Niespodzianki w TLK
![]()
Przed czterema laty trasę Warszawa Centralna - Koszalin przemierzałam ekspresem Słupia w ponad siedem godzin. Wówczas mój tata snuł opowieści jak dwanaście lat wcześniej jechał pociągiem nad morze przez dwanaście godzin. Stare czasy. Nic bardziej mylnego. 27 maja 2010 roku ze stolicy do Koszalina pociąg jedzie prawie dziesięć godzin! Niestety to nie żart.
Kiedy podróżuję sama, chcę żeby było tanio. Jednak gdy wybieram się w trasę z dziećmi musi być szybko i bezpiecznie. Po doświadczeniach z wagonem sypialnym (Gratis od PKP) o komforcie już nie marzę. Jednak o możliwość godnej podróży będę walczyć. Najlepiej byłoby wsiąść do jednego pociągu, ale gdy podróż ma trwać dziesięć godzin, proszę męża by znalazł inne połączenie. Z dwójką małych dzieci, w jednym pomieszczeniu, bez możliwości spacerowania, cały dzień w pociągu? Nie, dziękuję.
Wielkiego wyboru nie ma, chyba że zdecyduję się na liczne przesiadki, ale to się mija z celem. Szybciej nie będzie, jedynie ciekawiej, no i dużo ruchu. Przez moment pojawia się myśl: „a może samolotem do Szczecina?” Jednak cennik połączeń krajowych szybko sprowadza mnie na ziemię. Taniej jest lecieć do Rzymu. A moi rodzice dziwią się, że ludzie wolą obce kraje, niż podróż po ojczyźnie. Nie widzieli cenników. Ale wracając do polskich kolei. Ostatecznie decydujemy się na nocny wariant z jedną przesiadką w Stargardzie Szczecińskim. W miarę tanio, szybciej o dwie godziny, a że pociąg z Terespola do Szczecina bez miejscówek, no cóż może miejsce jakieś się znajdzie.
Dostajemy przedział zarezerwowany dla rodziców z dziećmi. W nocy nasze pociechy śpią w miarę spokojnie. Przed konduktorem idzie ochrona, czujemy się bezpiecznie. Humor psuje nam wiadomość o naszym gapiostwie. Aż wstyd się przyznać, ale nie kupiliśmy biletu rodzinnego tylko dwa normalne. W efekcie nie otrzymaliśmy zniżki 33% i jeszcze zapłaciliśmy 7 złoty za wydanie przez konduktora biletu bezpłatnego na dwójkę dzieci (chociaż dzieci nie płacą, muszą mieć bilet).
O 5 rano przesiadka w Stargardzie Szczecińskim. Chociaż jest końcówka maja, temperatura powietrza wynosi jakieś 5 stopni. Trzęsiemy się z zimna. Półtorej godziny oczekiwania na drugi pociąg spędzamy w barze kolejowym, gdzie można wypić kawę ze szklanki, a jedynym dostępnym ciepłym posiłkiem jest zapiekanka. Na drzwiach informacja, że własnego jedzenia wnosić nie wolno. Niestety dla dzieci nie ma nic ciepłego, zapiekanki przecież nie zjedzą. Wyjmuję chałkę i bidony z zimną wodą. Przynajmniej żołądki nie będą puste.
Przygotowując się do powrotu, jesteśmy mądrzejsi o doświadczenia niedawnej podróży. Okazuje się, że droga powrotna do Warszawy staje się nowym wyzwaniem. Przed nami wybór: jazda jednym pociągiem w dzień przez dziewięć i pół godziny lub ponad siedem godzin, ale z dwoma przesiadkami... Daję za wygraną. Zaopatrzeni w nocnik dla naszego trzyletniego synka, wybieramy pierwszy wariant. Jest tłok, bo zbliża się długi weekend i beatyfikacja ks. Jerzego. Na szczęście znów możemy skorzystać z przedziału dla rodziców. Tym razem chętnych jest więcej, uprawnionych tylko dwoje. Jest ciężko, gorąco, duszno i dostęp do toalety utrudniony (jedna koszmarnie brudna; druga zamknięta z powodu awarii), ale na to już nic nie możemy poradzić. I tylko pełny nocnik wędruje ponad głowami stłoczonych na korytarzu pasażerów.
Choć obiecywałam sobie, że nigdy więcej nie pojadę Tanimi Liniami Kolejowymi, to nie miałam wyboru. Może to i lepiej, przekonałam się, że podróż z dziećmi w zarezerwowanym przedziale nie jest takim złym wyjściem. Tylko smutek ogarnia człowieka, kiedy pomyśli, że w innych krajach europejskich takie przedziały nie są potrzebne, bo podróż trwa krócej.
Komentarze
-
-
zdecydowanie taniej
Sylwia Jabs 12.06.2010, 00:28 -
Na mojej trasie aż o połowę taniej :) a i ciekawe znajomości można nawiązać :) w końcu jak się trochę ponarzeka na upał i spóźnienia, to jakoś tak lżej się na duchu robi ;)
Pani Sylwio, świetnie czyta się Pani wpisy, czekam na następne :) Pozdrawiam :)
Katarzyna Matusz 12.06.2010, 00:34 -
bardzo dziękuję:-)
Sylwia Jabs 12.06.2010, 00:45 -
Jestem dumny z mojej ukochanej żony ;-)
Dominik Jabs 12.06.2010, 00:47 -
Słusznie :) serdecznie Państwa pozdrawiam i do zobaczenia wnet ? :)
Katarzyna Matusz 12.06.2010, 00:50 -
z przyjemnością:-)
Dominik Jabs 12.06.2010, 20:29 -
z przyjemnością:-)
Dominik Jabs 12.06.2010, 20:29
zaloguj się aby komentować



Też dziś jechałam TLK i gdy dojeżdżaliśmy z opóźnieniem do Poznania wielu z nas z utęsknieniem spoglądało na pasażerów IC, gdzie i wygoda i... klimatyzacja. Ale jednak u nas ... taniej ;)