Mołdawia jest krajem morskim
![]()
Gdy ktoś spojrzy na mapę, raczej nie uwierzy w to stwierdzenie, a jednak… Republika Mołdawii jest krajem morskim! Zapłaciła za to miniaturową wojną na pograniczu z Ukrainą.
Historyczny labirynt
W średniowieczu mołdawska flota handlowa była stale obecna na fałach Morza Czarnego. Blisko ujścia Dniestru znajdował się choćby mickiewiczowski Akerman - Białogród. Nie wdawajmy się w szczegóły późniejszych zmian granicznych, nie tylko dla laika ów historyczny opis byłby torturą. Przypomnijmy tylko tyle: Obecna Republika Mołdawii to część Mołdawii historycznej, przez cały wiek XIX związana z Rosją, w dwudziestoleciu międzywojennym należąca do Rumunii, a po 1945 roku wcielona do Związku Radzieckiego. Zarysowane wówczas granice pozostawiły Mołdawian bez bezpośredniego dostępu do wybrzeża czarnomorskiego, choć Sowieci rozwijali tu jak się dało żeglugę rzeczną. Pozwalały na to szerokie rzeki Dniestr i Prut. A potem Kraj Rad upadł i Mołdawia została niepodległym państwem. Bez dostępu do morza...
Wczoraj
Po 1991 roku niepodległą Mołdawię oddzielił od słonych wód pas ziem ukraińskich. Niegdyś mołdawski Akerman znalazł się na terytorium sąsiada, więc rozmowy o uznaniu granicy trwały dość długo. Dopiero w końcu lat 90-ych Kiszyniów doszedł do porozumienia z Kijowem. W sierpniu 1999 roku prezydenci Petru Lucinschi i Leonid Kuczma sygnowali w Kijowie odpowiedni traktat. Strony uzgodniły w nim m. in. podpisanie protokołu uzupełniającego, który mówił o wymianie strategicznie ważnych odcinków południowej granicy. Chodziło oczywiście o morze i żeglugę. I oto wkrótce, Republika Mołdawii dostała od Ukrainy... 450 m brzegu dunajskiego (sąsiadującego również z Rumunią!), użyczając wzamian 7,77 km odcinka trasy łączącej południowo-zachodnią cześć Ukrainy z obwodem odeskim przez terytorium Mołdawii. Owa siedmiokilometrowa droga znajduje się niedaleko od maleńkiej mołdawskiej wioski Palanca. Dokumenty zostały w Kiszyniowie zatwierdzone przez komunistyczną większość parlamentarną w 2001 roku.
Dziś
Od tamtej pory minęła prawie dekada. Przy ujściu rzeki Prut powstał morski terminal Giurgiuleşti - jedyny mołdawski port o znaczeniu międzynarodowym, z całą nowoczesną infrastrukturą, posiadający m. in. port pasażerski (bezpośrednie kursy do Stambułu podkreślają morski status Mołdawii) oraz terminale naftowy i zbożowy. Doprowadzono tu również tory łączące Giurgiuleşti z resztą Mołdawii, inne prowadzą do Rumunii i na Ukrainę. Zarządzany przez belgijską spółkę Danube Logistics nowoczesny kompleks niespodziewanie dla Kijowa zaczął stanowić poważną konkurencję dla dunajskich portów ukraińskich.
Ale jeśli w Giurgiuleşti Mołdawianie zyskali, to szlak komunikacyjny obok wioski Palanca, który miał się dostać Ukraińcom, sprawia jedyne problemy. Trwa tu spór, Ukraińcy nie dostali jeszcze zgody na eksploatację drogi. Według protokołu uzupełniającego do Traktatu Granicznego, Ukraina ma prawo do zarządzania i korzystania z 7,77 km trasy oraz z 23 metrów pasa okołodrogowego. Kijów domaga się od strony mołdawskiej oddania drogi i mimo braku uzgodnień w tej sprawie (a może właśnie z tego powodu) ukraińska służba graniczna postanowiła potraktować teren jako strefą graniczną - zainstalowała tablice informacyjne i znaki zabraniające wolnego ruchu oraz stworzyła ruchome posterunki celne kontrolujące przechodzących szosą ludzi. Praktyki te uderzyły w pierwszej kolejności w mieszkańców malutkiej Palanki, którzy od kilku lat muszą nosić ze sobą paszporty żeby dostać się do swoich działek po drugiej stronie drogi. Ukraińscy celnicy zabraniają też mieszkańcom Palanki i sąsiednich wiosek bardzo popularnego w Republice Mołdawii przydrożnego handlu warzywami i owocami - ważnego źródła dochodu w tych niezbyt bogatych rejonach. Doprowadzeni do rozpaczy mieszkańcy Palanki oskarżyli władze mołdawskie o zdradę oraz sprzedaż ojczystej ziemi...
Jutro?
Jaka będzie przyszłość małej wioski z jej działkami po drugiej stronie drogi? Rządząca od niedawna w Kiszyniowie koalicja - Sojusz Dla Integracji Europejskiej, postawiła sobie za cel polepszenie stosunków z sąsiadami i ze stolicami krajów Unii Europejskiej. Mołdawski rząd zadeklarował niedawno, że zamierza oddać Ukrainie to co jej należne według protokołu uzupełniającego z 1999 roku. A co z Palanką? W jej obronie stanęła komunistyczna opozycja w Kiszyniowie. Oskarżyła ona demokratyczną władzę o handel państwową ziemią zapominając jakby, że to właśnie ona sama zatwierdzając Traktat Graniczny z Ukrainą stworzyła niezręczną sytuację. Podobno cynizm to produkt wygodnictwa i bezsilności.
W każdym razie problem pozostaje, szczególnie dla mieszkańców Palanki. Nowy rząd musi uzgodnić z Ukraińcami kwestię zarządzania 7,77 km trasy przez Mołdawię. Inaczej okażę się, że łatwiej jest dostać się z Giurgiuleşti do Stambułu, niż z wioski Palanka do jej działek i winorośli po drugiej stronie drogi.
Ion Macovei, (FR)
Komentarze
zaloguj się aby komentować


