Litografia Napoleona Ordy
autor:
Romuald Bartkowicz
![]()
Radio Wnet sprawia niespodzianki. Taką miłą niespodzianką była moja wygrana w konkursie, który ogłosił nasz Republikanin Andrzej Famielec - prowadzący (pod nieco mylącą nazwą :) Radio Kogut Domowy.
Jednak czytając w profilu Koguta Domowego zdanie Świat i życie widziane z roli męskiej kury domowej, dzielnie pracującej zawodowo przy okazji - domyśliłem się, że konkurs "w którym można wygrać litografie Napoleona Ordy" ma związek z projektem Reprintarium, w którym Andrzej Famielec zajmuje się przygotowywaniem do "reprintowania" starych książek i grafik.
Zasady były proste: "aby wziąć w konkursie wystarczy napisać tekst, lub nagrać plik dźwiękowy o tematyce związanej z dowolną litografią Napoleona Ordy". Ciąg dalszy najlepiej opisuje tekst mojej nagrodzonej pracy:
Informację o konkursie, w którym można zdobyć reprint litografii Napoleona Ordy, znalazłem na Facebooku, gdzie w gronie moich facebookowych znajomych znajduje się Andrzej Famielec - którego wpis zatytułowany "Reprintarium" czytałem już w grudniu ub. roku w portalu Radia Wnet.
Z tym większym zainteresowaniem zajrzałem pod podany link http://www.graf-ika.pl. Gdy spojrzałem na "Spis Litografii" - już w Serii I moją uwagę przykuła pierwsza pozycja, zatytułowana "Różana G. Grodzieńska". Stało się tak dlatego, że nieżyjąca już moja Mama miała wpisane w dowodzie osobistym takie właśnie miejsce urodzenia, z dopiskiem ZSRR... Dziwiłem się będąc małym chłopcem: jak to jest możliwe, żeby moja Mama urodziła się zagranicą? Wyjaśniła mi, że Różana Grodzieńska (niejasno pamiętam, że tak właśnie określała tę miejscowość) po II wojnie światowej znalazła się na terenach Związku Radzieckiego.
Oczywiście wówczas nie było Internetu - ale teraz, w normalnym odruchu, powodowany chęcią dowiedzenia się czegoś więcej, zajrzałem do wyszukiwarki Google. I dowiedziałem się, że "Różana" pisana była z białoruska jako "Rożana" (dokładnie taka nazwa widnieje na litografii Napoleona Ordy) i, że tam właśnie znajdował się Pałac Sapiehów. Porównałem widok ze znalezionej fotografii pałacu z widokiem przedstawionym przez artystę na litografii. Z porównania tego wynikało, że muszą to być ruiny tej samej budowli. Nie zgadzały się tylko szczegóły jednego elementu: środkowej części pałacu i kształt jej zwieńczenia.
Myślę, że różnica w wyglądzie wynika po pierwsze z zupełnie innych okresów w jakich powstały oba te dokumenty, a po drugie element ten widoczny był z dużej odległości (podwórzec był przeogromny) i fotografia siłą rzeczy ukazywała więcej szczegółów niż udało się to wycyzelować Napoleonowi Ordzie.
Tak więc litografia ta stała mi się jeszcze bliższa niż wówczas gdy zobaczyłem jej miniaturę po raz pierwszy - i łatwo sobie wyobrazić jak wielka byłaby pełnia szczęścia, gdybym mógł spoglądać na nią codziennie, ładnie oprawioną i wiszącą na ścianie mojego pokoju...
Tym bardziej, że - jak piszą twórcy reprintów - są one wykonane z wiernością łudząco przypominającą oryginały!
Nagrodę już otrzymałem, dziękuję, bardzo się z niej cieszę, i z przyjemnością prezentuję jej miniaturę.
Jednak czytając w profilu Koguta Domowego zdanie Świat i życie widziane z roli męskiej kury domowej, dzielnie pracującej zawodowo przy okazji - domyśliłem się, że konkurs "w którym można wygrać litografie Napoleona Ordy" ma związek z projektem Reprintarium, w którym Andrzej Famielec zajmuje się przygotowywaniem do "reprintowania" starych książek i grafik.
