Prawny monopol państwa cz.2
Urząd Skarbowy nie zwraca uwagi nawet na termin płatności na fakturze. Wystarczy, że faktura została wystawiona. I to od niej trzeba zapłacić VAT oraz zaliczkę na podatek dochodowy. Pana Włodzimierza, bo tak nazywa się właściciel owego dziesięcioosobowego zakładu pracy, w pierwszej kolejności urząd zaczął nękać wezwaniami (oczywiście wraz z odsetkami) do zapłaty. Na nic zdały się pisma, że kontrahent dla którego została wystawiona faktura, nie wywiązuje się z zapłaty. Skarbówka nie tylko nie przyjęła do wiadomości tego, że Pan Włodzimierz nie otrzymał zapłaty, ale o razu zaczęła go traktować jak podejrzanego. Jest to zresztą stara i sprawdzona metoda stosowana przez urzędy skarbowe - w pierwszej kolejności bierzemy się za podatników, którzy mogą mieć jakieś problemy. Pań w urzędzie takie szczegóły jak brak zapłaty w ogóle nie interesowały, poza tym zabrania im tego Ustawa o podatku od towarów i usług. Art. 19 ust.1 tejże ustawy mówi:
„Obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wydania towaru lub wykonania usługi”.
Jeżeli jednak taki zapis obowiązywałby w Polsce, to praktycznie kilka branż całkowicie nie dałoby rady funkcjonować. Dlatego ustanawia się przeróżne furtki i przywileje dla niektórych sektorów gospodarki (tak się dziwnie składa, że są to sektory opanowane głównie przez firmy państwowe i komunalne). I tak: dostawa energii elektrycznej i cieplnej oraz gazu przewodowego, świadczenie usług telekomunikacyjnych i radiotelekomunikacyjnych, usługi w zakresie rozprowadzania wody, usługi w zakresie gospodarki ściekami oraz wywozu i unieszkodliwiania odpadów, usługi sanitarne i pokrewne - dla tych branż obowiązek podatkowy powstaje z chwilą terminu płatności określonego na fakturze, a nie tak jak dla większości firm z chwilą wykonania usługi lub dostawy towarów. A więc jeżeli Pan Włodzimierz wykona swoją usługę 31 października z terminem zapłaty na 30 listopada (Państwo Polskie nie uznaje terminów płatności dłuższych niż 30 dni), to obowiązek zapłacenia VATu przypadnie dla niego 25 listopada. Natomiast, jeśli elektrownia wykona swoją usługę 31 października z terminem płatności na 30 listopada, to obowiązek zapłacenia VATu za tą usługę przypadnie dla elektrowni 25 grudnia, a więc o cały jeden miesiąc później niż dla Pana Włodzimierza. Ustawodawca słusznie stwierdził, że firmy państwowe i komunalne mogą mieć problemy z terminowym ściągnięciem płatności, ale dlaczego tylko kilka branż dostąpiło takiego zaszczytu? Odpowiedź jest prosta - firmy państwowe są traktowane na innych zasadach - jak pokazuje komisja hazardowa - mogą nawet pisać same dla siebie ustawy.
Problem z VATem to nie koniec zmartwień Pana Włodzimierza. Przyszedł kiedyś do pracy i zauważył brak samochodu służbowego - myślał, że mu ukradli. Zadzwonił więc na policję, a tam najspokojniej mu oznajmiono, że to skarbówka zajęła auto na poczet przyszłej zapłaty podatku od faktury, za którą pan Włodzimierz nigdy nie zobaczył pieniędzy. Na dzień dzisiejszy Pan Włodzimierz odzyskał już swój samochód. Urząd Skarbowy rozłożył mu płatności podatku na raty, które odzyska gdy w sądzie potwierdzi nieściągalność swoich pieniędzy. Do tego czasu musi spłacać (wraz z odsetkami) miesięcznie blisko 4 tysiące złotych.
Komentarze
zaloguj się aby komentować


