Opowiadanie Beksińskiego: Korekta z portretu
Nie każdy wie, że Zdzisław Beksiński był także pisarzem... Piotr Dmochowski 19 stycznia 2012 r. poinformował na swojej stronie: Dziś wzbogaciłem wirtualne muzeum Beksińskiego o pięć opowiadań, napisanych przez Mistrza w latach 60tych. Jest to bardzo niezwykła
literatura. Prócz geniuszu plastycznego miał Beksiński niezwykły talent
literacki, o niepowtarzalnym stylu. Talent, którego niestety potem już
nie kultywował, oddając się wyłącznie plastyce. Bo o ile wiem, w
późniejszym okresie zarzucił pisarstwo.
KOREKTA Z PORTRETU
Mój fotel stoi po przeciwnej stronie ściany na której wisi kopiowany portret. Sądzę
że kopiuję go już wystarczająco długo by znać wszystkie nawet drugorzędne
szczegóły faktury, barwy i tematu. Portret przedstawia kobietę siedzącą na
fotelu na tle ściany i przysłoniętego częściowo jej głową okna. Z pozoru
malowidło nie zawiera w ogóle innych treści. Ściany pokoju w którym siedzi
kobieta - a widać ich trzy - są puste i pomalowane na biało. Okno znajdujące się w
ścianie leżącej równolegle do płaszczyzny obrazu, a właściwie jego obramienie,
nie przedstawia sobą również nic specjalnie atrakcyjnego. Za oknem
widać skrawek nieba na którym unoszą się ptaki nieznanego gatunku - odległość
jest zbyt wielka, a faktura obrazu zbyt surowa... Ogólnie można tylko
powiedzieć że ptaki są prawdopodobnie wielkie i ciemne w upierzeniu, jak
też i to że nie sprawiają wrażenia ptaków przelatujących w jakimś
określonym kierunku, lecz raczej wrażenie bezładnego skupiska mającego
wszakże swoje centrum jak też i peryferie. Niebo, na tle którego widać
unoszące się ptaki, ma kolor stalowo szary i pokryte jest obłokami, które
równie dobrze zwiastować mogą letni deszcz, jak też i zimowy śnieg, gdyż z
wyjątkiem tego fragmentu nieba nie widać żadnego krajobrazu. Można
przypuszczać że pokój znajduje się na piętrze lub wyżej, lecz ustalenie pory roku w
której malowany był portret natrafia na przeszkody.
Równie trudna do ustalenia jest pora dnia w której dzieje się to co nazwać by
można akcją rozgrywającą się na portrecie. Może to być równie dobrze późne
przedpołudnie, jak też i wczesne popołudnie, gdyż analizując rozkład światła
na obramieniu okna, jak też na bocznych ścianach pokoju widzę wyraźnie że
więcej światła pada z prawej strony niż z lewej i podczas gdy lewa futryna
odcina się na tle stalowo szarej powierzchni nieba jaśniejszym od niej o
odcień
akcentem brudnej bieli, prawa, której zaledwie drobny
fragment ukazuje się za głową kobiety, zlewa się prawie na
swej krawędzi z widocznym zza niej obłokiem.
CAŁOŚĆ (plik PDF) TUTAJ
[Obraz Beksińskiego nie jest ilustracją tego opowiadania :) - nosi tytuł: C5, rok: 2002, technika: olej na płycie pilśniowej, wymiary: 78 x 92 cm]
Komentarze
-
-
Odwzajemniam, Pani Małgosiu... przy okazji: szkoda, że temat zainteresował tak niewiele osób... Za tydzień kolejne opowiadanie Zdzisława Beksińskiego. A Piotr Dmochowski, który pokazał światu te opowiadania, napisał: "moja wdziecznosc dla osoby, ktora udostepnila mi teraz te opowiadania jest przeogromna, bo umarlbym nie wiedzac ze Mistrz byl jeszcze wiekszym GENIUSZEM literackim niz plastycznym. O ile do mojej siedemdziesiatki, ktora wlasnie koncze, sadzilem ze najwiekszymi wspolczesnymi stylistami z jakimi sie w zyciu spotkalem byl francuski pisarz Louis-Férdinand Céline, oraz rumunski filozof Cioran, o tyle dzis widze ze Beksinski bil ich obu na glowe. Co za literatura!!! "
Romuald Bartkowicz 30.01.2012, 21:56
zaloguj się aby komentować



Jutro sobie z przyjemnością poczytam, bo takiego Beksińskiego nie znałam. Pozdrawiam Pana serdecznie.