Powieść gotycka w Polsce
![]()
Przedstawiamy rozmowę "na luzie" Ani Maroni z Darią Galant- twórczynią takiej powieści i do tego w Polsce.
(na zdjęciu: pisarka Daria Galant z koniem fryzyjskim Tamarą von Reister. Fot. Marta Baranowska)
Ania Maroni: Ja studiuję w Nowym Jorku. W zasadzie z Polską mało mam wspólnego. A ty?
Daria Galant: Ja ma dużo. Mieszkam tu.
Ania Maroni: Ja nigdy nie mieszkałam. Już mój dziadek był Amerykaninem włoskiego pochodzenia. babka- plskiego pochodzenia. Nie wiem, czy jestem Polką.
Daria Galant: To zależy od twojej mentalności...
Ania Maroni: I wiesz, w tym Nowym Jorku zajmuję się badaniem literatury gotyckiej. Prawdę mówiąc, fascynuje mnie ten rodzaj pisania. Gdzieś na forach anglojęzycznych znalazłam wypowiedzi z POlski. Omawiali twoją powieść "Południca", jako gotycką.
Daria Galant: Słusznie. To powieść gotycka. Pod każdym względem.
Ania Maroni: Ale klimaty polskie
Daria Galant: Polskie. Słowiańskie. Występuje tam miłość i nasz słowiański bestiariusz.
Ania Maroni: Na forach czytałałm też, że pewne brytyjskie wydawnictwo chciało poblikować "Południcę", ale chieało też, żebyś zmieniła klimaty na brytyjskie. Żeby akcja nie działa się na Kurpiach, tylko w mrocznej Anglii.
Daria Galant: O, tak było. Skąd wiesz? To wiedziało tylko parę osób. Nie zdecydowałam się zmieniać "Południcy" na wersję brytyjską. POłudnica jest Południcą. Dużo jeszcze tekstów przede mną. Przyjdzie czas na akcję w mglistych klimatach "english gotic".
Ania Maroni: Ponoć obiecałaś im, aby dali ci na razie spokój z "POłudnicą"...
Daria Galant: Obiecałam. A obiectnic dotrzymuję.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


