Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie
![]()
„Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie. Wyprawy do Asyryjczyków, Cymbrów i Karaimów.”
Żyjemy w czasach w których istnieje tylko to, co odkryte to, co mieni się, błyszczy i gra pozornym światłem. Gdzie to, co nieopisane pozornie nie istnieje. Na własne życzenie w przestrzeni multimedialnej rozdzielamy włos na czworo, dzielimy się z obcymi niemalże wszystkim. Jesteśmy tak zfocusowani na indywidualność a przy tym tak samo tragicznie do siebie podobni. Wydaje nam się , że cały świat mamy na talerzu, na wyciągnięcie dłoni, wystarczy kliknąć i już przenosimy się gdzie indziej. Ale czy tak jest naprawdę? Czy ktoś jest w stanie nas jeszcze zaskoczyć? A jeśli to czym? I kiedy zadowoleni z siebie, że extra, że to , że tamto i owo…zjawia się niespodziewanie Karl-Markus Gauß i burzy nam w mistrzowski sposób tzw. święty spokój, samouwielbienie, tą egocentryczną wizję świata.
Tym razem Gauß zabiera nas na spotkanie z Asyryjczykami, Cymbrami i Karaimami. Asyria, Cymbria, Karaimia? A gdzież to, to niemożliwe aby takowe państwa, państewka istniały, wszak cały świat został już podzielony na Unię, USA, Rosję, Chiny i resztę? Przemierzamy wraz z autorem kawałek Szwecji, Włoch i Litwy.
W Szwecji spotykamy młodych i dumnych Asyryjczyków, którzy mówią własnym językiem. Kultywują swoją tradycję a na dodatek mają dwa piłkarskie kluby grające w pierwszej lidze. Mało kto zdaje sobie sprawę , że w 1915 roku Asyryjczycy wraz z Kurdami padli ofiarą tureckich rzezi by potem z rąk Kurdów otrzymać dokładkę.
Na północy Włoch spotykamy Cymbrów, naród , który do tej pory włada najstarszym dialektem języka niemieckiego. Naród znienawidzony przez Cesarstwo Austrio -Węgierskie i Napoleona. To właśnie tu austriacki pisarz spotyka starców, którzy odchodzą pogodnie. Śmieją się i śpiewają pieśni w swym niezrozumiałym dla nikogo języku przy szklaneczce zimnego, czerwonego wina. A za jeden z symboli swojego narodu mają ślimaka. Tak ślimaka! Na pytanie do kogo im najbliżej, odpowiadają, że do Wenecjan.
Historię Karaimów słyszymy w Wilnie i w Trokach. Sprowadzeni przez księcia Witolda do tej pory piastują wysokie stanowiska w swej litewskiej ojczyźnie. Są ludźmi Księgi. A Mahometa i Jezusa mają za proroków. Do kogo im najbliżej? Do Żydów? Mahometan? Chrześcijan? Nie, najbliżej im do Karaimów. Na pytanie skąd pochodzą? Jedne z rozmówców powiada: „A kim jesteśmy naprawdę, któż to wie, kto potrafi to w ogóle o sobie powiedzieć? Pan potrafi?”
Gauß nie jest zwykłym pisarzem, to archeolog, antropolog, to swego rodzaju Sherlock Holmes literatury. To niestrudzony piechur, ostatni bard ginących i zapomnianych kultur. To autor, o którym Bartosz Marzec na okładce książki napisał, że „obsesyjnie kocha przegranych” a ja dopowiem, że jest piewcą zwyciężonych ale nie pokonanych. Amen. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