Zasady były proste: "aby wziąć w konkursie wystarczy napisać tekst, lub nagrać plik dźwiękowy o tematyce związanej z dowolną litografią Napoleona Ordy". Ciąg dalszy najlepiej opisuje tekst mojej nagrodzonej pracy:
Informację o konkursie, w którym można zdobyć reprint litografii Napoleona Ordy, znalazłem na Facebooku, gdzie w gronie moich facebookowych znajomych znajduje się Andrzej Famielec - którego wpis zatytułowany "Reprintarium" czytałem już w grudniu ub. roku w portalu Radia Wnet.
Z tym większym zainteresowaniem zajrzałem pod podany link http://www.graf-ika.pl. Gdy spojrzałem na "Spis Litografii" - już w Serii I moją uwagę przykuła pierwsza pozycja, zatytułowana "Różana G. Grodzieńska". Stało się tak dlatego, że nieżyjąca już moja Mama miała wpisane w dowodzie osobistym takie właśnie miejsce urodzenia, z dopiskiem ZSRR... Dziwiłem się będąc małym chłopcem: jak to jest możliwe, żeby moja Mama urodziła się zagranicą? Wyjaśniła mi, że Różana Grodzieńska (niejasno pamiętam, że tak właśnie określała tę miejscowość) po II wojnie światowej znalazła się na terenach Związku Radzieckiego.
Oczywiście wówczas nie było Internetu - ale teraz, w normalnym odruchu, powodowany chęcią dowiedzenia się czegoś więcej, zajrzałem do wyszukiwarki Google. I dowiedziałem się, że "Różana" pisana była z białoruska jako "Rożana" (dokładnie taka nazwa widnieje na litografii Napoleona Ordy) i, że tam właśnie znajdował się Pałac Sapiehów. Porównałem widok ze znalezionej fotografii pałacu z widokiem przedstawionym przez artystę na litografii. Z porównania tego wynikało, że muszą to być ruiny tej samej budowli. Nie zgadzały się tylko szczegóły jednego elementu: środkowej części pałacu i kształt jej zwieńczenia.
Myślę, że różnica w wyglądzie wynika po pierwsze z zupełnie innych okresów w jakich powstały oba te dokumenty, a po drugie element ten widoczny był z dużej odległości (podwórzec był przeogromny) i fotografia siłą rzeczy ukazywała więcej szczegółów niż udało się to wycyzelować Napoleonowi Ordzie.
Tak więc litografia ta stała mi się jeszcze bliższa niż wówczas gdy zobaczyłem jej miniaturę po raz pierwszy - i łatwo sobie wyobrazić jak wielka byłaby pełnia szczęścia, gdybym mógł spoglądać na nią codziennie, ładnie oprawioną i wiszącą na ścianie mojego pokoju...
Tym bardziej, że - jak piszą twórcy reprintów - są one wykonane z wiernością łudząco przypominającą oryginały!
Nagrodę już otrzymałem, dziękuję, bardzo się z niej cieszę, i z przyjemnością prezentuję jej miniaturę.
Komentarze
-
-
Jest zamieszczona - to ten tekst kursywą. Można go posłuchac w moim wykonaniu pod koniec audycji zamieszczonej także na ramach Radio WNET http://www.radiownet.pl/publikacje/reprintarium-3-herbarz
Andrzej Famielec 09.04.2011, 07:22 -
Gratuluję nagrody tak cennej oraz pomysłodawcy całego wydarzenia.
Zofia Wojciechowska 09.04.2011, 07:50 -
Chyba, Ewo Wiktorio, przelatujesz tekst z szybkością błyskawicy... :) Bo napisałem, że "Ciąg dalszy najlepiej opisuje tekst mojej nagrodzonej pracy" - co po dwukropku podkreśliłem wspomnianą przez p. Andrzeja kursywą...
Romuald Bartkowicz 09.04.2011, 10:33
zaloguj się aby komentować



A gdzie twoja praca konkursowa?