Prawny monopol państwa
Polska w rankingu Banku Światowego Doing Business 2010, który odzwierciedla klimat dla prowadzenia działalności gospodarczej w danym kraju, zajęła zaszczytne 72 miejsce, za takimi państwami jak Ruanda, Namibia czy Czarnogóra. Z pewnością różni socjaliści cieszą się, że w walce z wrednymi kapitalistami odnoszą na naszej ziemi sukcesy godne zauważenia. Ponieważ ja jednak wciąż wierzę w to, że:
1. bogactwo bierze się z pracy,
2. Polacy dzięki ciężkiej pracy mogą być bogatsi
więc chciałbym zwrócić uwagę, dlaczego w Polsce tak ciężko prowadzić firmę. A jako, że kilka lat udaje mi się, jako prywaciarzowi, utrzymać na powierzchni, więc wszystko co powiem, na którymś z etapów mojej pracy mnie spotkało.
Państwo Polskie, dzięki swojemu aparatowi urzędniczemu oraz monopolowi na stosowanie środków przymusu jest w gospodarce wszechwładne. Raz wspiera istnienie komunalnych firm (poprzez dotacje, które uniemożliwiają pojawienie się prywatnej konkurencji lub często przydzielając monopol na usługi świadczone na terenie gminy czy miasta, np. wywóz śmieci), innym razem zdziera z prywatnych przedsiębiorców daniny na urzeczywistnianie w Polsce, zgodnie z art. 2 Konstytucji, sprawiedliwości społecznej.
Proszę sobie wyobrazić dla przykładu dziesięcioosobowy zakład produkcyjny, który wykonuje zlecenie dla większej firmy budowlanej o wartości 100 tysięcy złotych. Ponieważ współpracowano już wcześniej z firmą zlecającą więc zastosowano na fakturze odroczony termin płatności. Niestety firma, dla której wykonywano usługę, przeliczyła się z możliwościami: materiały budowlane podrożały, a pieniądze z wygranego przetargu nie starczyły na pokrycie wszystkich kosztów. I tu zaczyna się największy problem naszego dziesięcioosobowego zakładu pracy. Zwodzony przez właściciela firmy budowlanej postanowiono na początku nie oddawać sprawy do sądu. Liczono na to, że pieniądze spłyną. Wytłumaczono swoim dostawcom materiałów, że przeżywa się problemy z płynnością i cierpliwie czekano na swoje pieniądze. Niestety Urząd Skarbowy przypomniał o swoim istnieniu: zażądał zaliczki na podatek dochodowy oraz pieniędzy za VAT. Ponieważ dla Urzędu Skarbowego dowodem osiągnięcia dochodu nie jest ani otrzymana kwota na konto, ani też deklaracja podatnika, jest nim wystawiona faktura, więc skarbówka jak najbardziej zgodnie z prawem dochodziła „swojego”.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


