof. dr hab. Stanisław Wiąckowski - poseł na Sejm X kadencji, autor ponad 500 publikacji naukowych i popularnonaukowych, w tym książki „Genetycznie Modyfikowane Organizmy - Obietnice i Fakty”.
List kończy się apelem do Ministra: skoro lobbing potężnych, międzynarodowych koncernów zainteresowanych podporządkowaniem sobie polskiego rynku rolniczego jest jak widać niezmiernie skuteczny w swoich działaniach, a bezbronne społeczeństwo nie ma żadnego już sposobu na powstrzymanie nieuchronnie zbliżających się i nieodwracalnych zmian - może liczyć już tylko na Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i Pana Prezydenta.
Biorąc w największym skrócie, jest to prośba do Ministra Kozieja, aby Biuro Bezpieczeństwa Narodowego - na potrzeby i w ramach trwającego Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego - przyjrzało się zagrożeniom, których tak bardzo obawia się społeczeństwo. W domyśle - aby BBN widząc te zagrożenia - wpłynęło na Pana Prezydenta w sposób który zaowocuje odrzuceniem ustawy o nasiennictwie.
Podstawowa część listu mówi o tym, że wielu dziennikarzy obywatelskich, a także dziennikarzy niezależnych mediów, stara się zrozumieć jakie są przyczyny ogromnego niepokoju społecznego, związanego z uchwaloną przez Parlament ustawą o nasiennictwie. Wiele do myślenia dawało niemal całkowite milczenie mediów na ten temat, przed głosowaniem i po głosowaniu (zarówno mediów publicznych jak i prywatnych) oraz metoda wprowadzania GMO do polskiego rolnictwa "tylnymi drzwiami".
Zwróciły też naszą uwagę inne, bardzo niepokojące zjawiska, jak np. sprzedaż 3 lipca b.r. „Centrali Nasiennej” w Kielcach prywatnemu właścicielowi (Skłodowski Spółka Jawna Zaręby Kościelne, jako jedyny w przetargu) - który współpracuje z producentem nasion genetycznie modyfikowanych MONSANTO, czy fakt nieudzielenia Redakcji Radia Wnet odpowiedzi przez Ministerstwo Rolnictwa, na istotne pytanie: „kto zadecydował o tym i na jakiej podstawie, żeby wykreślić z ustawy o nasiennictwie zakaz stosowania GMO?”.
Przez cały lipiec rozmawialiśmy z ekspertami, ze zwolennikami a także przeciwnikami genetycznie modyfikowanych roślin - oraz oczywiście z obywatelami, zatroskanymi o środowisko naturalne i bioróżnorodność. Pozwoliło to zdobyć całkiem pokaźną wiedzę na ten temat i dlatego z całą stanowczością możemy stwierdzić, iż jest zdecydowanie za wcześnie na odstąpienie od dotychczasowego zakazu, a nawet istnieje potrzeba zastosowania wieloletniego moratorium, które umożliwi polskim, niezależnym naukowcom (tzn. finansowanym jedynie przez państwo) dogłębne i uczciwe zbadanie wpływu GMO na środowisko naturalne a w tym na organizmy ludzi i zwierząt.
Napisaliśmy też, że nie chcemy używać sloganów i haseł, powielanych z pewnością w setkach apeli do władz, natomiast załączamy niepublikowany jeszcze artykuł profesora Ludwika Tomiałojcia, ekologa i członka Państwowej Rady Ochrony Przyrody, zatytułowany "UPRAWY I PASZE Z KONTROWERSYJNYCH ODMIAN GMO W POLSCE – MOŻLIWE SKUTKI EKOLOGICZNE I GOSPODARCZO-SPOŁECZNE" - w którym Autor dokonuje w sposób bardzo obiektywny i fachowy skrótowego przeglądu najważniejszych informacji o GMO, powołując się na autorytety naukowe, krajowe i zagraniczne, oraz wiele poważnych źródeł naukowych.
Co istotne, profesor Tomiałojć widząc konkretne zagrożenia dla społeczeństwa, wynikające z przyjęcia kontrowersyjnej ustawy o nasiennictwie, zaznacza wyraźnie: nie jestem ślepo przeciwny eksperymentom biotechnologicznym, i nie neguję wielu korzyści uzyskiwanych tą drogą. Wypowiadam się tutaj ostrzegająco przeciw niektórym rodzajom ingerencji ludzkiej w maszynerię dziedziczenia cech.
Profesor także wyraźnie zaznacza, iż wprowadzenie ziarna genetycznie zmodyfikowanego zagraża różnorodności genetycznej krajowych upraw, będącej spuścizną tak genetyczną, jak i rodzimych tradycji rolniczych. Zresztą podobnego zdania na temat zagrożeń jakie niesie ze sobą GMO są inni wybitni naukowcy, znawcy tematu GMO, chociażby tacy jak np. genetyk prof. M. Chorąży czy biolog molekularny dr hab. K. Lisowska, a także prof. dr hab. Stanisław Wiąckowski - poseł na Sejm X kadencji, autor ponad 500 publikacji naukowych i popularnonaukowych, w tym książki „Genetycznie Modyfikowane Organizmy - Obietnice i Fakty”.
List kończy się apelem do Ministra: skoro lobbing potężnych, międzynarodowych koncernów zainteresowanych podporządkowaniem sobie polskiego rynku rolniczego jest jak widać niezmiernie skuteczny w swoich działaniach, a bezbronne społeczeństwo nie ma żadnego już sposobu na powstrzymanie nieuchronnie zbliżających się i nieodwracalnych zmian - może liczyć już tylko na Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i Pana Prezydenta.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


