Mit Platformy Obywatelskiej jako ugrupowania ekspertów
autor:
Juan Drzynski
![]()
Polską od 4 lat rządzą eksperci z PO. Jak na tym wychodzimy najlepiej mówią liczby. Od tych konkretnych danych eksperci PO uciekają nazbyt często. Szefem Sejmowej komisji Przyjazne Państwo był latający z penisem po Sejmie Palikot. Szefem senackiej Komisji Gospodarki był Misiak, który zasłynął sprawą szkoleń dla zwalnianych w Szczecinie stoczniowców. Olbrzmi dług publiczny nie powinien nas zatem dziwić.
Bezrobocie 12,6%, przy zatrudnieniu w gospodarce na poziomie 59%, Dane te dają Polsce jedno z najniższych miejsc w całej Europie. Wszystko to mimo ( albo w wyniku) ponad 2milionowej emigracji za granicę.
VAT 23%, - wysokie stawki VAT zabijają wzrost gospodarczy, kreują inflację, polskie stawki po Węgrzech i Skandynawii są najwyższe w EU.
Deficyt finansów publicznych wynosi 7,9% PKB/ Mimo sprzedaży szeregu banków, PZU, firm energetycznych, podniesienia podatków, i podobno silnego wzrostu PKB zadłużenie Polski rośnie w zastraszającym tempie. Od Polski niższy deficyt mają Litwa i Łotwa, bankrutująca Portugalia.
Wzrost PKB w Polsce na poziomie około 3,5% nie pozwolił ani utrzymać zatrudnienia, ani zwiększyć realnych płac ( te pozostaja najniższe w Europie), ani uniknąć wzrostu podatków. Poza wszystkim innym - nawet wzrost 100% nie podniósłby PKB Polski do poziomu bankrutującej Irlandii. Polska z nominalnym PKB na poziomie około 9tys Euro jest bogatsza jedynie od Litwy, Łotwy, Rumunii i Bułgarii. W biednych krajach dużo łatwiej o procentowy wzrost, 10% dla Polski to 900Euro, dla Holandii to 3560 Euro. Polska chwali się wzrostem, ale w dalszym ciągu pozostaje biedna, a deficyt przyrasta szybciej niż w pozostałych krajach UE.
71 miejsce jakie zajmuje Polska w rankingu wolności gospodarczej jest dobrym odzwierciedleniem tego co dzieje się w Polsce. Reformy nie wymagają olbrzymich pieniędzy. W Polsce wzrost realizowany jest poprzez zwiększenie długu, wyprzedaz monopoli, nie poprzez wyzwolenie przedsiębiorczości i likwidację biurokracji. Polska ma gorsze warunki do prowadzenia biznesu od Białorusi, Albanii, Gruzji, Macedonii. Naszego samopoczucia nie powinny poprawiać fakt iż wyprzedzamy Włiochy, oni są niemal trzykrotnie bogatsi od Polski. Urzymując wzrost jakim chwali się Tusk za naszego życia i życia naszych dzieci, nawet Włochów nie dogonimy.
Autostrady, pociągi, cała infrastruktura w Polsce nie jest nawet w połowie tak wydajna i funkcjonalna jak ta w południowych Włoszech czy na biednym południu Hiszpanii.
Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. W Polsce nawet, podobno bogata, Warszawa nie ma poziomu życia jak najbiedniejszy w Niemczech Berlin. Pociągi jeżdżą wolniej niż przed wojną, centra miast na Śląsku, w Trójmieście, Szczecinie zostały zostawione same sobie, nieodnawiane, niedoinwestowane, bez nowej infrastruktury, bez usług na miarę XXI wieku. I jak tu się dziwić, że młodzi Polacy emigrują? Z perspektywy willi w Sopocie i balów prezydencji organizowanych w Warszawie, ciężko dostrzec, że nawet Warszawa momentami wygląda jakby wojna skończyła się wczoraj. Ale pieniądze na dwa stadiony musiały się znaleźć.
Jak to możliwe, że Polska staje się relatywnie (w porównaniu do np. Holandii) coraz biedniejsza? Inflacja i niski wzrost gospodarczy nie tłumaczą wszystkiego, one są wynikiem konkretnej polityki. Sprzedajmy wszystko, nie zarządzajmy, a bawmy się, kłaniajmy się salonom nie ludziom. A na koniec za kawę w Polsce płacę 3 razy tyle co w Portugalii, dwa razy tyle co Włoch czy Hiszpan, a kino w Warszawie jest droższe niż w Berlinie. Z prądem, gazem to samo. Aparaty fotograficzne w Polsce to już tylko ślepi kupują. Lokalnych banków w Polsce juz nie ma, wszystkim zarządzają centrale z Niemiec i Francji. Czemu my się dziwimy?
Szefem Sejmowej komisji Przyjazne Państwo był latający z penisem po Sejmie Palikot.
Szefem senackiej Komisji Gospodarki był Misiak, który zasłynął sprawą szkoleń dla zwalnianych w Szczecinie stoczniowców.
