Panowie ze służby bezpieczeństwa
![]()
Kino Odkrywców Historii zaprasza na spotkanie.
11 stycznia: środa, 19:00, KRAKÓW
Kino przy ulicy Krowoderskiej 8.
11 stycznia pokażemy drugi film z cyklu Kroniki zapowiedzianej śmierci – Panowie ze służby bezpieczeństwa - w reż. Piotra Litki. Film to rekonstrukcja zabójstwa ks. Suchowolca.
KS. STANISŁAW SUCHOWOLEC
Stanisław Suchowolec ur. się 13.05.1958 r. Czując głos Bożego powołania
wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Białymstoku. W czerwcu 1983 r.
przyjął święcenia kapłańskie. Został wikariuszem w parafii w Suchowoli,
sześciotysięcznej osadzie przy trasie Białystok - Augustów, w odległości 4 km od
wsi Okopy, miejsca urodzenia ks. Jerzego Popiełuszki. Obaj kapłani zaprzyjaźnili
się ze sobą. Ks. Popiełuszko powiedział kiedyś do swojej matki: "Mamo, jeśli ze
mną coś się stanie, Staszek mnie zastąpi."
11.11.1984 r. obaj kapłani mieli
koncelebrować Mszę Świętą za Ojczyznę. Niestety, 3 tygodnie wcześniej Ks. Jerzy
został zamordowany. Ta śmierć był silnym wstrząsem dla młodego kapłana.
Począwszy od listopada 1984 r. ks. Suchowolec wprowadził w każdą drugą niedzielę
miesiąca mszę św. za ojczyznę i w intencji beatyfikacji ks. Jerzego. Przy
kościele założył izbę Pamięci zamordowanego kapłana a na cmentarzu
przykościelnym wybudował jego symboliczny grób. Rodzicami ks. Jerzego opiekował
się jak rodzony syn. Msze św. za ojczyznę zaczęły przyciągać wiernych z całego
regionu. Zaniepokojone władze próbowały naciskami na przełożonych kościelnych,
zmusić ks. Suchowolca do milczenia. Gdy to nie pomogło, zaostrzono inwigilację,
straszono anonimami o rychłej śmierci. W 1985 r wiosną ks. Suchowolec został
pobity przez tzw. nieznanych sprawców, a latem uszkodzono hamulce w jego
samochodzie tak, że jadący nim pracownik parafii ledwo uszedł z życiem z
ciężkiego wypadku.
W lipcu 1986 r. został przeniesiony do parafii w
Białymstoku. Tam wprowadził msze św. za Ojczyznę, wybudował pomnik ku czci ks.
Popiełuszki, stworzył duszpasterstwo robotników, skonsolidował miejscową
opozycję, pomagał rodzinom prześladowanych działaczy Solidarności. Równocześnie
podjął studia nauk społecznych na KUL-u.
Nocą 30.01.1989 r. współlokatorów
plebani, obudził swąd spalenizny. Przerażeni wyważyli drzwi do ks. Suchowolca i
znaleźli go na podłodze, obok własnego łóżka, z głową położoną po przeciwnej
stronie niż poduszka. Nie dawał znaku życia. Obok zwłok leżał Nika, tresowany
doberman, przyjaciel i obrońca księdza...
Sekcja zwłok wykazała, że zgon
nastąpił pomiędzy 2 a 4 w nocy, na skutek zatrucia tlenkiem węgla. W górnej
części klatki piersiowej stwierdzono krwawe wylewy, powstałe na skutek
uderzenia.
Według oficjalnej wersji przyczyną zgonu miał być nieszczęśliwy
wypadek.
Mec. Jerzy Neuman, pełnomocnik rodziny zmarłego powiedział: "W
pobliżu łóżka nie było żadnych twardych przedmiotów... Nie można wykluczyć, że
sińce są skutkiem urazu spowodowanego przez inną osobę."
Komendant
białostockiej straży pożarnej po obejrzeniu filmu z wizji lokalnej stwierdził:
"Termowentylator nie mógł być przyczyną pożaru. (...) ( Pożar - PP ) mógł
powstać z najprzeróżniejszych przyczyn. Jedno jest pewne: spowodowała go fachowa
ręka".
Wszystko wskazuje, że ks. Suchowolca najpierw pozbawiono przytomności,
a następnie spowodowano pożar w wyniku którego uległ zaczadzeniu. Sprawców i
inspiratorów zbrodni do dzisiaj nie wykryto.
Źródło: KS. STANISŁAW SUCHOWOLEC
Komentarze
zaloguj się aby komentować



Aż szkoda, że nie w Warszawie. pozdrawiam Panie Krzysztofie!