Mój apel wyborczy
9 października polskie społeczeństwo podejmie decyzje w jakim państwie będziemy żyć za kilka lat. Stoimy (my Polacy), nad brzegiem Rubikonu i do nas należy decyzja, w która stronę wykonamy krok, a skutki tego jednego ruchu (jednego skreślenia) mogą okazać się nieodwracalne.
Tym razem gra idzie nie o to czy wygra PiS, czy PO. Gra toczy się między innymi o nasze portfele, czy przyjedzie nam jeszcze większą częścią naszych dochodów dzielić się z państwowym lewiatanem, gra toczy się o honor polski na arenie międzynarodowej, o odpowiedź, czy największa polska tragedia po 1945 roku, będzie obiektem drwin z pilotów i opowieści o pijanym prezydencie, a jej symbolem będzie zabłocony wrak, do którego Polacy nie mają dostępu?
Gospodarka, prawda o Smoleńsku to są tematy ważne, ale tym razem stawka wyborów jest jeszcze wyższa. Już za kilkadziesiąt godzin odpowiemy w jakiej cywilizacji chcemy żyć.
Za kilka lat – mordowanie nienarodzonych dzieci może być równie łatwo dostępne jak wyrwanie zęba, wysłanie schorowanego członka rodziny „na tamten świat”, będzie tylko formalnością do załatwienia przy pomocy kilku podpisów. Fundament społeczeństwa jakim jest rodzina, zostanie zrównany ze związkami homosiów (niezdolnymi do prokreacji), a nasze dzieci mogą mieć zakaz zwracania się do nas „mamo” i „tato”, aby nie robić rozróżnienia na płeć.
To nie są wizje fantastyczne, mamy już takie kraje –Hiszpania, to tylko najbardziej jaskrawy przykład i czy wprowadzenie tam takich „postępowych” rozwiązań – zmieniło życie obywateli na lepsze? – NIE. A czy my chcemy żyć w takim świecie?
Zastanówmy się zatem dwa razy zanim postawimy krzyżyk, na karcie wyborczej. Czytałem dzisiaj o polityku, który podał do sądu księdza, który podważył katolickość posła, analizując jego głosowania w sprawach takich jak aborcja i In vitro, Czy chcemy żyć w świecie, w którym kwestie duchowe będą rozstrzygane przez sądy? W świecie, w którym sąd będzie przyznawał prawo barbarzyńcy do obrażania naszych uczuć, tylko dlatego, że jesteśmy chrześcijanami? Czy chcemy żyć w kraju, w którym, wyznawca diabła stawiany jest młodzieży za artystyczny wzór? To nie są wydarzenia znalezione w dziale „świat”- to się rozgrywa w Polsce. A my możemy się temu przeciwstawić. Stańmy 9 października w obronie wartości najważniejszych ( zapewne również dla ateistów i wyznawców innych religii) czyli życia i rodziny. Powiedzmy razem NIE barbaryzacji naszej cywilizacji. W dobie Internetu nie jest to trudne- sprawdźmy, jak głosowali ubiegający się o reelekcję parlamentarzyści, przeanalizujmy ich wpisy na facebooku, twiterze, zapoznajmy się z ich blogami i tekstami w mediach. Ja już sprawdziłem osobę, na którą oddam głos i wiem, że będzie to głos, nie tylko na partię i na osobę, ale również za konkretną wizją świata i obroną wartości, które zbudowały naszą cywilizację. Tego samego życzę pozostałym wyborcą. Nie głosujmy przeciw – przeciw Chrześcijaństwu, Kościołowi, przeciw rodzinie, czy wreszcie przeciw Kaczyńskiemu . Ci, którzy są przeciw nic nam nie oferują dobrego, Głosujmy ZA- za życiem, za rodziną, za prawdą i za niskimi podatkami.
Komentarze
-
-
Dlaczego wymaga Pan najwyższego poświęcenia, a gotów jest przymykać oko na drobniejsze sprawy? Jak można być katolikiem, podejmujac decyzję, które sa całkowicie sprzeczne z nauka Koscioła. Albo sie ejst katolikiem i stara się żyć w zgodzie z nauką Kościoła, albo nie
Łukasz Bardziński 07.10.2011, 21:43 -
po prostu twierdzę, że nie trzeba używać aż tak wielkich słów jak "katolik", bo za nimi idą wielkie zobowiązania płynące z treści kazania na górze. natomiast wcale nie trzeba być chrześcijaninem, żeby zgodnie z rozsądkiem nie lubić in vitro czy aborcji, kłamstwa, nienawiści, podziałów, faszyzmu, komunizmu i innych tym podobnych bzdur. ludzie, którzy koncentrują przeżywanie swojej religijności na potępianiu innych grzeszników, są co najwyżej moralistami, jakimi byli faryzeusze. jeśli natomiast szukamy posła-dobrego człowieka, to pewnie wiele nam powie jego stosunek do in vitro, ale jeśli szukamy posła-katolika, to to nie wystarczy. bardzo mi się nie podoba, jak politycy i ideolodzy katolicy i nie-katolicy, nadużywają terminów takich jak "dziedzictwo chrześcijańskie", samo chrześcijaństwo redukując do in vitro, wykoślawiając je do moralności, którą może wyznawać ktokolwiek, instrumentalizując je na potrzebę bożka-polityki. na nic oka nie przymykam, tyle że mi belka cudze drzazgi zasłania :)
Szaman /Radiostacja Tajniak/ 07.10.2011, 21:51 -
tylko, ja nie piszę tylko o in vitro, podaję kilka przykładów, które saą najistotniejsze, ale tematu nie wyczerpują oczywiscie. Co do przedstawicieli innych religii, a nawet ateistów - też o nich wspomniałem., trudno więc dalej polemizować ;)
Łukasz Bardziński 07.10.2011, 22:49 -
w sumie odniosłem się jedynie do przykładu z księdzem i posłem... co do reszty to sama wyszła z przejścia do ogólników :) tak czy siak, chcę podkreślić, że jeśli chcemy mówić o polityku-chrześcijaninie, to niepomijalnym kryterium praktycznym musi być ocena jego miłości do nieprzyjaciół i to miłości aż do umierania za nich. inaczej nie może być mowy o chrześcijaństwie, chyba że potencjalnym. a przeciwko aborcji to chyba każda rozsądna religia jest :)
Szaman /Radiostacja Tajniak/ 07.10.2011, 22:54
zaloguj się aby komentować



chciałbym, żeby analizowano katolickość posłów na katolickość się powołujących, ale wg klucza miłości do nieprzyjaciela. wtedy to by miało sens, bo czy ktoś głosuje tak czy inaczej w sprawie in vitro czy aborcji, nie świadczy jeszcze, czy jest czy nie jest katolikiem, czy też szerzej, chrześcijaninem. ciekawe który poseł-katolik jest w stanie oddać życie za posła-przeciwnika i jeszcze mu to wybaczyć.