Drzewiecki odpowiadał za Euro 2012. Chlebowski za całą PO.
Arłukowicz za wykluczonych.
Grabarczyk dostaje kwiaty,
A Tusk chodzi na salony i się uśmiecha.
--------------------
czas na IV RP.
Bezrobocie 12,6%, przy zatrudnieniu w gospodarce na poziomie 59%, Dane te dają Polsce jedno z najniższych miejsc w całej Europie. Wszystko to mimo ( albo w wyniku) ponad 2milionowej emigracji za granicę.
VAT 23%, - wysokie stawki VAT zabijają wzrost gospodarczy, kreują inflację, polskie stawki po Węgrzech i Skandynawii są najwyższe w EU.
Deficyt finansów publicznych wynosi 7,9% PKB/ Mimo sprzedaży szeregu banków, PZU, firm energetycznych, podniesienia podatków, i podobno silnego wzrostu PKB zadłużenie Polski rośnie w zastraszającym tempie. Od Polski niższy deficyt mają Litwa i Łotwa, bankrutująca Portugalia.
Wzrost PKB w Polsce na poziomie około 3,5% nie pozwolił ani utrzymać zatrudnienia, ani zwiększyć realnych płac ( te pozostaja najniższe w Europie), ani uniknąć wzrostu podatków. Poza wszystkim innym - nawet wzrost 100% nie podniósłby PKB Polski do poziomu bankrutującej Irlandii. Polska z nominalnym PKB na poziomie około 9tys Euro jest bogatsza jedynie od Litwy, Łotwy, Rumunii i Bułgarii. W biednych krajach dużo łatwiej o procentowy wzrost, 10% dla Polski to 900Euro, dla Holandii to 3560 Euro. Polska chwali się wzrostem, ale w dalszym ciągu pozostaje biedna, a deficyt przyrasta szybciej niż w pozostałych krajach UE.
71 miejsce jakie zajmuje Polska w rankingu wolności gospodarczej jest dobrym odzwierciedleniem tego co dzieje się w Polsce. Reformy nie wymagają olbrzymich pieniędzy. W Polsce wzrost realizowany jest poprzez zwiększenie długu, wyprzedaz monopoli, nie poprzez wyzwolenie przedsiębiorczości i likwidację biurokracji. Polska ma gorsze warunki do prowadzenia biznesu od Białorusi, Albanii, Gruzji, Macedonii. Naszego samopoczucia nie powinny poprawiać fakt iż wyprzedzamy Włiochy, oni są niemal trzykrotnie bogatsi od Polski. Urzymując wzrost jakim chwali się Tusk za naszego życia i życia naszych dzieci, nawet Włochów nie dogonimy.
Autostrady, pociągi, cała infrastruktura w Polsce nie jest nawet w połowie tak wydajna i funkcjonalna jak ta w południowych Włoszech czy na biednym południu Hiszpanii.
Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. W Polsce nawet, podobno bogata, Warszawa nie ma poziomu życia jak najbiedniejszy w Niemczech Berlin. Pociągi jeżdżą wolniej niż przed wojną, centra miast na Śląsku, w Trójmieście, Szczecinie zostały zostawione same sobie, nieodnawiane, niedoinwestowane, bez nowej infrastruktury, bez usług na miarę XXI wieku. I jak tu się dziwić, że młodzi Polacy emigrują? Z perspektywy willi w Sopocie i balów prezydencji organizowanych w Warszawie, ciężko dostrzec, że nawet Warszawa momentami wygląda jakby wojna skończyła się wczoraj. Ale pieniądze na dwa stadiony musiały się znaleźć.
Jak to możliwe, że Polska staje się relatywnie (w porównaniu do np. Holandii) coraz biedniejsza? Inflacja i niski wzrost gospodarczy nie tłumaczą wszystkiego, one są wynikiem konkretnej polityki. Sprzedajmy wszystko, nie zarządzajmy, a bawmy się, kłaniajmy się salonom nie ludziom. A na koniec za kawę w Polsce płacę 3 razy tyle co w Portugalii, dwa razy tyle co Włoch czy Hiszpan, a kino w Warszawie jest droższe niż w Berlinie. Z prądem, gazem to samo. Aparaty fotograficzne w Polsce to już tylko ślepi kupują. Lokalnych banków w Polsce juz nie ma, wszystkim zarządzają centrale z Niemiec i Francji. Czemu my się dziwimy?
Szefem Sejmowej komisji Przyjazne Państwo był latający z penisem po Sejmie Palikot.
Szefem senackiej Komisji Gospodarki był Misiak, który zasłynął sprawą szkoleń dla zwalnianych w Szczecinie stoczniowców.
Drzewiecki odpowiadał za Euro 2012. Chlebowski za całą PO.
Arłukowicz za wykluczonych.
Grabarczyk dostaje kwiaty,
A Tusk chodzi na salony i się uśmiecha.
--------------------
czas na IV RP.
tagi:
Komentarze
zaloguj się aby komentować


