Potwór na przednich łapach...
![]()
Jeździłem Fordem Focusem RS i jestem w szoku. To auto przeczy prawom fizyki. Bo przecież jeśli ponad trzysta koni (305 KM) przenoszone jest tylko na przednią oś, to muszą pojawić się kłopoty z trakcją. No właśnie nie muszą! Focus RS przyspiesza nawet nie myśląc o niekontrolowanym paleniu gumy. Ale to jeszcze nic. Gdy wciśniemy gaz na zakręcie, auto wcale nie ma zamiaru wyskoczyć z drogi. Focus RS w takiej sytuacji jest wciągany do środka łuku. A jeśli przegniemy i rakieta Forda złapie poślizg, to... pójdzie bokiem czterema kołami ciągle reagując na ruchy kierownicy. Niemożliwe? Też tak myślałem do czasu aż nie zasiadłem za kierownicą Focusa RS...
Już wygląd Focusa RS nie pozostawia wątpliwości co do tego, z jakim autem mamy do czynienia. Duże felgi, niski profil opony, ospojlerowanie, wszystko tu zapowiada, że decydujemy się na kontakt z rasowym potworem. Do stylistyki auta nie ma się co czepiać. Jednak materiały na dodatki można by, a nawet powinno się wybrać z większą starannością. Tworzywo, z którego zbudowano spojler na tylnej klapie wygląda tak, że nie powstydziłby się go najbardziej wymagające... wsiowy tuner. Generalnie jednak z wyglądem Forda Focusa jest bardzo dobrze. Styliści mieli dać nam sportowy kompakt o agresywnym wyglądzie i... dali.
W środku jest... równie dobrze jak na zewnątrz. Konsola prawie standardowa. Ergonomia na więcej niż dobrym poziomie. Sportowca zdradza tu tylko kilka dodatkowych zegarów. Kubełkowe fotele nie pozostawiają złudzeń-- zajęliśmy miejsce w dość surowej rajdówce. Fotel trudno porównać z kanapa przed telewizorem. Raczej bliżej mu do doskonale wyprofilowanej rynny. Zero kompromisów -- fotel w samochodzie dysponującym mocą ponad 300 KM musi pozwalać na to, by kierowca wyczuwał tylne koła lędźwiami, a przednie rękami pewnie opierającymi się na kierownicy. Nie może być więc zbyt miękki i musi zapewniać doskonałe trzymanie w zakrętach. Kubełki Focusa RS z powodzeniem mogą być wzorcem dla konkurencji.
Przekręcamy kluczyk w stacyjce i... nic. Pięć cylindrów turbodoładowanej jednostki o pojemności 2,5 l i mocy 305 KM pracuje cicho. Za cicho! Ale to tylko spokój przed burzą. Gdy wskazówka obrotomierza idzie w górę (a czyni to bardzo chętnie), auto rykiem informuje świat, że właśnie skończyły się przelewki. Niespełna sześć sekund i mamy pierwszą setkę. Niewiele więcej i na liczniku pojawia się 200 km/h. Już jest dobrze ale to nie koniec, bo po wciśnięciu gazu Ford nadal przyspiesza. I tak do prędkości ponad 260 km/h. Gdyby rzecz nie działa się na pasie startowym, oczywiście nigdy bym, sie nie dowiedział, co to auto wyczynia przy tak ogromnych prędkościach. Ale przyspieszenie i prędkość maksymalna to nic w przypadku Fucusa RS. Nietrudno być przecież przednionapędowym mistrzem prostej.
Dopiero na zakrętach zaczyna się zabawa. Zaskakująco pewna zabawa. Kilka ciasnych łuków i na mojej twarzy pojawia sie prawdziwy banan. Taki od ucha, do ucha! Auto bowiem nawet w bardzo szybkich i ciasnych winklach zachowuje się, jakby "odpychało" się od asfaltu wszystkimi czterema kołami. Nie ma tu żadnego uciekania tyłu, czy wyjeżdżania przodu. Focus pewnie wchodzi w zakręty, a wciśnięcie gazu że samochód zamiast wypadać z łuku, jest do niego wciągany. Niemożliwe, bo prawa fizyki? A jednak to prawda. Podobnie jak to, że gdy Focus traci przyczepność i zaczyna ślizgać się na szybkim winklu, nie traci sterowności. Auto ślizga się czterema kołami jednocześnie, ciągle reagując na ruchy kierownicy.
Wszystkie te cuda dzieją się za sprawą szczególnej budowy wahaczy. W innych autach podczas pokonywania zakrętu koła przechylają się tak, że tylko niewielka część opony przylega do drogi. Inżynierowie Forda sprawili, że w Focusie koło zostaje w idealnym pionie, nawet gdy reszta auta się wychyla.Efekt jest więc tu taki, że opony Focusa RS zawsze całą powierzchnią kleją się do drogi. Jak dla mnie to doskonałość. I pomyśleć, że jeszcze niedawno twierdziłem, że gdyby Bóg chciał byśmy używali przedniego napędu, chodzilibyśmy na rękach...
Komentarze
zaloguj się aby komentować


