O tragedii pod Smoleńskiem znad Bosforu
![]()
Pierwszą reakcją tureckiego premiera Recepa Tayyipa Erdogana na wiadomość o katastrofie samolotu z prezydentem RP pod Smoleńskiem 10 kwietnia były słowa: „Wierzę, że to wydarzyło się jako wypadek.” Stwierdzenie Erdogana mogłoby nasuwać podejrzenie, że premier Turcji nie wyklucza czyjegoś świadomego działania jako przyczyny rozbicia samolotu. Prawdopodobnie takie przypuszczenie mogło się pojawić w głowie tureckiego polityka w związku z faktem, że katastrofa zdarzyła się w Rosji, gdzie niecałe dwa tygodnie wcześniej miały miejsce ataki terrorystyczne w moskiewskim metrze. Z punktu widzenia Ankary i Stambułu Polska jest krajem ściśle wiążącym się z Rosją ze względu na położenie w Europie Wschodniej, okres w dziejach, gdy ziemie polskie były częścią państwa rosyjskiego, czy też fakt, że zarówno Rosjanie, jak i Polacy to narody słowiańskie i chrześcijańskie.
W Turcji pokutuje też niestety wizerunek Polski jako kraju biednego, postkomunistycznego, daleko w tyle nie tylko za Zachodem, ale i za Turcją. Odzwierciedleniem tego były powszechne w tureckich mediach komentarze, że do katastrofy mógł przyczynić się fakt, że samolot był stary. Na nowy zaś brakowało pieniędzy w budżecie. Gazeta „Milliyet” używa nawet w odniesieniu do Tu-154 sformułowania „latająca trumna”.
Turecka prasa niezbyt przychylnie wspominała też samego prezydenta. „Hürriyet” podkreśla, że Kaczyński reprezentował „drażniący nacjonalizm” i mocno proamerykańską linię polityki zagranicznej. To ostatnie może nie budzić sympatii w Turcji ogarniętej antyamerykańskimi nastrojami od czasu wybuchu wojny w Iraku w 2003 roku.
Gazeta „Milliyet” stawia też pytanie, czy katastrofa nie była skutkiem nacisków prezydenta na pilota. Przytacza przy tym przykład lotu Kaczyńskiego do Gruzji w czasie wojny w sierpniu 2008 roku. Informuje, że prezydent naciskał na pilota, aby ten lądował w Tbilisi mimo zagrożenia rosyjskim ostrzałem. Przemilcza zaś fakt, że pilot nie podporządkował się politykowi i wylądował w Azerbejdżanie.
Trzeba jednak podkreślić, że premier Erdogan i prezydent Abdullah Gül nie pozostali obojętni wobec polskiej tragedii. Erdogan podkreślił, że „prezydent Polski był naszym przyjacielem.” Turecki prezydent miał wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych w Krakowie 18 kwietnia. Podobnie, jak wielu innych przywódców nie dotarł ze względu na trudne warunki lotnicze i zamkniętą przestrzeni powietrznej. Niedziela była dniem żałoby w Turcji.
K. Zasztowt
Komentarze
zaloguj się aby komentować


