Niedźwiedź, Węgier - dwa bratanki?
![]()
Pierwsza część opowieści o niedźwiedziach, które nie dają żyć sąsiadom zza Tatr. Do zagrożeń, które niesie maleńkiej Słowacji Unia Europejska, od wielu lat tamtejsi populiści zaliczali Węgrów i Cyganów. Teraz do tych grup dołączyły poczciwe (albo i nie!) brunatne niedźwiedzie. Ten, który atakował w Tatrach drwali przy granicznej rzece Białce, na krótko ale znakomicie, wpisał się w przedwyborczy klimat na Słowacji.
Węgier
Słowacka koalicja rządząca to skład dość malowniczych populistów. Szef rządu Robert Fico, doszedł do władzy odwołując się do haseł socjalnych, ale od tej pory całkiem skutecznie korzysta z dobrodziejstw Unii Europejskiej i prowadzi daleką od ideału, ale jednak dość restrykcyjną polityką budżetową. Wyrazistym i zdecydowanym staje się teraz przede wszystkim gdy pada hasło „mniejszość węgierska”. Liczba kryzysów i zadrażnień pomiędzy Budapesztem a Bratysławą - trzeba przyznać, że wywoływanych przy niemałym udziale Madziarów - osiąga niespotykane w Europie rozmiary. Kolejna awantura trwa właśnie teraz, w związku z przygotowaną przez nowy, prawicowy rząd w Budapeszcie ustawą o podwójnym obywatelstwie dla węgierskiej diaspory. Bratysława w ekspresowym tempie uchwaliła akt prawny, który wyklucza podwójne obywatelstwo. Karta praw mniejszości i unijne dyrektywy postrzegane są przez Słowaków jako zagrożenie dla integralności kraju.
Co ciekawe z państw, w których żyją Węgrzy oddzieleni od ojczyzny traktatem z Trianon (z 1920 roku) tylko Słowacja aż tak alergicznie reaguje na wszelkie kroki Budapesztu.
Cygan
Fico walczy z Węgrami a jednocześnie poważne fundusze przeznacza na programy pomocowe dla Cyganów, których jest na Słowacji przynajmniej paręset tysięcy. Żyją przeważnie w nędzy korzystając z zasiłków dla wielodzietnych rodzin. Unia Europejska wypracowała ramowy program, który zakłada integrację Romów między 2005 a 2015 rokiem i dzięki temu życie Cyganów powoli zaczęło się zmieniać. W osadach i na koczowiskach widać ostatnio dziesiątki wolontariuszy, autorzy poniższego tekstu obserwowali niedawno w zbudowanym z bali koczowisku obok spiskiej miejscowości Krompachy, dwie malownicze grupy obdartych, romskich młodzieńców: jedna niosła na plecach odwrócony samochód marki Śkoda, a druga... grała w piłkę na nowiutkim boisku oznaczonym logiem Unii Europejskiej.
Przeciwnikiem działalności integracyjnej jest Jan Slota - przywódca koalicyjnej Słowackiej Partii Narodowej. Grube słowa, którymi traktuje Romów wystarczyłyby pewnie na całkiem pokaźny słowniczek wulgaryzmów. Przechodzą one zresztą do języka potocznego, z pewnością ze szkodą dla procesu zbliżenia Cyganów i Gadziów. Na plakatach, które mają zachęcać do głosowania na SNS w zbliżających się wyborach, znalazł się wytatuowany, śniady młody człowiek, logo partii i hasło: "Abyśmy nie karmili tych, którzy nie chcą pracować". "Pieniądze Unii Europejskiej można wydawać inaczej" - uważa Slota.
Niedźwiedź
Ostatnio wszakże, Bratysława doświadcza od Unii Europejskiej jeszcze jednej represji. Otóż instytucje europejskie, każą chronić naszym sąsiadom populację niebezpiecznego drapieżnika - niedźwiedzia brunatnego.
Słowacja to kraina większych i mniejszych gór i lasów z niewielkim pasem nizin nad Dunajem. Kraje zachodnie modlą się aby mieć na swych ziemiach taki poczet dzikich zwierząt jaki posiada na zboczach Karpat maleńkie, środkowoeuropejskie państwo. Ale tu niedźwiedzie czy wilki nie są traktowane jako powód do dumy. Napadają na stada, straszą turystów, czasem - choć rzadko - zdarza się, że ranią pracowników leśnych.
Parę lat temu padł pomysł, aby na dzikiej zwierzynie zarobić. Pierwsza, wielka awantura wybuchła 2, 5 roku temu gdy słowacka Służba Ochrony Przyrody (sic!) przygotowała specjalne zarządzenie umożliwiające odstrzał niedźwiedzi. Czterystu, z dwukrotnie większej populacji, groziła odtąd kula myśliwego. Zawrzało na Słowacji ale i w Polsce - wszak misie od zawsze żyją transgranicznymi zwyczajami strefy Schengen, nie zważając na linię zwaną granicą. Za Tatrami zorientowano się prędko, że unijny program „Natura 2000” pozwala jedynie na kontrolowany odstrzał misiów. Po krótkiej konsternacji ostatecznie ustalono formalnie limity odstrzałów, aby „chronić ekosystem” i zapobiegać ewentualnym zagrożeniom ze strony niedźwiedzi dla ludzi i stad. Na granicy prawa unijnego odbywa się od tamtej pory tzw. regulowanie populacji.
Franciszek Rapacki, współpraca: MB (Prešov)
Komentarze
zaloguj się aby komentować


