Mała Dama
![]()
Od pierwszych bardziej świadomych chwil swojego życia, nasza Karolinka, jako młodsza siostra starszego brata, bawiła się głównie chłopięcymi zabawkami. Jak się okazało, do czasu.
Fascynacja samochodzikami poszerzyła się o wszelkie sprzęty wyposażone w koła: samochód-jeździk, za duży rower czy własny wózek. Nawet pojawienie się szmacianej lalki z blond warkoczami i niebieskim kapeluszem na głowie, nie zmniejszyło jej zainteresowania autami. Kiedy Karolina obficie obśliniała kolejne samochody, dziadkowie śmiali się, że Lola wszystkie zabiera do myjni. Zanim usiadła na samochodzie (zabawka do jeżdżenia i popychania), potrafiła (nie umiejąc raczkować) wyciągnąć go zza szafy, położyć na bok i kluczem francuskim Boba Budowniczego, obstukać wszystkie koła i sprawdzić klakson. Gdzie się tego nauczyła? Trudno zgadnąć, gdyż jej brat takiego przeglądu nie dokonywał.
Przez kilka miesięcy żyłam w przekonaniu, że nasza córka wyrośnie na mechanika samochodowego lub kierowcę rajdowego. Powoli zaczęła pojawia się także inna możliwość. Karolina z równie dużym zainteresowaniem (jak przy autach) oprowadzała po mieszkaniu samolot odrzutowy. Również czynnie ogląda pismo branżowe dla pilotów, wskazując palcem taty śmigłowce i małe samoloty. Może spełni się jego marzenie o córce stewardessie, chociaż moim zdaniem z jej temperamentem, to wyląduje za sterami statku powietrznego.
Przed paroma dniami pojawiła się nowa, pierwsza czysto dziewczęca zabawa. Karolina z kolorową, papierową torebką spaceruje po pokojach, robiąc przystanki na załadowanie swoich skarbów (książeczka, klocek, zwierzaczek bądź samochód). Jednak największym hitem ostatniego czasu jest nakrycie głowy. Biały kapelusik z małą syrenką, chustka w słoniki, bluzeczka czy pielucha tetrowa, bez różnicy, ważne by dobrze trzymało się na głowie. Wieczorowa torebka mamy jest smacznym kąskiem dla córeczki jak i synka, stąd czasami pojawiają się kłótnie ze szturchańcami, które wygrywa silniejszy.
Jednak kapelusz na głowie Loli jest równie niezbędny, jak pielucha na pupie. Nasza córcia jest w stanie pogodzić się z chwilową stratą traktora z przyczepką, czy książeczki o bardzo głodnej gąsienicy, ale o kapelusz bije się z gryzieniem włącznie. Jest to dla mnie najlepszy dowód na to, że mimo przewagi chłopięcych zabawek, w naszej córeczce siedzi mała kobietka.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


