o śmieciach naszych powszechnych
![]()
...bywały w świecie, to ja nie koniecznie jestem, ale w Niemczech byłem na wyjeżdzie kontraktowym to mogę powiedzieć jak tam się sprawy mają. Genaralnie tam nie ma czegoś takiego jak butelki plastikowe nie na wymiane. Cola, napoje gazowane i niegazowane, piwiaro przeważnie są w opakowaniach szklanych, a jak już w plastikowych, to te można oczywiście bez problemu wymienić. Co do opakowań szklanych, to w każdym dużym markecie sieciowym nawet i słoiki po wekach można oddać, dostać kwitek i przy kasie zapłacić mniej właśnie o różnicę za opakowanie szklane i plastikowe.
Na południu Niemiec w rejonie Sindelfingen, to land Baden-Wittenberg, to każdy ma obowiązek wykupić sobie torbę wielgaśną na swoje posegregowane śmieci, czy też nie, wykupić zawieszkę na worek z numerem domu i mieszkania. Jak się wsie śmieci zwala zusammen, to płaci się odpowiednio więcej. Najtaniej to jak się samemu weźmie te swoje odpadki : plastiki, papiery, butelki w każdym kolorze oddzielnie i pojedzie do skupu i odda. Tam dziadek o spojżeniu żandarma posprawdza, czy aby umyte, bo po takim jogurciku to obowiązkowo umyte musi być, jak nie to weg. Ordung muss sein, jak mówią prawdziwi Niemcy. Oczywistą głupotą jest mycie swoich śmieci przed oddaniem do punktu skupu, ale tam na południu są specyficzni.
Na pólnocy w byłym enerdowie, są śmietniki do których mieszkańcy kilku klatek posiadający taki sam kluczyk mają do dyspozycji smietniki na glass, papieren, plastik i odpadki biodegradalne. Oczywiście myśmy segregowali a i owszm, z czego strasznie się cieszyli Niemcy : gut gut, sehr gut mein Herr.
I teraz mam małe pytanie do tych pseudo ekologów, co to tak walczą o naszą przyrodę, podpinają się pod drzewa, protestują na drodze konwojów z odpadami radioaktywnymi, walczą z atomem, nie pozwalają robić mostów pylonowych, bo się ptaki całymi stadami masowo zabijają. A tak, takę opinię wydali ci pseudo experci, że ptaki to nie widzą grubej liny podtrzymującej most i zderzając się z nią masowo giną w strasznych męczarnich, co można zobaczyć na warszawskich dwóch mostach : świętokrzyskim i siekierkowskim. Tam rano, to spychacz jedzie i wywala licząc w tonach ptaszorki poranione i zepsute po strasznej katastrofie powietrznej. To teraz pytanie, jak do cholery takim Niemcom opłaca się produkować napoje w wymiennych butelkach, plastikowych i szklanych. Czym oni się od nas różnią, że oni mogą, a tu ni w ząb. I producenci napojów jakoś nie protestuje o wolności ekonomicznej, niopłacalności wymiany materiałów wtórnych. Gdzie są ci waleczni pseudokolodzy, gdzie ich pomysły, gdzie ich protesty, gdzie nauczanie tych mundroli na temat zachowania rodzimej przyrody. Gdzie ci lewacy krzyczący o ociepleniu klimatu i zanieczyszczeniu środowiska. Gdzie cała ta hałastra pseudonaukowa widząca absolutnie wszystko od ekonomii po ekolgie. Pytam, mimo iż to pytanie rzucane na wiatr. To mnie nie dziwi. Oni takimi głupotami jak gospodarka wtórnymi odpadami to nie zawracają sobie głowy. To za mało medialne. To nie wymaga rozruby rozpiepszające pół miasta i nawalanki z siłami porządkowymi. Do takich prozaicznych rzeczy, jak wymienne opakowania szklane, czy plastikowe to się nie będą zniżać. W końcu przecież w końcu niektóre butelki po piwie się daje wymienić, a że liczne w giga tonach pozostałe nie, to oni zauważają. Gdzie także są ci wielcy narodowcy, co to tak walczą z innymi nacjami, lewakami, niekatolikami, a mają w dupie nasze wspólne dobro jakim jest przyroda.
A jutro napiszę nieco o plastikach i segregacji ich i co się z tego da wycisnąć, coby wam nikt nie wcisnął kitu co i zacz....i tyle.....
ps.
Romku z tymi źródłami odnawialnymi, to kawał niezłej lektury. A ci co nie mieli czasu zapoznać się, to w wolnych chwilach czas najwyższy odrobić lekcje i wiedzieć o co chodzi, by nie słuchać tych debilnych słów różnych mundroli, co twierdzą, że jak wiatrak na polu energię kręci swym śmigiełkie, to im pole wysusza. O właśne, gdzie ci ekolodzy znawcy, coby chłopu wytłumaczyć o co chodzi.
Komentarze
-
-
...no i dlatego ja tak pyszcze na naszych pseudo ekologów krzykaczy moralistów, naruszając regulamin, ofensywnie sie wypowiadając i nieprzyzwoicie zawierając swoje słowa.
U nas to buractwo, bo jak ich inaczej nazwać, swoje śmieci wywala do kosza na przystanku autobusowym, albo do lasu czy rowu przydrożngo, bo oszczędza na śmieciarce. Ekolodzy jakoś dziwnie zaślepieni w tem temacie. Jakoś nie nawołują do opamiętania i minimum kultury osobistej. U nas kurcza chyba nie dożyjemy do czasów cywilizacji.Nikomu się nie chce i nikomu nie zależy. Jakże to mało medialne...tyle...
Adam Czaplarski 01.03.2010, 08:42 -
Tak naprawdę mozna z tego zrobić sprawę medialną przy pomocy fajnych projektów designerskich (tak dzieje się np. w Szwecji). Przyznam się, że jest to mój ulubiony temat, którego realizacje chciałabym rozpocząć, jak tylko wreszcie wrócimy do PL. Jeśli formalności i nonszalancja w komunikacji nas nie zniechęcą:)
Agnieszka I Łukasz Szóstek 01.03.2010, 12:42 -
...może być nieco ciężkawo, ale próbować trzeba, bo stajemy się śmietniskiem, a i co nie w moim ogródku, to mnie nie interesuje. NIESTETY....no i tyle...
Adam Czaplarski 01.03.2010, 13:39
zaloguj się aby komentować



W Holandii segreguje się butelki, plastiki, papiery i zielone śmieci. Ale chyba najbardziej postępowym krajem (z mojego rozeznania) jest Chile. W Santiago wprowadzono nastepujący program. Mieszkańcy mogą zgłosić, że chcą segregować śmieci. Gmina przynosi im do domu odpowiednie do tego worki. Jak im się te worki napełnią, to albo dzwonią po śmieciarkę, albo mogą sami przynieść wszystko w odpowiednie miejsce. Każdy taki wór śmieci jest ważony i za każdy kilogram posegregowanych śmieci taki obywatel dostaje punkty, które wpływają na specjalne konto w banku i które można potem zamienić na produkty ze sklepów popierających segregację śmieci. I tak: sklep może się wypromować jako odpowiedzialny społecznie, obywatel dostanie od czasu do czasu nagrodę za dobre sprawowanie, a śmieci będą posegregowane jak się patrzy. ciekawe, czy w Polsce przeszedłby taki numer...