Piękna płyta Edyty Geppert
autor:
Monika Wasowska
![]()
Recenzja niesponsorowana, impulsem podyktowana:
Jeśli chodzi o nagrania gwiazdkowe nie jestem zapewne obiektywny, gdyż jestem ich zagorzałym wielbicielem i kolekcjonerem. Z drugiej jednak strony, ponieważ mam ich aż tak dużo, to skalę porównawczą mam zdecydowanie ułatwioną. I w związku z tym mogę śmiało i spokojnie oświadczyć, iż płyta „Święta z bajki” jest niezwykła. Dawno już nie słyszałem płyty, która byłaby tak dopieszczona, i to w każdym calu. Znakomity i przemyślany dobór repertuaru, zniewalający śpiew Edyty Geppert, przepiękne wprost aranżacje Krzysztofa Herdzina, wspaniała recytacja Piotra Loretza wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, i niemniej wspaniała koncepcja, by go zamieścić, a jeszcze do tego połączyć z utworem „Lulajże Jezuniu”. I ten nastrój unoszący się bezustannie nad tym krążkiem – świąteczny, prawdziwie poruszający i autentycznie rodzinny. Mimo, iż tych 14 piosenek powstało w różnych latach, w różnych sercach i krajach, a poza tematyką nic nigdy ze sobą je nie wiązało, to jednak tu tworzą wyraźnie nieprzypadkową, czternastoczęściową suitę gwiazdkową, która wybiegła, jak nic spod jednego pióra. No i ten utwór tytułowy z muzyką Tomasza Bajerskiego, mogącą swą urodą konkurować z całą gromadą Miss Świata, nie dając im cienia szansy na zwycięstwo. Ta płyta sprowadzi Gwiazdkę do domu, nawet temu, co nie planuje jej do domu wpuścić, przebije śledzia w cebuli, jak też karpia w galarecie, i może również, o zgrozo, spowodować, iż dzieci zapomną przez ponad pięćdziesięciominutowy moment o prezentach. Bo jeśli chodzi o mnie, to ja już na żadne inne prezenty nie mam zapotrzebowania. Dziękuję i czekam na część drugą.
Grzegorz Wasowski
P.S.: Zawsze mi się wydawało, iż miejscem klejnotów, kiedy nie są na ciele, jest szkatułka, nie zaś zgrzebna tekturka ze sztampowo-lichym malowidełkiem…
Jeśli chodzi o nagrania gwiazdkowe nie jestem zapewne obiektywny, gdyż jestem ich zagorzałym wielbicielem i kolekcjonerem. Z drugiej jednak strony, ponieważ mam ich aż tak dużo, to skalę porównawczą mam zdecydowanie ułatwioną. I w związku z tym mogę śmiało i spokojnie oświadczyć, iż płyta „Święta z bajki” jest niezwykła. Dawno już nie słyszałem płyty, która byłaby tak dopieszczona, i to w każdym calu. Znakomity i przemyślany dobór repertuaru, zniewalający śpiew Edyty Geppert, przepiękne wprost aranżacje Krzysztofa Herdzina, wspaniała recytacja Piotra Loretza wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, i niemniej wspaniała koncepcja, by go zamieścić, a jeszcze do tego połączyć z utworem „Lulajże Jezuniu”. I ten nastrój unoszący się bezustannie nad tym krążkiem – świąteczny, prawdziwie poruszający i autentycznie rodzinny. Mimo, iż tych 14 piosenek powstało w różnych latach, w różnych sercach i krajach, a poza tematyką nic nigdy ze sobą je nie wiązało, to jednak tu tworzą wyraźnie nieprzypadkową, czternastoczęściową suitę gwiazdkową, która wybiegła, jak nic spod jednego pióra. No i ten utwór tytułowy z muzyką Tomasza Bajerskiego, mogącą swą urodą konkurować z całą gromadą Miss Świata, nie dając im cienia szansy na zwycięstwo. Ta płyta sprowadzi Gwiazdkę do domu, nawet temu, co nie planuje jej do domu wpuścić, przebije śledzia w cebuli, jak też karpia w galarecie, i może również, o zgrozo, spowodować, iż dzieci zapomną przez ponad pięćdziesięciominutowy moment o prezentach. Bo jeśli chodzi o mnie, to ja już na żadne inne prezenty nie mam zapotrzebowania. Dziękuję i czekam na część drugą.
Grzegorz Wasowski
P.S.: Zawsze mi się wydawało, iż miejscem klejnotów, kiedy nie są na ciele, jest szkatułka, nie zaś zgrzebna tekturka ze sztampowo-lichym malowidełkiem…
tagi:
Komentarze
zaloguj się aby komentować


